I co? Oczywiście, że będzie ponury.
Mnie to akurat nie robi wielkiej różnicy, bo ja ciągle na razie mam weekend,ale żal
mi pracujących…..
Cały tydzień upał a w weekend chłód.
Dzisiaj nad ranem obudziła mnie burza.
Może niewielka była, ale gdzieś tam huknęło nieco mocniej i to mnie przebudziło.
Popatrzyłam na zegarek: była 4.10.
Niezbyt ciekawa pora do wstawania.
Zapaliłam sobie więc papieroska, oczywiście ani TV ani komputera nie włączyłam, bo się boję
ich używać podczas burzy, po tym, gdy raz już piorun spalił mi odbiornik telewizyjny i kartę
sieciową. komputera. Lepiej złego nie kusić.
Troche się „pobałam” , wyobrażałam sobie, co ten biedny Putek — pies mojego szwagra,
wyczynia, Putek okropnie burzy się boi, goni wtedy jak oszalały i bardzo mocno dyszy ze
strachu.
Na szczęście udało mi się zasnąć, podczas gdy gdzieś tam jeszcze daleko gromy z nieba
leciały,ale poteżny szum deszczu mnie uśpił. A rano juz słoneczko zza chmur mnie
przywitało.
Nie wiem, czy jest o wiele chłodniej, nadal pot z czoła mi spływa, mimo, że nie ciężka
praca jest tego powodem :-).
Dzisiaj smsowałam do moich dziewczynek, niestety sms nie dotarł, pewno nie ma zasięgu,
może doczekam sie od nich jakichś wiadomości?
No to teraz wypada mi tylko życzyć wszystkim milusiego odpoczynku w sobotnie i niedzielne
dni upalnego lata.