Gościnnie w Modlnicy

Wczoraj przyjechała po mnie Magda i zabrała do Modlnicy.

To był piękny dzionek.

Siedziałam sobie jak ta królowa na wygodnym, specjalnie dla mnie

na taras wyniesionym fotelu, pod parasolem oczywiście, żeby zbytnio

nie eksponować się do słoneczka.

Koło mnie na kocyku, oczywiście też w cieniu, leżała Magda i tak sobie

dyskutowałyśmy o różnych dziwnych sprawach.

Na szczęsie był wiatr, nwet czasami dosyć spory i zmiatal papierosy ze

stolika,ale ten wiatr dawał nieco ochłody, zresztą popołudniu już ustał całkowicie.

Późnym popołudniem sloneczne promienie oblały już cały taras, tak,że nawet przed

słońcem nie było gdzie uciekać,najwyżej na chwilkę skrywałam się w pokoju, gdzie

niestety duchota też była, mimo otwartych drzwi na oścież

Oj długo siedziałyśmy z Magda na tym tarasie wczoraj.

Wieczorem dolatywał nas tylko wesoły śmiech sąsiadów i ich gości no i wspaniałe

zapachy z grilowej kuchni.

Ale cóż, nie dla psa kiełbasa….

Może i dobrze, bo nie uległam dzięki temu pokusom szkodliwej dla mnie diety.

Magda i ja zadowoliłyśmy swoje podniebienia  za to finezyjnie pokrojonym przez Magdę

ogórkiem, kolacja była i wyborna i jaka dietetyczna za to?

Niech wszystkie grile przed nią klękają…..

Meczu nie oglądałam z rozmysłem, nie chciałam się denerwować, tylko wielki i głośny

okrzyk sąsiadów GOL oznajmił mi, że Hiszpania prowadzi.

No i tak już do końca pozostało, mamy Hiszpanię mistrzem świata.

Dzisiaj nadal jestem w Modlnicy, upał będzie pewnie jeszcze większy niż wczoraj, bo

nie ma jak narazie cienia wietrzyka.

Ale za to ile tlenu do płuc nabiorę??

Miłego dnia.

Nowa pasja

 

Znalazłam sobie nową pasję, czyli zamieszczanie moich fotek na stronie

http://www.garnek.pl

Nic z garnkami ani z jedzonkiem na strona nie ma , chociaż sporo tam i zdjęć

kulinarnych, po oglądnięciu których mój żołądek aż się kurczy z głodu.

Właściciwe to nie całkiem nowe hobby, kiedyś już zamieszczałam zdjęcia na jakiejś innej

stronie, ale jakoś się zniechęciłam potem.

Na tą stronę trafiłam przypadkiem, po rozmowie z koleżanką mojej siostry- z Marylką,

która także swoje śliczne zdjęcia tam zamieszcza.

Co prawda zarówno jej jak i Halusi , też koleżanki, która tam urzęduje są o wiele

bardziej ładniejsze od moich, no cóż zdecydowanie mają lepszy sprzęt, zresztą jest

tam wiele osób zamieszczajacych swoje arcydzieła, to nie popadam , przynajmniej w

kompleksy i swoje zdjęcia tez odważyłam się  zamieszczać.

Na razie te starsze, np wreszcie ujrzały swiatło dzienne moje zdjęcia wykonane rok

temu w Mszanie Dolnej.

Ale muszę uruchomić swój aparacik i znów pobiegać ładnych fotek trochę porobić.

Tylko gdzie mam iść?

One przeważnie maja swoje piękne, wypielęgnowane ogródki, gdzie jest tyle

ślicznych obiektów do fotografowania.

Ja takich możliwości nie mam, inaczej sobie muszę  poradzić.

No ale i tak jest to o wiele ciekawsze i pożyteczniejsze niż głupia gra w plemiona,

nieprawdaż??

Miłej, gorącej niedzieli życzę.

 

wekendowa konkluzja

Wszyscy wyjezdzają na wakacje.

Pan Kawusia też, nie będzie przez trzy tygodnie fajnych fraszek pod moimi

wpisami…smutno mi.

Ja już swoje wakacje przepaściłam, nigdzie nie pojechałam, przesiedziałam w

domku i pomału trzeba będzie wracać do pracy.

Tylko czekam aż wreszcie skończą moją pracownię rtg wyposażać w odpowiednią

aparaturę.

Dzisiejszą kanikułę przesiedzę w domku.

