Kolacja z Beatką :

 

 

czyli : o Ziuta:

Urodę świnki Piggy masz
Wagą przewyższasz nawet ją
We śnie mnie straszy twoja twarz
A wszystko to przez jedną noc

Och Ziuta, ja wiem, ze nie ma brzydkich kobiet
Tylko wina czasem brak
Lecz Ziuta, gdy wytrzeźwieje człowiek
Wtedy inny gust ma, inny smak

 

Ciekawa była nawet ta propozycja, ale już Beatka odwołała taką możliwość, albowiem

jej bardzo zazdrosny mąż zabronił  Beatce szlajać się  po lokalach  z POdejrzanymi, no,

ewentualnie można byłoby troszkę poPISzczeć, ale jednak Beatka rozpatrzyła nachalne

prośby swojego ukochanego i postanowiła nie narażać go na męki zazdrości.

Tak więc moi drodzy PANOWIE, ominie was ten zaszczyt wielki, nagrody obiecanej przez

PIS nie będzie, zresztą nic dziwnego, bo ta formacja już wiele różnych rzeczy obiecywała i nic

z tego nie wynikło.

A wwczoraj miałam bardzo nerwowe popołudnie, po prostu się wściekłam, bo

TVP zablokowało bezpłatne odcinki Ranczo  na VODzie, nie wiedzieć czemu, bo do

przedwczoraj ten serial wieczorkami sobie oglądałam, całkiem darmowo właśnie.

Okropnie pazerna na pieniądze jest ta Polska Telewizja, nie dość, że pieniądze z

abonamentów zbiera, a także naciąga ludzi na różne konkursy, z których nic potem nie

wynika, to jeszcze zarabiać chce na starych serialach, zamiast bezpłatnie je ludziom

udostępniać i chwile wakacyjne  mile om uprzyjemniać, tym bardziej, że nic nowego

przez okres urlopowy się w TVP nie dzieje, wszyscy na wakacje 3 miesieczne wyjechali.

A cena jednego odcinka na Vodzie , bagatela, tylko 5 zł, czyli człowiek nieco bardziej uboższy

ma do wyboru albo bochenek chleba dla rodziny,albo jeden krótki, niecałogodzinny

odcinrk serialu, zgadnijcie, co wybierze?

Poszli jednym słowem po bandzie w tej telewizji, teraz już wiem, dlaczego zarobki ( no i

premie) są  tam tak duże, w dodatku kosztem szarego człowieka.

Tak mnie wkurzyła ta ich pazerność, że wysmarowałam im wczoraj emaila, ale oczywiście

nie przypuszczam, żeby ktokolwiel  z tej instytucji zechciał mi  odpowiedzieć.

Czyli przodem do klienta.

Dzisiejszą całą  noclało i to jak z cebra. Co się w nocy na moment przebudziłam, dobiegał

mnie zza okna charakterystyczny szum, plusk, a czasami nawet jakiś burzany pomruk.

Dlatego też i temperatura spadła do około 20 stopni i jest lekkie, świeże powietrze,

jest czym odetchnąć całą piersią.

A oddycham, oddycham, bo znów wczoraj zlekceważyłam kiosk z papierosami i przeszłam

obok, nawet na nich nie patrząc.

I bardzo dobrze, bo wczoraj po tej historii z TVP i moim ukochanym ostatnio serialem

na pewno wypaliłabym z nerwów gdzieś z pół paczki , a  ponieważ nie miałam co palić, więc

obejść ze smakiem się musiałam, chociaż przyznam, ciężko bardzo było, oj było.

No cóż, widać los specjalnie przedemną różne kłody kładzie, żebym zrozumiała, że trzeba

jednak ze swoimi słabościami walczyć, nic samo łatwo z nieba jak manna nie spada.

Miłej środy życzę

po prostu

Jak oduczyć się palenia? Po prostu trzeba przestać kupować papierosy, wtedy jest co prawda

ciężko, ale przynajmniej  nic nie kusi.

Ja tak zrobiłam wczoraj, zupełnie świadomie minęłam kiosk z papierosami i … poszłam dalej.

Doszłam do wniosku, że skoro od 12 do prawie 18 wytrzymałam bez papierosów, znaczy, że

się da.

Wczoraj było laicikowo, ale dzisiaj  rano  już nieco  było  trudniej. Na całe szczęście mam

jeszcze kilka tych  tajemniczych, ale jakże wybawczych pigułeczek. l te muszą znów mnie

zniechęcić do palenia, nie ma to tamto, trzeba żyć oszczędnie  i zdrowo, czyli bez papierosów.

HAWK!!!.

