już późno….

a ja jeszcze dzisiaj nie napisałam komentarza, konieć świata.

No cóż, dzisiaj sobota, więc to jest już mój rytualny dzień lenistwa.

Trochę oglądałam filmy, troszkę podrzemałam sobie…….

Na koniec dnia  się wkurzyłam, gdy dwie Damy z  JPN znów premiera naszego od czci i wiary

odżegnały, jak śmiał wrócić w te swoje ukochane Dolomity.

No cóż, jedni lubią  w weekend jeżdzić na nartach, a inni głaskać kota pod włos i snuć jad z

pyska (przepraszam, ale o tym pysku już pani Fotyga pisała, więc jestem usprawiedliwiona).

A tak naprawdę to przesada w żadnej mierze, a szczególnie w polityce nie jest wskazana,

jakby nawet bardzo nie chciałoby się na polityczny świecznik wybić.

Jutro od rana czeka mnie „pracowity” dzień, bo jutro mam  Bardzo Ważną Osobę na obiedzie,

już dzisiaj pewne poczynania  w tym kierunku zrobiłam, ale na razie o tym cicho, sza, to

ścisła tajemnica , wszystko wyjaśni się, gdy danie główne  na stół wjedzie:-)

Acha, to zdjęcie zamieszczone na początku wpisu nic wspólnego z jutrzejszym obiadowym

daniem głównym nie ma wspólnego.

To jest po prostu królik Fred – własność Darki i Wiki.

Zapewniam, że nadal żyje i ma się całkiem dobrze. 🙂