Co prawda inne na ten weekend plany miałam, ale niestety, wyszły niespodziewane

okoliczności, które moje plany pomieszały.Tak bywa.

Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Na pewno jednak na tą rozpaloną słońcem ulicę dzisiaj się nie wybieram.

Włączę sobie wiatraczek i będę się czuła jak na wakacjach.

 

Nadciąga kanikuła

Na ten weekend przewidywana jest znów tropikalna temperatura.

Ci co się pławią w Bałtyku będą mieć się dobrze, chociaż czy ja wiem?

Co za przyjemność, gdy jeden drugiemu na plaży na głowie siedzi?

A i w naszym poczciwym, pewnie i tak jeszcze niezbyt ciepłym Bałtyku

rozpychać się będzie trzeba łokciami, żeby ciut ochłody zaznać?

Ale i tak im zazdroszczę, oj zazdroszczę.

Cóż, nie jestem pewna, czy jeszcze kiedykolwiek w Bałtyku sobie popływam, raczej

nie widzę takiej możliwości nie tylko finansowej ale i  w względzie zdrowotnym.

Ale pomarzyć zawsze będzie można.

Więc posiedzę sobie spokojnie w domowych pieleszach, może nawet sama będę,

bo chyba rodzina wyjedzie z dziećmi za Kraków, zrobię sobie przeciąg, czyli namiastkę

morskiej bryzy i……..

zamknę oczy,

i ……….pomarzę.

A jak co, to zawsze pod prysznic wskoczyć można i już kąpiel będzie gotowa

Miłego weekendu.

 

 

 

Polityka

Polityka zawsze była brudną sprawą.

Już dawno ktoś mi powiedział slogan jej właśnie się tyczący, że polityka

to największa ku..a świata.

I prawda

Nie tylko zresztą u nas tak jest, wczoraj czytałam o aferze we włoskim parlamencie,

gdzie poseł lewicy dostał w trakcie szamotaniny z przeciwnikiem partyjnym w twarz.

No cóż, narazie u nas do takich ekscesów nie dochodzi, ale całkiem i to jest mżliwe?

Narazie jesteśmy na etapie słownych pojedynków i z wielkim niesmakiem czytam

ile w tych słownych potyczkach jest jadu i nienawiści.

A przecież jeden z kadydatów głosił „zgoda buduje” a drugi „Polska jest najważniejsza”

Może i najważniejsza, tylko dla kogo????

Czy to rzeczywiście były tylko wyborcze slogany?

Z jednej strony niewybredny język Palikota – no cóż może trochę racji i ma, ale

mógby swoje poglądy w nieco kulturalniejszy sposób głosić.

Z drugiej strony ataki pani Jakubowskiej, czy pana Poncyliusza, którzy też

nie kryją swojej nienawisci do PO, oj  nie kryją.

A w tym wszystkim zawieszeni jesteśmy my, szaraczki, którzy 4 lipca przez moment

mieliśmy  nadzieję na zdrową Polskę.

Ale chyba nic się nie zmieni……

110 na liczniku !!!

 

110 to jest  dzisiejszy poziom mojego cukru

Wydatnie maleje!!!

Jeszcze wczoraj miałam 119, no proszę dieta skutkuje jednak.

A zaczynałam od wartości 200-230!!!!

Jak się ona na kilogramy przenosi nadal tego nie wiem, stanę na wagę dopiero

pod koniec lipca, tak jak sobie obiecałam.

Ale mam nadzieję, że i kilogramy proporcjonalnie do cukru też maleją.

Zresztą wzięłam sobie za honor zbijania cukru i na razie mi  to się udaje.

Patrzę teraz na tzw indeks glikemiczny i staram się jeść to, co ma posiada

małe wartości węglowodanowe.

No i proszę, wczoraj zjadłam 2 nektarynki ( no między innymi ) i….. nie podskoczył

cukier, chociaż wydawało by się, ze nektarynki są słodkie, ale one mają na indeksie

tylko około 20 punktów, czyli są niskowęglowodanowe.

A jem mniej więcej 4-5 razy dziennie, ale tylko to co wolno: głównie pomidorki

i owoce, trochę rybek trochę serka feta, nawet na przegryzkę parę orzeszków.

Na śniadanie dzisiaj zjem sobie…jajeczniczkę, ale smażoną na drobince mleka,

dodaję do niej troche soli i sporo kminku ( uwielbiam kminek) i do tego

sałatkę z pomidorów – bardzo sycące danie, mimo, że bez chleba.

