a miało być tak pięknie…….

 

Nawet słonko dzisiaj przez moment zaświeciło!!!

Ale tylko na moment, znów się zaraz  zachmurzyło i to na deszcz wyraźnie się zbiera.

Oby na deszcz, bo i opady śniegu też zapowiadali.

To dobrze się nawet składa, bo mam przed sobą następne ważne zadanie.

Niedawno przemieniałam się w Cezara i zmusiłam moje wojsko do przekroczenia

Rubikonu – naprawdę – takie zadanie dała mi do wykonania Wiktoria.

Jak oni  wszyscy mnie wykorzystują…….

Teraz Bardzo Ważna Osoba „obarczyła” mnie zadaniem pt ” Różne aspekty, pozytywne i

negatywne starzenia się”.

Oczywiście zaraz mnie „pocliwił ” pochwałą: dasz sobie radę, bo masz wspaniałą wyobraźnię.

Fakt, wyobraźnie to mam, ale i niestety sama weszłam w tej jesienny etap życia ( jak to

pięknie określiłam, prawda?), więc i sporo realizmu na pewno z własnej autopsji w

tej pracy zamieszczę. Czasu nie wiele mam, do sobotniego wieczoru praca musi być

ukończona, a ma być tego kilka  kartek wielkości A-4.

Dzisiaj przjdzie do mnie przesyłka ; nowa komróka Nokia E- 52. podobno to jest

model już całkiem super nowoczesny, ma  układ GPS, tak wiec do pracy na pewno

już dotrę i nie zginę po drofdze nawet w największej mgle 🙂

Co prawda Orange nieco mnie oszukał, bo w reklamie mówią, że posiadają też Nokię C-6

a Pani rozmawiając ze mna przez telefon ( przedłuzałam z nimi umowe na następne

2 lata) powiedziała, że chwilowo tego modelu nie ma i nie wiadomo kiedy będzie( to po

cco go reklamują???).

No cóz, moze i lepiej, bo ta dotykowa komórka ma i swoje wady, troche tridniejsza

jest w obsłudze ( Magda coś o tym chyba wie), ale i do niej można w koncu się przekonać.

Ale będe miała to, co będę miała i musze się cieszyć. Grunt, zeby znós szybko mi

się nie zepsuła.

Życzę miłej środy wszystkim i chociaż troszkę słonka.

A w TV ciągle o tej katastrofie.

 

 

 

APAGE SATANAS

 

dzisiaj u nas Ksiądz chodził   po Kolędzie.

Oczywiście wiedziałam o  tej wizycie,, ale okazało się, że będę jedyną z domowników która

Księdza w goscinne progi zaprosi : Monika i Tomek dzisiaj pracowali, dziewczynki: Pola i Zoja

były w szkole…

Na szczęście obie zdąyły na czas, dosłownie na kilka minut przed wizytą Księdza, była też Mija

oraz Ciocia Basia, tak więc nie zostałam osamotniona.

A jednak jakiś diabeł we mnie chyba troszkę tkwi, skoro nagle zrobiło mi się tak

dziwnie gorąco…… hi, hi, siedział we mnie i szeptał : to ja, to ja, to ja……..

Przegoniłam diabła precz – APAGE SATANAS  i już potem było całkiem w porządku,

chwilę z Księdzem porozmawiałyśmy, pewnie zapach papierosów niezbyt mu odpowiadał

( chociaż przez kilka godzin wcześniej wietrzyłam pokój) i szybko sobie poszedł.

A może już nie miał i o czym z nami rozmawiać?

No cóż, jak widać czasami papierosy mogą i miłego gościa przegonić i nie długi

czas wtedy nam poświęci  – wart to opatentować. to wszystko przez tego diabełka hi, hi)

Dzisiaj oglądałam transmisję z Komisji Smoleńskiej, któą przeprowadziła

nasza Komisja pod kierownictwem pana Millera.

No cóż, przyznać trzeba, że troszkę różniła się od tej konferencji pani Anodiny,

trudno mi to ocenić, faktem jest, że i jedna i druga strona popełniła sporo błędów,

tylko obawiam się, ze znów poderwie się teraz  wrzask pisowców o zamachu.

Nikt  z nich nie bierze pod uwagę, że Rosjanie tak bardzo obawiali się odwołania

tego lądowania i kosmicznej wprost politycznej afery.

Tylko… no właśnie, też niezbyt dokładnie ten samolot prowadzili………

Byli pod presją stersów, któe ciezko pokonać, moze dlatego popełniali błędy?