Dlatego zwracam się z uprzejmą prośbą do pana prezesa ( a jeszcze nie premiera jak głosi

bilboard) Jarosława Kaczyńskiego,  aby mnie przestał denerwować swoimi głupimi

wypowiedziami i krokami, to zresztą tyczy się  wszystkich wyznawców i zwolenników

sekty PIS, abym nie była zmuszana sięgać po ten niezdrowy atrybut głupoty ludzkiej, jakim

jest papieros i nie czuła się osobą przegraną.

Takie poczucie wiecznej przegranej mają właśnie Pisowcy, ja jestem inna, słowo!

Nawet gdy coś mi się nie uda powiem sobie: trudno, jutro będzie lepiej i…w to wierzę.

Nawet tych szklanych drzwi nie musi Jarek dla mnie otwierać.

Dlatego dzisiaj powtarzam sobie ‚WEŹ PIGUŁKĘ, WEŹ PIGUŁKĘ” jak w filmie „Seksmisja”,

bo co prawda przez ostatnie kilka dni przegrałam swoją walkę z papierosem, ale teraz musi

się już udać!!!!!!!!

Chociażby na przekór Jarkowi K, mi się uda!!!!!!!!

A a porpos Jarosława, to inny Jarosław K, czyli mój ulubiony dziennikarz TvN-24 już powrócił,

czym bardzo mnie ucieszył,  świat odrazu stał się kolorowy, no i pewnie dlatego

dzisiaj jestem pełna nadziej w moja wygraną.

I nic to, że nie ma słońca ( narazie??), bo przecież w nocy ogromnie padało, nawet kilka

razy gdzieś tam grzmotnęło sobie, ale pompa była spora, zupełnie jakby ktoś na górze

w niebie otworzył bramę pomiędzy chmurkami i puścił stamtąd otwartą z kurka wodę.

Ale pomału się już rozjasnia, nawet gdzieś tam jakieś niewielkie promyczki słoneczne

przez chmurki przenikają, najgorsze, że znów jest bardzo upalnie, pewnie z powodu

zwięszkonej wilgotności.

No to by było na tyle na dzisiaj. Życzę spokojnego wtorku.

 

Nareszcie poniedziałek !!

Nie pisałam przez ostatnie dwa dni, ale ogarnęło mnie weekendowe lenistwo, tym bardziej,

że ostatnie dwa dni miałam okazję przebywania poza Krakowem, w pięknie słonecznej

Modlnicy.

Było wspaniale, ciepło, nawet czasami az nadmiernie ciepło, aż musiałam zimny, mokry ręcznik

na głowę sobie kłaść, coby mi mózg się nie zagotował.

Więc jak w tak pięknej okoliczności przyrody miałam przy komputerze siedzieć i blog pisać? no

jak?

W sobotę biedna chora Magdzina kicia dostała jakiegoś kociego wścieku, pewnie na

wskutek ponownego urazu chorej, już operowanej nogi, musiałyśmy odbyć z nią  wetenaryjną

wizytę, okazało się, że najprawdopodobniej gwóźdź w operowanej nóżce nieco się usunął i

urażał ją w jakiś nerw. Dostała lek uspokający, ale gdy ten przestał działać kicia znów

dostała tego swojego szaleńczego amoku i…zniknęła, najprawdopodobnie uciekała

przed tym bólem i gdzieś sie zawieruszyła, dotąd nie wróciła……

To była ta przykra strona tego weekendu, bo kicia była miła i byłoby szkoda, żeby coś się

jej złego stało, mam nadzieję, że wróci, o ile w tym amoku znów gdzieś pod jakieś

samochodowe koło się nie dostanie.

A co poza tym? no dobra, przyznam się, przegrałam, tak, przegrałam z tym nieszczęsnym

papierosem, ale jeszcze sie nie poddaję, muszę spróbować stanąć do walki raz jeszcze.

Szkoda, żeby cały miesiąc mojej „pracy” poszedł w niwecz.

Dzisiejszy dzień zapowiada się chyba nieco mniej gorący niż wczorajszy i bardzo dobrze, bo

w takich tropikach trudno oddać się pracy zawodowej, chociaż znów zapowiadają po 26 lipca

temperatury w okolicach ponad 30 stopnie, straszne, nie mogłoby być zawsze tak mniej

więcej około 25- 27 stopni?

A wogóle dzisiaj rano byłam okropnie zawiedziona, bo według moich obliczeń mój ulubiony

dziennikarz TVN -24 pan Jarek Kuźniar już powinien być na wizji, a tu niestety, znów ktoś

inny poranny program TVN-24 prowadzi. Jarku, gdzie jesteś ???????

Takie są te Jarki, nie można na nich zupełnie polegać.

