Weszłam wczoraj na blog, popatrzyłam na statystykę i…za głowę się chwyciłam, jak
wysoko moja statystyka skoczyła ( o 20.00 było 144 odwiedzających).
Pewnie dlatego, że dodałam wczoraj mój blog do face booka?
Nie ważna przyczyna, ważny skutek, a ten bardzo mnie ucieszył, przyznaję.
Pewnie to jest tylko na chwilę, może mi się to tylko śni?
Ale licznik jest licznikiem i nic tego nie zmieni. Rano przeczytałam, że wczorajszy mój wpis
osiągnął totalny dla mnie rekord – 160 odwiedzin.
Więc śnię sobie nadal przyjemnie, pisząc ten blog z jeszcze wiekszą radością.
Może rzeczywiście (wbrew ocenie mojej Magdusi) piszę ciekawie??
Blogowanie jest teraz bardzo popularne, ja już mój blog prowadzę kilka lat, 22 czerwca
minie 7 lat, sama nawet sie dziwię, że tak długo. No fakt, miałam lekką przerwę, ale
to i tak długo, prawda?
Więc widać z tego, że nie prowadzę go dlatego, że wypada ( a wypada???), tylko z
przyzwyczajenia, które wynika z mojego zainteresowania pisaniem.
Bo czy ktokolwiek wie, ze kiedys pisałam…powieści???
No dobrze, to pewnie za dużo powiedziane, raczej były to opowiadania ( zawsze z bardzo
bujnej wyobraźni byłam znana), niestety wszystkie te moje młodociane wypociny
bezpowrotnie zaginęły. A pamiętam, jak moi przyjaciele wyrywali sobie z ręki te moje ” dzieła”,
aby na bieżąco śledzić bujne losy moich bohaterów.
A, że przy tym trzymali się ze śmiechu to inna sprawa,, Co prawda nie było to wcale moim
zamiarem, aby ksiażki rozśmieszały, nawet udawałam oburzenie , że tak moją literaturę
traktują, ale potem sama ją czytałam z wielką uciechą, nie oszczędzając szczerego
śmiechu.
A dlaczego? Odpowiedzią może być tylko stwierdzenie mojego kolegi Janusza, że
Mniszkówna przy mnie „wysiada”.
Pewnie pobiłabym na głowę także i innych komediowych pisarzy, a moja ulubiona
pisarka Joanna Chmielewska na pewno mogłaby stanąć ze mna w szranki.
Chyba podobny styl stosowałyśmy, chociaż moje opowiastki nie były z rodziny kryminalnych.
To już za wysokie progi, przy mojej bujnej wyobraźni pogubiłabym się w moich kryminalnych
wątkach szybciutko i pewnie już sama nie wiedziałabym, kto i czemu i kogo zabił.
Ale to już było, nie przetrwało i pewnie już tak do śmierci pozostanie..
Ale ciągotki do pisania pozostały….
No docyć samochwalstwa, wracamy do rzeczywistości
A ta jest oczywiście piękna, słoneczna i radosna. Wiadomo – Wiosna.
Kiedyś, w dalekim dzieciństwie nawet napisałam tak o wiośnie ” ŚMIEJE SIĘ SŁONECZKO NA
BŁĘKITNYM NIEBIE, DOBRZE, ŻE JUŻ PRZYSZŁAŚ, BO SMUTNO BEZ CIEBIE”
Nadal czekam na przesyłkę nasion, które zamówiłam, by na działce Magdy wysiać, tylko
przy takiej opieszałości tej firmy wysyłkowej obawiam się, czy w tym roku uda mi się
jakiegokolwiek kwiatka sfotografować.
W polityce coraz ciekawiej, posłowie co rusz obrzucają się inwektywami, potem nawzajem
każą się przepraszać, oczywiście wszystko to wplecione jest w kampanię wyborczą, która już
bardzo ostro wkroczyła w nasza codzienność, jednym słowem cyrk na kółkach.
Już przyszli posłowie odwiedzili sklep spożywczy , aby udowodnić panującą drożyznę, w
następnej kolejności odwiedzili stację benzynową, aby udowodnić, jak bardzo zdrozała
benzyna, fakt,osiągnęła już jak na nasze warunki horrendalną cenę, a jeszcze ma być podobno
wyższa.
Ciekawa jestem, w jakiej branży będzie następny polityczny pijar, bo śmiem wątpić,
że te wszystkie problemy nadal będą już po wyborach interesowały naszych polityków.
Wtedy wygodnie zasiądąw wygodnych fotelach ( nie, niestety nie w ławach sejmowych, bo
jakoś wyraźnie ich unikają, chociaż przecież to jest ich miejsce pracy, za które dostają pensję z
naszych podatków utworzone, w dodatku całkiem niemałe pensje i o wszystkich kłopotach nas,
szarych ludzi pozapominają, a wszystko wróci do politycznej niemocy.
Jeden nie pójdzie na obrady, bo musi grać w piłkę, drugi musi skoczyć do baru na jednego,
jeszcze komuś tam nie podoba się kolega siedzący trzy ławy dalej……….
Niestety w ciemnych barwach widzę naszą przysłość, a śmieszne w tym wszystkim jest to,
że tak bardzo śmiało wszyscy polityce martwią się niby o przyszłość naszych dzieci i wnuków,
zapominając, że może przyjdzie w końcu taki czas, że te dzieci i wnuki wezmą swoje i swoich
dzieci losy w swoje własne ręce i będą całkiem nową rzeczywistość formować.
Niemożliwe?? Wszystko jest możliwe, gdy świeżą,nieskażoną tym marazmem krew do sejmu
wpuścimy, wszystko zmienić się może.W końcu to zależy od nas wyborców, od naszej
świadomośći i od tego w jaki sposób będziemy spoglądać na listy wyborcze w lokalu.
Niech więc politycy raczej zajmują się tym, co jest teraz i co w najbliższej przyszłości dziać
się będzie, oczywiście nie zapominająć o swoich szlachetnych zamiarach zaraz pod koniec
pażdziernika.
Życzę miłego i kolorowego dnia