nie ma jak tarasik!!

 

Uff jaki zaduch!!!!!

Nawet wczoraj przez moment pogrzmiało i kilka kropel na rozpalony chodnik

i asfalt spadło, ale już za chwilę wszystko parowało i duchota jeszcze większa się zrobiła

No cóż, nie mogłam wyjść na wiejski  tarasik, żeby nieco się ochłodzić!!

Co prawda mam balkon,ale widok z niego nie szczególny, przed nami

jest ściana domu z sąsiedztwa, na dole kosze na śmiecie, a w bok jest następne

brudne podwórko…..

Ciekawe, gdy byłam dzieckiem to na tym podwórku w sąsiedztwie nawet się bawiłam,

ale jakoś chyba więcej drzew tam było, czy co.

A na pewno był trzepak, na którym świetnie się huśtało i nawet piaskownica była.

Dzisiaj po tym pozostało już tylko wspomnienie….

Tej nocy z powodu upału no i komarowej inwazji znów nienajlepiej spałam, znów obudziłam

się i…oczywiście była trzecia w nocy, jakaś magiczna dla mnie godzina…….

Zapaliłam więc papieroska, trochę podrapałam ręce i nogi i zasnęłam smacznie z powrotem.

A teraz z innej beczki;

DZISIAJ SĄ IMIENINY MOJEJ KOCHANEJ MAGDUSI !!!

Jej więc ofiarowuję tutaj tą śliczną różyczkę z życzeniami, by uśmiech i radość

z tego co robi zawsze uzewnętrzniał się na jej buzi.