Za to dzisiaj inny, znajomy nam wszystkim Jarek będzie otwierać szklanne drzwi w ramach

oczywiście niekampanijnej kampani wyborzczej, oby tylko znów sobie nosa  na tym szkle nie

rozbił. Narazie przestrzegał wszytkich przed zagrażającym głodem i nawet list stosowny

do pana premiera w tej sprawie napisał, tylko, że zapomniał, że to własnie on kiedyś

był przeciwnikiem unijnych dotacji dla rolników i chciał je zamienic na zbrojenia.

Skoro ktoś, kto chce być na siłę premierem nie pamięta, co sam kiedyś głosił nei wiem, czy

akurat to stanowisko jest dla niego stosowne?

Coś mi to wszystko dziwnie wygląda i coraz bardziej skłaniam się ku teorii pisowskiego

spisku przeciwko panu prezesowi, bo tylko jego  zbłaźnienie się przy następnych wyborach

może spowodować zmiany na pisowskim stolcu, a takie prognozy są coraz bardziej realne.

Tylko co wtedy będą krzyczeć ci, którzy teraz wywrzaskują :  JAREK  JAREK??.

Czy wtedy nareszcie dojrza, jak ich Wielki Guru jest mały i żałosny?

No i następne pytanie, jaką partią będzie nowy Pis pod nowymi rządami, czy znormalnieje??

Wszystko to okaże sie już niebawem, w październiku, a do tego czasu musimy być

przygotowani na kilka jeszcze szaleństw tego człowieka, którego kariera polityczna

zbliża się dużymi krokami do zera.

Dzisiaj nowy tydzień, nowa praca, nowe obowiązki, życzę wszystkim, aby wszystko

układało się przez ten tydzień według waszej myśli.

 

burzowa rzeczywistość, czyli znak z niebios

 

……….a za oknem rzeczywistość jawi się w kolorze szarości.

Wszystkiemu winne te burze, które nad Polską przechodzą.

Ba, nie tylko burze, bo to w sumie jest letnia przypadłość, ale te trąby powietrzne, które

niszczą budynki, wyrywają drzewa. Coś ten nasz klimat całkiem się już przestawił

na jakiś amerykański styl, tego jak dotąd w Polsce nie przeżywaliśmy.

No może gdzieś tam kiedyś jakiś dach został przez wichurę zerwany, ale żeby aż takie

wielkie szkody te huragany w Polsce robiły i to na tak obszernym terenie?

Piorun nawet nie uszanował Jasnej Góry, tam uszkodził zegar, którego wskazówki zatrzymały

się na godzinie 14 z minutami.

To już na pewno na opamiętanie, że Jasna Góra tak niecnie została wykorzystywana do

celów politycznych kilka dni temu przez wiadomy nam wszystkim polityczny front Prawdziwych

Polaków.

A może wreszcie ktoś rozpozna, że te wszystkie pogodowe anomalie to sygnał z góry, że

w Polsce jest źle? Że ludzie są ze soba skłóceni, że rozmawiają językiem nienawiści?

Sygnał, który mówi o tym szaleńczym podziale na ludzi dobrych i złych, prawdziwych polakach

i tych co stali po stronie ZOMO, prawdziwych i nieprawdziwych patriotów.

A właśnie, chwileczkę, dlaczego należę do obozu nieprawdziwych patriotów?, czy tylko

dlatego, że nie popieram szaleństw jenego przywódcy?

Zapewniam wszystkich, że kocham moja Ojczyznę i na pewno chciałabym, żeby rosła

w dobrobycie i chwale i niestety nie widzę takich mozliwości pod rządami tych, którzy

uzurpują sobie prawa do nowoczesności, zupełnie czynami swoimi jej zaprzeczając.

Polska nowoczesna to Polska ludzi mądrych, którym dobro ludzi jest najważniejsza ( to

frazes), ale też taka, która ma dobre międzypaństwowe stosunki z innymi krajami,

potrafią się dogadać ,a nie koniecznie wymachują szabelkami.

Nie poprieram antyrosyjskich fobii, nie jest to akurat dla naszego kraju najlepsza opcja,

może przynieść nam tylko naprawdę wielkie strategiczne kłopoty.

Nie oznacza to, ze żyjemy w kondominium, jak niektórzy sugerują, my żyjemy w świecie

miedzypaństwowej symbiozy, zwłaszcza z sąsiadami, którzy przy nas są naprawdę

wielkimi państwami.

Czas wojenek już minął panie K., następna wojna mogłaby przynieść naprawdę wielkie

szkody.

Wczoraj słyszałam w szkle kontaktowym, że wielu młodyh Polaków popiera PIS.

