Polska za sterami Unii

 

No i doczekalismy się.

Historyczna data 1 VII – Polska rozpoczęła prezydencję w Uni Europejskiej.

I chociaż są tacy „Prawdziwi Polacy”, którzy w kącie siedzą i zaklinają ” Oby się im nie udało,

oby się im nie udało” – jednak faktem jest, że Polska zabłyśnie na europejskim Forum na całe

pół roku.

Niektóre europejskie normy mogą co prawda zadziwiać wielu Polaków, ale należy się zgodzić

z tym, że marchewka została przez Unię zaliczona do…owoców( inaczej  Portugalia nie mogła

by wyrabiać swojego ulubionego marchewkowego dżemu), ślimaki należą do ryb lądowych (

ha ha, nie wiedziałam, że są takie), a ogórki i banany muszą mieć specjalny kąt zakrzywienia,

żeby nie pomylić np z bananami Chiquita z Ameryki Południowej , które do bananów przez to

nie zostały zaliczone, w ramach zwalczania konkurecji oczywiśie.

Ot taka europejska fanaberia.

Gorzej mają za to bacowie, bo swoje bacówki, które jakie są wszyscy wiedzą, muszą do

unijnych  wymogów  przystosować : mieć janoo wymalowane wnetrze, dwie ubikacje, ciepłą

i zimną wodę no i oczywiście siatki na owady w oknach.

Ale chcielismy Uni, a górale chcą, by oscypek miał unijny atest – no to do tych wszystkich

wymogów i górale i my przyzwyczaić, sie musimy, szczególnie teraz, gdy nasze polskie

baczki na europejskich polach brykają.

A za oknem dzisiaj wielka ulewa, w jednej momencie wielkie ilości deszczówki aniołki wylały,

co czyni, że atmosfera dnia robi się całkiem senna, nawet kawusia nie wiele pomaga.

To i tak dobrze w Krakowie mamy, że nas  nie nawiedziły takie trąby powietrzne jak np w

Bydgoszczy, gdzie  blaszane garaże jak pudełka tekturowe latały w powietrzu.

To wszystko jest znakiem z niebios, oby ci „Prawdziwi Polacy” wreszcie się opanowali

i zaprzestali swojej mocy nienawiści używać, nareszcie pora do normalnej Polski powrócić.

To tyle na pierwszy dzień unijnej Polski z mojej strony, a tak na serio, trzymam kciuki, by

nasza prezydencja przyniosła Polsce chlubę.