Fakt, że  troszkę wcześniej nieomal nie doszło do podobnych tam katastrof, najpierw

naszego Jaka, który mimo złych warunków postanowił usiąść jednak na lądowisku

( ot mołodiec, powtarzam za jednym z kierowników smoleńskiej wieźy ),a tuż ,tuż

przed naszym Tupolewem próbował tam usiąść rosyjski Ił , który leciał do Smoleńska

jako rosyjska obstawa naszej delegacji – na szczęście piloci Iła wykazali się zdrowym

rozsądkiem i na czas odlecieli ( prawie w ostatniej chwili zrezygnowali z lądowania).

Niestety naszym polskim pilotom zdrowego rozsądku zabrakło, albo…..

no właśnie, co naprawdę tam się w ostatnich sekundach działo????

Czemu mam wrażenie, że to jeszcze nie cała prawda?????

 

 

różowy dzionek

 

 

Dzisiaj poniedziałek. Za oknem pięknie, niczym na wiosnę, słonko świeci, słonko grzeje

i nic złego się nie dzieje.

Niby nic złego to tylko moje pobożne życzenia, bo znów teorie spiskowe katastrofy

samolotowej odżyły, znów pisowcy pasą się na wiadomościach, które wyłaniają

z kontekstu raportu, oczywiście tytlo te, które im odpowiadają

Już chyba nigdy od tej samolotowej tragedii się nie wybawimy….

W pracy też nie najlepiej, bo tym razem aparat już się całkiem zepsuł ( no prawie całkiem,

nie stresuj się Basieńko, będzie kiedyś dobrze), więc znów  mam wolność na przymusie.

A przymus, to przymus, nie ma na to silnych.

Tylko, żeby ten przymus wolności nie przerodził mi się już na stałe, no to by było dla

mnie całkiem niedobrze. Nie mam co prawda odpowiednich funduszy, którymi bym mogła

podreperować ten aparat, ale mam w sobie  …moc czarnej magii ….

ABRA KADABRA OLEJKUM LEJKUM NIECH SIĘ STANIE CUD I APARAT DZIAŁA

JAK Z NUT !!!!!

Miłego poniedziałku, bo jaki poniedziałek, taki cały tydzień

 

niedziela – dzień świąteczny,wesoły

No i dobrze, że ta noc minęła, bo była pełna jakiś koszmarnych snów, niczym

z jakiegoś horroru. Oczywiście uciekałam w nim przed jakimiś okropnymi babami,

które chciały mnie unieszkodliwić, pewnie ostatnio za dużo o pewnych bababach pisałam

i teraz mi się przyśniły???

Ale sen mara, było, nie wróci.

Dzisiaj zapowiada się miły dzionek z miłymi odwiedzinami Bardzo Ważnej Osoby.

No i będzie pieczyste…mniam, już mi ślinka leci. Co prawda na pewno nie będzie tak samo

smakowicie danie wyglądało jak pieczyste Jacka ( bo od niego przepis wzięłam), niestety

szynka, którą kupiłam nie miała skórki, jak to u Jacka było, więc nie będzie kolorowo

wyglądającej kratki na mięsku, ale…….

mam nadzieję, że też będzie wspaniale smakowała. Już od wczoraj szyneczka w lodówce

się marynuje, dokładnie według  Jackowej receptury  przygotowanej, za 2-3 godziny dam ją

do pieca i…. no, zobaczymy, a niektórzy nawet spróbują 🙂

Oczywiście do takiego wykwintnego dania podane będzie czerwone, półwytrawne

wino, dzieło Babci Jadzi,,ale będzie uczta……..

Czy ktoś jeszcze  może jest chetny na nią?? Zapraszam.

Wszystkim miłej niedzieli życzę.

Dzisiaj dzień świąteczny, więc zero polityki, zresztą co by się od wczoraj mało w

tej materii zmienić???

już późno….

a ja jeszcze dzisiaj nie napisałam komentarza, konieć świata.

No cóż, dzisiaj sobota, więc to jest już mój rytualny dzień lenistwa.

Trochę oglądałam filmy, troszkę podrzemałam sobie…….

Na koniec dnia  się wkurzyłam, gdy dwie Damy z  JPN znów premiera naszego od czci i wiary

odżegnały, jak śmiał wrócić w te swoje ukochane Dolomity.

No cóż, jedni lubią  w weekend jeżdzić na nartach, a inni głaskać kota pod włos i snuć jad z

pyska (przepraszam, ale o tym pysku już pani Fotyga pisała, więc jestem usprawiedliwiona).