Taką sałatkę z pomidorków i ogórków  jadam na ogół na obiad, tylko tam staram się

dodać trochę białka  w postaci np tuńczyka czy łososia i serka mozzarela czy

feta, zauważyłam, że cebula też odgrywa sporą rolę poskromieniu głodu, więc

sporo jej do tej sałatki wkrajam,czasami dodaję kilka oliwek.

Zrestą 2 dni temu była u mnie Ważna Osoba i została poczęstowana takim właśnie

sałatkowym obiadkiem i jak zwykle zostałam pochwalona 🙂

No i jak jestem w międzyczasie głodna chrupię kilka  prażonych orzeszków, oczywiście nie

solonych, czasami doprawiam ogórkiem lub pomidorkiem, albo kilka kęsów serka feta i już

przestaję być głodna.

No cóż, po mnie widać, że ta dieta skutkuje!!

Pewnie jeszcze musze troszkę owoców dorzucić np maliny  czy borówki ( one też nie wiele

cukrów posiadają), na razie jabłka w tej części roku są niezbyt wartościowe.

To tyle o mojej diecie.

Dziękuję Poskromionej za uwagi, przeczytałam je uważnie, ale…jeżeli jem serek

feta to ten light i on wcale nie ma tak dużo tłuszczów jak pisałaś, a poza tym muszę

troszke tłuszczu dostarczać, bo trzeba przypomnieć , że one też są potrzebne, by

proces trawienia był dobrze sprofilowany.

Może rzeczywiście jest teoria, że ogórek i pomidor wzajemnie się znoszą,ale ja przyrządzam

potrawę na bieżąco i  odrazu ją jem, wiec te wartości pewnie nie zdążą jeszcze

wzajemnie się zniwelować 🙂

A teraz idę do mojej ulubionej nowej lekturki , czyli ostatnio lubię bardzo czytać

super expres on lline, trochę w niej polityki, trochę plotek.

Czytam, komentuję i jest wesoło

Miłego dnia wszystkim

P.S. Bardzo sympatyczna miła i skromna  jest ta nasza Pierwsza Dama.

 

 

Dieta czyli moja walka z cukrem

Wynika z tego, że jednak mam niezłą tą swoją dietetyczną intuicję.

Mimo, że odeszłam chwilowo od kapusty ( a ile można ją jeść) nadal cukier mam

w normie. No prawie normie, ale nie mogę zapominać, że jednak nadal pozostaję

cukrzykiem – to już się  niestety nie zmieni.

Uważać muszę cały czas.

Teraz podjadam sobie same pyszne sałatki z ogórka i pomidora i cebulki, jakiejś rybki,

troszkę serka mozarella ewentualnie  feta light i mam efekty.

Dzisiaj znów cukier nie był wysoki ( oczywiście tabletki antycukrowe nadal sobie

zażywam).

Bardzo ciekawa jestem, jak ta moja dieta przekłada się na stracone kilogramy, bo mam

nadzieję, że jednak trochę ich mi zniknie, ale pomału, nie ma co się spieszyć.

I tak uważam, że juz wiele pozytywnego  w stosunku do mojej osoby zrobiłam,

a początki są  zawsze najtrudniejsze.

Zresztą ocenę mojej dietetycznej walki dostanę niebawem od samej pani doktor.

Póki co, cieszę się z tego co mam a …….. życie trwa nadal.

Niebawem zresztą wrócę już do mojej ukochanej pracy( nie wiem kiedy w końcu

mój gabinet będzie czynny), tam też czekają mnie pewne zmiany związane z cyfrowym

oprogramowaniem zdjęć, mam nadzieję, że sobie poradzę.

Wszystko przedemną !!!!

 

 

UFFF

No nie muszę kopii łamać.

Żartowałam, ale jakos ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego Pis swoją

wrogość przelewa na PO-wców?

Pis jest cacy, niegdy nie kłótliwi, nigdy się nie czepiali przeciwników, za to

PO jest napastliwa i biednych Pisowców nie dość że pokonała, to jeszcze teraz

ciągle nasal molestuje.

Śmiech na sali, ale kto ma troszkę zdrowego rozsądku widzi prawdę.

Oj ,gdybyśmy się obudzili w Pisowskiej Polsce dopiero by się działo, odrazu

pewnie pół rządu do kąta zostało by posłane, bo tylko Pis ma rację.

