
dzisiaj u nas Ksiądz chodził po Kolędzie.
Oczywiście wiedziałam o tej wizycie,, ale okazało się, że będę jedyną z domowników która
Księdza w goscinne progi zaprosi : Monika i Tomek dzisiaj pracowali, dziewczynki: Pola i Zoja
były w szkole…
Na szczęście obie zdąyły na czas, dosłownie na kilka minut przed wizytą Księdza, była też Mija
oraz Ciocia Basia, tak więc nie zostałam osamotniona.
A jednak jakiś diabeł we mnie chyba troszkę tkwi, skoro nagle zrobiło mi się tak
dziwnie gorąco…… hi, hi, siedział we mnie i szeptał : to ja, to ja, to ja……..
Przegoniłam diabła precz – APAGE SATANAS i już potem było całkiem w porządku,
chwilę z Księdzem porozmawiałyśmy, pewnie zapach papierosów niezbyt mu odpowiadał
( chociaż przez kilka godzin wcześniej wietrzyłam pokój) i szybko sobie poszedł.
A może już nie miał i o czym z nami rozmawiać?
No cóż, jak widać czasami papierosy mogą i miłego gościa przegonić i nie długi
czas wtedy nam poświęci – wart to opatentować. to wszystko przez tego diabełka hi, hi)
Dzisiaj oglądałam transmisję z Komisji Smoleńskiej, któą przeprowadziła
nasza Komisja pod kierownictwem pana Millera.
No cóż, przyznać trzeba, że troszkę różniła się od tej konferencji pani Anodiny,
trudno mi to ocenić, faktem jest, że i jedna i druga strona popełniła sporo błędów,
tylko obawiam się, ze znów poderwie się teraz wrzask pisowców o zamachu.
Nikt z nich nie bierze pod uwagę, że Rosjanie tak bardzo obawiali się odwołania
tego lądowania i kosmicznej wprost politycznej afery.
Tylko… no właśnie, też niezbyt dokładnie ten samolot prowadzili………
Byli pod presją stersów, któe ciezko pokonać, moze dlatego popełniali błędy?
Fakt, że troszkę wcześniej nieomal nie doszło do podobnych tam katastrof, najpierw
naszego Jaka, który mimo złych warunków postanowił usiąść jednak na lądowisku
( ot mołodiec, powtarzam za jednym z kierowników smoleńskiej wieźy ),a tuż ,tuż
przed naszym Tupolewem próbował tam usiąść rosyjski Ił , który leciał do Smoleńska
jako rosyjska obstawa naszej delegacji – na szczęście piloci Iła wykazali się zdrowym
rozsądkiem i na czas odlecieli ( prawie w ostatniej chwili zrezygnowali z lądowania).
Niestety naszym polskim pilotom zdrowego rozsądku zabrakło, albo…..
no właśnie, co naprawdę tam się w ostatnich sekundach działo????
Czemu mam wrażenie, że to jeszcze nie cała prawda?????