A tak naprawdę to przesada w żadnej mierze, a szczególnie w polityce nie jest wskazana,

jakby nawet bardzo nie chciałoby się na polityczny świecznik wybić.

Jutro od rana czeka mnie „pracowity” dzień, bo jutro mam  Bardzo Ważną Osobę na obiedzie,

już dzisiaj pewne poczynania  w tym kierunku zrobiłam, ale na razie o tym cicho, sza, to

ścisła tajemnica , wszystko wyjaśni się, gdy danie główne  na stół wjedzie:-)

Acha, to zdjęcie zamieszczone na początku wpisu nic wspólnego z jutrzejszym obiadowym

daniem głównym nie ma wspólnego.

To jest po prostu królik Fred – własność Darki i Wiki.

Zapewniam, że nadal żyje i ma się całkiem dobrze. 🙂

Byłam chora…..

Dlatego przez dwa dni nic nie pisałam, nie miałam na to nawet siły.

Bo miłość i sr…ka przychodzą z nienacka 🙂

Tu mi się znów przypomina kawał : rozmawiają dwie blondynki : wiesz jak jest, mąz pojechał

na delegację, więc zabawiam się w łożku z moim kochankiem a tu drzwi się otwierają i

z nienacka mój mąż przyjeżdza.

A druga blondynka  na to: a czy w Nienacku jest ładnie?

He he he , dobre co?

Niestety, część moich domowników podłapało wirus grypy żołądkowej, więc czemu

i mnie miała ona ominąć? Nie ominęła, niestety.

Przedwczorajszy dzień był beznadziejny, ciągła bieganina w wiadome miejsce no i spanko.

Bo każdą chorobę najlepiej przespać.

Wczoraj już było lepiej, ale jeszcze mne od kompa „odrzucało”, więcej sobie kimałam.

Ale ile mozna spać.???????

Dzisiaj nareszcie mogłam się napić porannej kawusi i odrazu lepiej się poczułam.

Wczoraj oglądałam sobie wszystkie reakcje na temat raportu Maku i… no cóż, prawdzie nie

da się zaprzeczyć, szukają winy tam, gdzie praktycznie jej nie ma.

Fakt, lotnisko powinno było być zamknięte, ale po pierwsze Ił rosyjskich lini lotniczych, który

miał tam lądować wcześniej też zrezygnował z lądowania , gdyż nie widział pasa lotniska,

a po drugie wyobrażam sobie, jakie by skandal na cały świat  się rozlał, gdyby zabronili

naszemu prezydentowi lądować w Smoleńsku, od razu zaczęli by  nasi krzyczeć, że  to są

polityczne rozgrywki, że specjalnie utrudniają uczestnictwo L.K. w takich ważnych

uroczystościach.

Ech, Rosjanie świetnie znali realia i postanowili dać szansę na lądowanie ( chociaż jak pisałam

nie powinni – to był duży błąd), licząc, że załoga podejmie mądre decyzje.

Niestety, to nie kapitan samolotu decydował o lądowaniu

Denerwują mnie tylko te głupie komentarze niektórych zamocherowanych, od czci i wiary

odżegnujących naszego premiera. Niestety, prawda jest taka, że katastrofa juz sie stała, to

czas przeszły, a my teraz żyjemy w  obecnych realiach i zaognianie stosunków z naszymi

wschodnimi sąsiadami nie wyszła by nam na dobre, Dlatego podziwiam premiera Tuska,

że tak dyplomatycznie podszedł do tej sprawy, dając szansę na wyjaśnienie sprawy

do końca a równocześnie politycznie łagodząc międzynarodowe stosunki.

Tak postępuje prawdziwy Mąż Stanu. I coby kto nie myślał i nie powiedział o naszym

premierze możemy być zadowoleni tylko, że nie jest teraz formacja Pisowska przy sterach

rządów ( i oby nie była), znów wróciły by wtedy  czasy zimnej wojny.

Musielibyśmy sie w szabelki zabezpieczyć.

No dosyć tej polityki, napisałam, co miałam na myśli i trzymam kciuki, aby sprawa była

doprowadzona do końca, chociaż zdaję sobie sprawę, że Pis zadowoli tylko jedna wersja

wypadków : to był zamach.

Tylko kto i po co by się miał tego podjąć nie tylko na prezydenta, ale przy okazji na 95

zupełnie niewinnych ludzi???