Boże drogi, ludzie, a dlaczego ciągle ta Polska ma pozostać rozdzielona?

W imię czego, albo kogo mam żyć we wrogiej Polsce, gdzie ludzie zamiast

radośnie zabrać się do pracy plują na siebie????

A może przeczytajcie komentarze z prasy zagranicznej, gdzie wyranie stoi napisane, że

dobrze się stało, że wygrał Komorowski, bo jest większa szansa na to, żeby nie

tylko Polska ale i Europa dążyła do zjednoczenia, do prowadzenia normalnej

polityki bez podjazdowej wojny.

Oni są raczej bardziej obiektywni chyba, niż zaślepieni nie wiem czym część Polaków.

Czy chcielibyśmy Polski, gdzie przez następne pół roku ( albo i dłużej) powracało by się tylko

jedynie do katastrofy samolotowej i zastanawiało co było powodem tej katastrofy, kto

za nią stoi.Teoria spisku panu Jarkowi zawsze była ważna

Dosyć tego, nowoczensość polega nie na cofaniu się do tyłu i nie na lizaniu

ran, tylko do śmiałego kroku w przód.

Dosyć martyrologii, zachowajmy dystans do tego, co się stało i tak już się nie odmieni.

Przed PO i Komorowskim bardzo trudna teraz sytuacja, sporo roboty.

Muszą przekonać ,że hasła  zgoda jest najważniejsza i Polska jest najważniejsza to nie puste

slogany.

Tylko (niestety) Pis nieco też musi zmienić swoje oblicze, odrzucić skostnienie

tego ciemnogrodu, który tak często zza nich wychodzi, podać rękę i razem

krok w krok zbudować Polskę taką, o jakim każdy Polak marzy, spokojnej, zrównoważonej,

dajacej szansę rozwoju.

Spokój jest nam teraz bardzo potrzebny i niech to będzie moim przesłaniem.

 

 

godzina 2.18 w nocy

UFFFF  chyba spokojnie teraz już mogę iść spać.

Oddałam tej kampani całe swoje serce, całą duszę, jak mogłabym spać,

gdy się ważyły jej losy??

A było ciężko: od euforii z wyników prognostycznych do czekania na pierwsze

wyniki z 25 okręgów- pozytywnych, potem chwila goryczy – Komorowski nieznacznie

przegrywa, potem znów  jest lepiej, aż do wiadomości, że po przeliczeniu 95 procent

obwodów Bronisław prowadzi ponad 5 punktów.

Aniu! wiem, że może nie masz decydującego głosu tam w niebie,ale wiem, jak

Ty byś głosowała, więc do Ciebie się zwracam z prośbą: miej naszego Prezydenta

w opiece.

A ja idę  nareszcie uspokojona spać.

Już nic złego raczej stać się nie może…..

Obowiązek spełniony. czyli walka z komarami

 

Już zagłosowałam, spełniłam swój polityczny obowiązek.

Wstałam wcześnie rano, ubrałam się i poszłam do urny.

Już o 6.45 swój głos oddałam na upatrzonego ( mojego) Kandydata.

Teraz przyjdzie mi tylko cierpliwie poczekać do wieczora, aż  podadzą statystyczne

wyniki, po 23.15 mają podać pierwsze cząstkowe wyniki, ale całej prawdy dowiemy się

dopiero jutro.

Bardzo długie czekanie przedemną, ale…cóż ce la vie.

 

Niedzielny poranek, za ściana jeszcze wszyscy smacznie spią…

Nie cierpię nocy, zawsze ostatnio mam kłopoty przy zasypianiu, a  i potem w nocy

kilkakrotnie się budzę.

Dzisiaj też jakaś wściekła komarzyca pożarła moja dłoń, tak więc pół nocy na drapaniu

spędziłam.

Słyszałam to złowieszcze bzykanie żądnej mojej krwi komarzycy, więc szczelnie się

zasłaniałam kołdrą, po czym znów kołdrę odrzucałam, bo dokuczał wielki skwar.

Wreszcie zmeczona tą nocną  potyczką zasnęłam, ale już zaraz po szóstej otworzyłam

moje śliczne oczęta ( coś trzeba mieć w końcu ślicznego, co nie?) i rozpoczęłam

kolejny dzionek.

Ciekawe, że gdy sen mnie morzy w dzień, nie grzeje mnie ani poduszka ani komar nie

chce atakować.

Noce są  ostatnio dla mnie jak koszmarne pająki……

Ech, S.K.S , trudna rada….