Polityka zawsze była brudną sprawą.
Już dawno ktoś mi powiedział slogan jej właśnie się tyczący, że polityka
to największa ku..a świata.
I prawda
Nie tylko zresztą u nas tak jest, wczoraj czytałam o aferze we włoskim parlamencie,
gdzie poseł lewicy dostał w trakcie szamotaniny z przeciwnikiem partyjnym w twarz.
No cóż, narazie u nas do takich ekscesów nie dochodzi, ale całkiem i to jest mżliwe?
Narazie jesteśmy na etapie słownych pojedynków i z wielkim niesmakiem czytam
ile w tych słownych potyczkach jest jadu i nienawiści.
A przecież jeden z kadydatów głosił „zgoda buduje” a drugi „Polska jest najważniejsza”
Może i najważniejsza, tylko dla kogo????
Czy to rzeczywiście były tylko wyborcze slogany?
Z jednej strony niewybredny język Palikota – no cóż może trochę racji i ma, ale
mógby swoje poglądy w nieco kulturalniejszy sposób głosić.
Z drugiej strony ataki pani Jakubowskiej, czy pana Poncyliusza, którzy też
nie kryją swojej nienawisci do PO, oj nie kryją.
A w tym wszystkim zawieszeni jesteśmy my, szaraczki, którzy 4 lipca przez moment
mieliśmy nadzieję na zdrową Polskę.
Ale chyba nic się nie zmieni……