Cicho sza czyli Bitwa pod Grunwaldem

 

Cicho sza, cicho sza, nic nie można mówić…..

No to sobie cierpliwie poczekam, a w poniedziałek sobie poużywam.

Kolejna gorąca sobota, za oknem żar ( a miało go nie być) w pokoju żar…..

Wogóle przez ten upał spać nie mogłam sobie spokojnie, poduszka gorąca, jakby

z piekarnika była wyjęta, kołdra leżała na boku, ale co chwilę jakiś komar do mnie

się dobierał  i nadkąszał i co rusz drapać się musiałam, a to w nogę, a to w rękę.

W dodatku znów skurcze mnie złapały, więc noc była jakaś nijaka, co odbija się teraz, bo po

prostu jestem śpiąca – nic z tego, poduszka nadal gorąca, a do lodówki się podusia nie

zmieści raczej.

 

Za tydzień, czyli 10 lipca będziemy mieć w Krakowie swoja własną Bitwę pod Grunwaldem.

Ładna, okrągła rocznica tej sławnej potyczki rozbrzmiewać będzie we wszystkich większych

miastach, więc i obowiązkowo i Kraków ominąć nie możze – juz dostałam stosowne

zaproszenie. Może być całkiem ciekawie, tym bardziej. że odbywać się będzie na dopiero co

odrestaurowanym placu Szczepańskim.

No to poczekamy do następnej soboty, chociaż po prawdzie, nie wiem czy pójdę, bo

za tymi tłumami ludzi  i wrzaskami wcale nie przepadam a nawet powiedziec trzeba, że

jakoś niezbyt dobrze takie imprezy  znoszę.

Wolę spokój i zacisze mojego pokoiku.

Na razie, póki co, cieszmy się tą wolną sobotą i niedzielą.

Tym bardziej, że jutro tez może być ciekawie, ale o tym cicho sza !!!