
A to za załugą zaćmienia słońca, które własnie następuje.
Przypominam sobie film Faraon, gdzie biedni, ciemni ludzie okłamywani przez ówczesny kler
wierzyli, że to jest koniec świata.
Teraz na szczęście kler końcem świata nas nie karmi, ale pewne podobieństwo można
zauważyć, zwłaszcza dotyczy to pewnego odłamu skupionego wokół miasta Kopernika.
Ale nie wszystkich jest stać na zakup berecika z wełny z antenką, obowiązkoweo atrybutu
tej „elity”, więc reszta niezrzeszonych jest zwolniona ze specyficznego sposobu myślenia
i wyznawania ich poglądów.
Chciałam dzisiaj nawet zrobić zdjęcie z tego zaćmienia słonka, niestety nie udało mi się,
mgła i dymy snujące się nad Krakowem utrudniały mi to zadanie, więc dla odmiany
wpięłam zdjęcie psa jako symbol wspomnień ciąg dalszy, czyli piosenki
mojego Taty, o którym Basia wczoraj wspominała:
Wpdał pies do kuchni i porwał mięsa ćwierć, a jakiś kucharz głupi zarąbał go na śmierć,
a drugi kucharz mądry, co litość w serce miał, wystawił mu nagrobek i taki napis dał:
Wpadł pies do kuchni…….
Wogóle mój tata lubiał śpiewać swoim wnukom różne skoczne piosenki, a dzieciaki, jak to
dzieciaki, zawsze się wtedy radowały., na przykład taką skoczną przeróbkę:
Lajkoniku laj laj poprzez cały kraj kraj, jak się pała rozłupie, to dostaniesz po d…e.
No i tu zawsze był nieodzowny chichot.
Jeszcze jedna rzecz, którą wspaniale pamiętam z lat dziecinnych , a potem i młodzieńczych:
Tata miał wspaniałą szafę biblioteczną, w której jedne drzwi zawsze zakmnięte były na klucz –
tam był skarbiec Taty, ale gdy brał klucze do ręki i szedł te drzwi otwierać
zawsze leciałam w tą stronę, potem pamiętam leciały zawsze i dzieci mojej siostry i mojego
brata, bo tata chował tam dla dzieci czekoladę, albo inne łakocie, którymi chętnie
małe łakomczuchy częstował. Te półki tej części bibilioteczki były wypełnione różnymi
dokumentami, a także męskimi perfumami, do dzisiaj pamiętam ten specyficzny zapach,
który z tej biblioteczki się wydobywał. nie pamiętam dokładnie nazwy tych perfum, bodajze
Starka albo i podobnie , ale zapach ich był bardzo silny i bardzo przyjemny, dzisiaj już
takich perfum nie widziałam – może ktoś pamiętam, był w takiej niewielkiej buteleczce
oplecionej słomką.
Okrutnie mnie ostatnio na wspomnienia zbiera, ale to jest taki całkiem przyjemny powrót
do tych beztroskich czasów…
Pamiętam, że gdy skonczyłam 18 lat powiedziałam do mojego Taty : jestem pełnoletnia
i teraz sama mogę o sobie decydować, a mój mądry Tata odpowiedział wtedy:
oj ziecko, dziecko, jeszcze nieraz będziesz tęskniła do czasów, gdy nie musiałaś
o czymś sama zadecydować…..
Oj prawdziwe i mądre to były słowa, niestety te czasy już nie powrócą………
Miłego wtorku życzę