A może jednak kiedyś wyjdzie na jaw rozmowa satelitarna obu braci i wtedy juą będzie

ten ostateczny dowód nacisków na pilotów prowadzących ten samolot?

Chociaż obawiam się, że ta rozmowa nie będzie nigdy ujawniona, bo to dopiero byłby

skandal na cały świat, sprawca tej strasznej katastrofy wszak leży na Wawelu.

Więc Pisowcy poPISczą sobie jeszcze trochę, a wyborcy juz niedługo pokażą, komu

rzeczywiście wierzą.

Miłego piątku życzę. Podobno na Wybrzeżu śnieg pada?

A ja czekam na słoneczko dzisiaj.

 

 

A dzisiaj wybuchnie …bomba

 

A ja też mam dla Was bombkę, ładna prawda?

 

Jestem ciekawa, jaką to niespodziankę dla nas szykuje dzisiaj Janusz Palikot?

Cały wczorajszy dzień mówił o jakims transferze Ważnej Persony do Stowarzyszenia

Poparcia Palikota., Specjalnie napisałam persony a nie osoby, żeby tą osobę – personę  nie

skojarzyć  z powszechnie  znaną  nam Ważną Osobą – chociaż trzeba przyznać, ze

Bardzo Ważnej Osobie, tej znajomej nam, Palikot nawet się  troszkę podoba.

No zobaczymy, co to się dzisiaj  dziać będzie.

No i nowinka z mojej pracowniczej działki: : w tym tygodniu na pewno już będzie

czynny mój aparat, wczoraj pani Marta już montowała tą potrzebną drobna część ( podobno

mała, a kosztowała całkiem sporo) i…… w piątek ma być aparat czynny w 100 procentach.

Ano, pożyjemy, zobaczymy.

Wczoraj pan Kaczyński znów produkował się pod Pałacem wieczorem – to było żałosne.

Bardzo żałosne, na szczęście coraz mniej jego zwolenników mu towarzyszy.

To już naprawdę była  to demonstracja antypolska i dziwię się, że ciągle  może tak

bezkarnie  Polskę obrażać. Opozycja ma prawo powiedzieć, że taka czy inna ustawa jest

zła, że to czy tamto trzeba poprawić, ale sianie antyrządowego zamętu to jednak za dużo.

Niestety pan Kaczyński zupełnie nie rozumie zasad demokracji i coraz więcej  jego

dotychczaswoych fanów  odstępuje od takich demonstracji.

Wczoraj najlepiej określił formację Pisu Janusz Palikot, któy w kropce nad „i”

powiedział, że on odżegnuje się od tych wampirów, którzy karmią się na cmentarzach,

dokładnie wytłumaczył, że Pis gra  sprawą smoleńską, aby dojść do upragnionej władzy.

Nie mają żadnego jasnego programu , chociaż stale  tylko mówią, że tylko oni wiedzą, jak

naprawić Polskę i wyrwać ja ze szponów kondominium.

No tak, wczoraj na wiecu Jarosław dokładnie powiedział : przyjdzie czas na budowanie

pomników, tam gdzie trzeba będzie je budować.

Nie daj Panie  Boże, żeby Pis do władzy jednak doszedł : to byłby czas prześladowań ludzi

związanych z dzisiejszym rządem i czas budowy pomników pamięci Lecha , a niestety

nie czas reform, na to zabrakłoby im czasu i …ochoty.

Może dobry Bóg raz jeszcze w jesieni nad Polską ochronny parasol rozłoży??

Ile się dzieje w tej Polsce i jak tu od polityki odejść, skoro ledwie otworzysz

radio czy telewizor już polityka z niej płynie??? Fakt, nigdy dotąd nie byłam w sprawy

polityczne zaangażowana jak teraz ostatnio, ale…

Właśnie, życie to nie tylko polityka, więc zabieram się za coś bardziej konkretnego

i pożytecznego , czekając na tą  informacyjną bombę , którą ma dzisiaj wybuchnąć

 

 

 

 

Życie jest piękne

Taką piosenkę odnalazłam na Youtubie dzisiaj rano, zawsze ranno zamieszczamw mioim

Garnku  zdjęcie z jakąś fajną muzą, wieczorem też dołączam nutkę na dobranoc.

A czy życie jest piękne w ponury poniedziałek?

Pewnie można piękno zobaczyć we wszystkim, nawet we mgle, krtóra akurat Kraków

spowiła. Zresztą ta mgła utrzymuje się juz od wczoraj, wieczorem gdy wietrzyłam pokój

otwarłam okno, a za oknem…mleko.

