To była całkiem przyzwoita noc.
Co prawda o trzeciej w nocy na papieroska wyszłam na tarasik,ale zaraz wróciłam,
nawet telewizora nie włączyłam, by się nie rozbudzić i dosyć szybko zasnęłam.
Komary chyba nadal gryzą, bo chociaż przykryta byłam prześcieradłem ( by nie było
mi za gorąco) prawie po głowę, jakaś złośliwa komarzyca jednak mnie dopadła i…
użarła mnie w górną powiekę tak,że mam ją zapuchniętą do połowy.
Trochę mi to przeszkadza w patrzeniu na świat,ale cóż, może nawet lepiej, że jest
ciut przesłonięty?, przynajmniej niektórych niepokojących rzeczy nie widzę?
Nadal mieszkam sobie u Magdusi, ptarzę na dom mojej siostry i wspominam, gdy cała
rodzinka na tarasie wspólnie kawkę popijała.
Teraz każdy zagoniony,zapracowny, tyle czasu już dla Ciotki pewnie nie mają????
Ech, gdzie te stare,dobre czasy?
Miłego weekendu