Gościnnie w Modlnicy

Wczoraj przyjechała po mnie Magda i zabrała do Modlnicy.

To był piękny dzionek.

Siedziałam sobie jak ta królowa na wygodnym, specjalnie dla mnie

na taras wyniesionym fotelu, pod parasolem oczywiście, żeby zbytnio

nie eksponować się do słoneczka.

Koło mnie na kocyku, oczywiście też w cieniu, leżała Magda i tak sobie

dyskutowałyśmy o różnych dziwnych sprawach.

Na szczęsie był wiatr, nwet czasami dosyć spory i zmiatal papierosy ze

stolika,ale ten wiatr dawał nieco ochłody, zresztą popołudniu już ustał całkowicie.

Późnym popołudniem sloneczne promienie oblały już cały taras, tak,że nawet przed

słońcem nie było gdzie uciekać,najwyżej na chwilkę skrywałam się w pokoju, gdzie

niestety duchota też była, mimo otwartych drzwi na oścież

Oj długo siedziałyśmy z Magda na tym tarasie wczoraj.

Wieczorem dolatywał nas tylko wesoły śmiech sąsiadów i ich gości no i wspaniałe

zapachy z grilowej kuchni.

Ale cóż, nie dla psa kiełbasa….

Może i dobrze, bo nie uległam dzięki temu pokusom szkodliwej dla mnie diety.

Magda i ja zadowoliłyśmy swoje podniebienia  za to finezyjnie pokrojonym przez Magdę

ogórkiem, kolacja była i wyborna i jaka dietetyczna za to?

Niech wszystkie grile przed nią klękają…..

Meczu nie oglądałam z rozmysłem, nie chciałam się denerwować, tylko wielki i głośny

okrzyk sąsiadów GOL oznajmił mi, że Hiszpania prowadzi.

No i tak już do końca pozostało, mamy Hiszpanię mistrzem świata.

Dzisiaj nadal jestem w Modlnicy, upał będzie pewnie jeszcze większy niż wczoraj, bo

nie ma jak narazie cienia wietrzyka.

Ale za to ile tlenu do płuc nabiorę??

Miłego dnia.