No cóż, troszkę się nam ociepliło  i pewnie stąd  ta mgła się wzięła, ale mam nadzieję, że

dzisiaj słonko nam  jednak zaświeci.

Dlatego to zdjęcie zamieściłam dzisiaj, żeby słonko troszkę skusić do zaświecenia nam.

Wczorajszy wieczór był wspaniały, pokazywali w TV światełko do nieba z różnych polskich

miast, trzeba przyznać, że każde polskie miasto bardzo starannie do tego wieczornego

spektaklu się przygotowało i sporo fajerwerków wczoraj poszło w niebiosa.

No i dzisiaj już podawali, że znów Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała więcej

datków, niż w zeszłym roku, widać Polacy są w takich szlachetnych zbiórkach bardzo

hojni, chociaż wiele pieniędzy pochodzi pewno  od osób naprawdę biednych, dla których

każdy grosz się liczy, jednak wielka idea, którą głosi pan Owsiak, pomoc chorym

dzieciakom, jest ważniejsza, niż codzienna troska o chleb powszedni.

Zresztą jak podawali w TV, taka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała również w wielu

miastach poza Polską, wszędzie tam, gdzie mieszka Polonia i stamtąd też datki do

naszego kraju wpłyną – naprawdę wspaniały cel, wspaniali ludzie.

A za mną bardzo ciężka noc, przespana z wieloma przerwami, nocnym wstawaniem,

wstałam wiec dzisiaj bardzo zmeczona, ale  dzisiaj na szzęście do pracy idę na popołudniową

zmianę, więc mam jeszcze troszkę czasu na uchwycenie formy, mój wspaniały lek

Nimesil już wypity ( inne tabletki też już zażyte) więc do południa wszelkie łamania

w kościach mnie opuszczą i będę jak nowonarodzona 🙂

O polityce specjalnie nie wspominam, bo przyznam, że zatrwożyła mnie informacja

o lekkim co prawda, ale jednak spadku poparcia dla PO i niewielkim, dwuprocentowym

wzroście wsparcia dla Pisu. Już widzę, jak Jarek zaciera ręce, a ja przerażona wizją

ewentualnego zwycięstwa tej formacji zamieram, no cóż, może Polacy jednak nie

będa tacy głupi, żeby popierać  budowania  na każdym rogu  pomników Wielkiego Wodza?

Pożyjemy – zobaczymy. Naiwni tylko mogą myśleć, że Pis wszystko uzdrowi kiwnięciem

jednym tylko paluszkiem ręki pana K!!!!

No to powiedziałam, co miałam powiedzieć na ten i inny temat i zabieram sie za codzienną

krzątaninę, a wszystkim życzę miłego poniedziałku i miłego całego tego tygodnia.

O świętach już pora definitywnie zapomnieć.!!!!

P.S. a dzisiaj jest dziesiąty dzień miesiąca, więc pod Pałacem Prezydentem szopka została

znów odtworzona. O zgrozo!

Dzisiaj gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Oj gra, gra i to całkiem nieźle !!!!!

 

Dzisiaj przyszły do mnie do domu dwa Serdeuszka: Daria i Wika  i przyniosły mi serduszko

Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Oczywiście dostały do puszki datek, a jakże. Muszą się przecież potem w swoim Sztabie

wykazać, że nie próżnowały!!!.

Musiałam je nieco posilić, zeby miały siłę nadal grać, więc spałaszowałyśmy wspaniałą

pizzę, po czym Serdeuszka poszły  dalej kwestować, a ja zabrałam się za pisanie blogu.

Dzisiaj piękna i słoneczna niedziela – sporo pewno ludzi spaceruje, wiele na pewno

na Rynku Krakowskim się dzieje, szkoda, że zdrowie nie pozwala mi dzisiaj wyjść

trochę w plener. Ale całym sercem jestem z tymi grającymi dzisiaj.

Ta Orkiestra to naprawdę Wielkie Dzieło Ludzi Dobrego Serca.

 

 

 

 

rozleniwiona

 

Jestem wyraźnie rozleniwiona.

Rodzinka pojechała sobie na narty ( ciekawe jak tam, jeżdzą, skoro śniegu podobno w górach zabrakło), a ja napawam się ciszą i samtnością.

I nic mi sie nie chce, nawet nie chce mi się pisac blogu. He he.

Ale się rozgrzeszam, dzisiaj sobota – czyli dla mnie typowy dzień lenistwa.

I tyle wpisu na dziś