
Ostatnio krakowskie Media podawały, że nastąpi zmiana nazwy Krakowskiego Parku im Marka Grechuty na Krakowski Park Ciotki Ewy !!!!!!!!
No bo skoro jestem stałą bywalczynią Parku…. co prawda na pewno nie jedną taką jedyną, ale za to niepowtarzalną, nieprawdaż?????
Wczorajsze popołudnie spędziłam oczywiście w moim ukochanym Parku.
Musiałam sprawdzić, czy kaczuszki już się do niego nareszcie wprowadziły.
Jaką wielką radość mi one sprawiły, chociaż nie było ich wiele, ot taki malutkie stadko, widać, że to była Kacza mama ze swoimi Kaczkami, które posłusznie za nią ślad w ślad pływały. Pewnie Tata Kaczor, jak to z Kaczorami bywa, poszedł gdzieś dumać w samotności i swoją własną strategię przeprowadzał.
Oczywiście musiałam jeszcze zwiedzić parkową łączkę, ot tak wpół dziko na niej sobie kwiatki rosną i przynajmniej dają namiastkę tego, co poza murami wielkich miast można na tak zwanym łonie natury zobaczyć.
Nawet dosyć sporo ludzi było wczoraj w Parku, szczególnie gwarno było na Placu Zabaw, gdzie dzieciaczki szalały sobie z rozkoszą po wszystkich podwieszonych mostkach, po rurach no i oczywiście z lubością taplały się w piachu z wodą zmieszaną, robiąc wspaniałe baby, podobne do tych powstających na polskich plażach.
Pogoda była zmienna, niby świeciło słoneczko i wtedy było bardzo przyjemnie, szczególnie, gdy lekki wiaterek powiewał, czasami jednak słoneczko za chmury się kryło, wiaterek się nasilał i wcale nie by już taki przyjemnie ciepły.
Były nawet momenty, że było mi raczej chłodno w tej mojej lekkiej sukieneczce.
Ale wytrwałam w Parku prawie do godziny 19 i zdążyłam oglądnąć sobie Fakty i Fakty po Faktach, chociaż właściwie zawsze temat jest ten sam- polityka i jej ostatnie poczynania. Zaczyna to już po prostu mnie nudzić.
Za to bardzo ciekawe było wczoraj (zresztą przedwczoraj też) Szkło Kontaktowe, które gościło nad naszym polskim Bałtykiem, dokładnie w Darłowie.
Transmisja prowadzona była z tarasu hotelu, z pięknym widokiem na granatowe morze, współgrające z granatem bezchmurnego nieba. Wczoraj gośćmi Szkła Kontaktowego była Kasia Kasia (którą uwielbiam, szczególnie za jej bardzo mądre polityczne riposty) i też lubiany przeze mnie Grzegorz Markowski .
Ta audycja była bardzo ciekawa, bo prowadzona była z udziałem mieszkańców Darłowa i pewnie też z urlopowiczami tam przebywającymi, ale także podłączone były (jak zwykle zresztą) rozmowy z telewidzami.
Niby jest to program polityczny, ale z lekkim przymrużeniem oka prowadzony, przez to jest nie tylko zjadliwy, ale i przez wielu Polaków bardzo lubiany.
Czasami wydawało mi się, że słyszę ten szum morza, a do moich nozdrzy dopadają smakowite zapachy z przyrządzanych na wizji przez kulinarnych mistrzów pysznych potraw.
I jakie to jest własnie fantastyczne, że dzięki tym nowoczesnym wynalazkom, jakim jest telewizja, czy internet w tak łatwy sposób można (prawie że) przenieść się o setki kilometry u nas i być na drugim końcu Polski, wciąż siedząc wygodnie we własnym fotelu.
Jednego dnia Darłowo, na drugi dzień Kudowa Zdrój, którą ciągle podglądam na kamerce ( jednak chyba za Kudową tęsknię) i czasami przypomina mi się wtedy taka scena z polskiego filmu „Smacznego telewizorku” gdy dwaj główni bohaterowie zostali wciągnięci przez media do miejsc, które własnie chwilkę wcześniej na ekranie oglądali.
Żeby tez jakaś tajemna chwila chociaż na moment wciągnęła mnie przez tę oglądną kamerkę i nagle wylądowałabym wtedy na Deptaku przez Pijalnią w Kudowie Zdroju.
Ale życie niestety to nie fikcja, nie ma takich tajemnych sił (no chyba, żeby ktoś wynalazł wehikuł czasu), więc póki co muszę zadowalać się oglądaniem mojej ulubionej Kudowej w kamerce, a potem iść do Krakowskiego parku imienia Ciotki Ewy i zadowalać się rodzimym też pięknym widokiem.
Może i dzisiaj pogoda na to mi pozwoli?
A pomyśleć, że kiedyś ludzi zadziwiały aeroplany …………
Dzisiaj mamy poniedziałek, wiec życzę Wszystkim wiele radości na dzisiaj i na nowy tydzień, szczególnie, że za cztery dni przywitamy już miesiąc LIPIEC 🙂