A miała już być WIOSNA!!!!!
No cóż : w marcu jak w garncu.
A ja sobie wesołą fotkę wkleję i już będzie cieplej w moim blogu.
A co, za okno wcale patrzeć nie muszę i śnieżno – deszczową pogodę mogę sobie
zlekceważyć, skoro nie muszę dzisiaj nigdzie wychodzić.
No bo dzisiaj moja ulubiona Leniwa Sobota czyli Dzień Lenia.
Wiem, że żadna niespodziewana wizyta dzisiaj mnie nie zaskoczy, bo Bardzo Ważna
Osoba pojechała sobie do siostry, mogę więc lenić się do woli.
I odpoczywać i marzyć o tej wygranej w Lotka.
Wczoraj oglądałam sobie na necie mieszkania, w ktróymś z nich mogłabym sobie nawet
zamieszkać, o ile oczywiście wygram w tego Lotka, jak to przepowiadała mi wróżka Tara,
tylko pozostaje mały mankament, jeden, malutki, nie podesłałam jej tej opłaty za wróżbę,
więc i pewno moja wygrana będzie fiaskiem i pozostanie tylko w moich marzeniach.
Ale cóż, pomarzyć zawsze można, grunt, żeby zdrowym być.
Właśnie dzisiaj dowiedziałam się o moim znajomym, który uległ udarowi mózgu-
a wydawało by się, że chłop pełen życia i i wigoru, okaz zdrowia.
A tu masz, jeden moment przychodzi i człowieka zmiata, jak nie całkowicie, to przynajmniej
na dłuższy czas wyklucza z normalnego życia.
Życie to taki ciągły wyścig szczurów, każdy pędzi przed siebie, nie patrząc, czy sił mu
na to starcza, byleby cel osiagnąć, tylko że ten cel stale przed nami ucieka.
Bo nawet jeżeli dotrze się do wypatrzonego punktu, okazuje się, że to jeszcze nie to, że
jeszcze można siegnąć po więcej i rusza się od nowa w ten pościg, nie zwracając uwagi
na to, że możemy po prostu po ludzku nie podołać trudom.
I cóż z tego, że ktoś inny nas prześcignie i będzie pierwszy?
Sztuką jest tak biec przez życia, by starczało nam na wszystko siły; na pracę, na wypooczynek,
na rodzinę i na radości.
Potem pozostanie nam tylko radość wieczna….
I na tych filozoficznych rozważaniach poprzestanę.
Dobrego odpoczynku przez weekend, wszak przed nami następny trudny tydzień do
pokonania.