Dziwię się, zawsze mieliśmy mądrą i dojrzałą młodzież, teraz dali sie uwieść słodkim

słówkom, słodkim obietnicom, nie pamiętają rządów 2005- 2007 i tych niedotrzymanych

obietnic, tego terroru podejrzeń, który wtedy był rozsiewany.

Nie pamiętaja, że Polska była wtedy nie liczącym się na forum Europy, chociaż

już do Uni należeliśmy, byliśmy bardzo mało prawdopodobni, wręcz wyśmiewani.

Szkoda, że ci młodzi nie bardzo patrzą na to co było faktem, idą za pustymi słowami.

Za słowami poszła młodzież też podczas powstania warwszawskiego, cel owszem szlachetny,

ale z góry na niepowodzenie skazany, nie mieli tej siły przebicia, aby stawić czoło

przeważającej siły przeciwnika. Ale wtedy mieliśmy wojnę, teraz jest czas pokoju, który

powiniren być wykorzystany do spokojnego i merytorycznego ułożenia tego naszego 

polskiego życia w maszej Ojczyźnie.

Chcemy zyć w Polsce wolnej i normalnej, bez wizji zła, które stale nad nami wisi.

Znów wyszło patetycznie, więc konczę ten wpis.

Przed nami weekens, według najnowszych prognoz ma być podobno pogodny, czego

wszystkim życzę.

 

 

 

 

przepisy

Są takie wspaniałe, gdy człowiek je czyta takie słodkie przepisy, odrazu mu w biodrach

przybywa z 2 cm.

Dzisiaj przeczytałam wspaniały przepis na sernik z czarnymi jagodami, co oczywiscie u nas w

Krakowskim, na te jagody mówimy borówki.

Zainteresowanzm polecam stfronę Cateriny, mistrzyni cukiernictwa :http://caketime.blox.pl/html, tam jest ten i inne pyszne przepisy też.

A co do borówek, właśnie ciekawa rzecz, w całej Polsce  ( no prawie w całej)nazywają je

czafrnymi jagodami, a Kraków zawsze musi być przewrotny : borówki, a z kolei borówkamii w

innej części Polski nazywają te czerwone jagody, trudno się z nami dogadać?

Jeszcze pośród tej nieco starszej generacji Krakusów obowiazują ciekawe słowa:

nakastlik ( stoliczek nocny), owerol (dres) durszlak ( sitko) no i oczywiście każdy Krakus

wychodzi nie  na dwór, tylko na …  pole.

A co do borówek , nawet  Maria Konopnicka chodziłana jagody, pamiętacie  z wczesno

uczniowskich lat taką lekturę?

A co do borówek : to można jeść je różnorako : z cukrem, ze śmietaną, a ja najwięcej

lubię jeść je tak, jak też i lubiła je jeść  moja siostra ANIA, z mlekiem i cukrem.

Nasypujesz do talerza ( umyte) borówki , zalewasz słodkim mleczkiem, dodajesz łyżkę

cukru i…mniam, mniam, pycha, szczególnie, gdy mleko jest prosto z lodówki, zimniuteńkie.

A co do borówek: dosyć już nic więcej o tych pysznych owocach nie napiszę, ale na pewno

postaram się dzisiaj sobie je  kupić.

Czy widzieliście ostatni sondaż przedwyborczy? :Miażdząca przewaga PO, nawet 50 procent,

przy nierosnącym poparciu PISu około 27  procent. Dla mnie oczywiście BOMBA!!!

Oczywiście wg. Hofmana nie jest to prawdziwy sondaż, wg niego to PIS  ma

 taką przewagę, ciekawe tylko w którym państwie? Chyba w Wolsce??????

A dzisiaj należy się bać się burz: już północna część Polski jest po nawałnicach burzowych,

straszne szkody czyniąc, zalewają mieszkania, powodując wylewanie mniejszych  rzeczek.

Teraz burze zbliżają się w okolicę Warszawy, pewnie popołudniu lub wieczorem

„zawita” w moje strony, boję się takich burz, byleby tylko mnie nie  przyłapała w drodze

powrotnej.

Właśnie teraz TVN 24 pokazuje straty, które nastąpiły w Gdyni, po wylewie niewielkiej

rzeczki Chylonki, straszne, bo znów ludzie ponoszą dotkliwe straty, tylko dlaczego odrazu

mają do wszystkich o to pretensje, tego nie rozumiem.

Przyjechali strażacy, wodę wypompowują, pomagają na tyle ile się da, niestety to jest

losowa tragedia, nie zawiniona na pewno przez nikogo ( no, może tylko Tusk i Komorowski są

winni – ha ha-  czarny humor).

Koniec, zabieram się za siebie dzisiaj, bo za niedługo do pracy wymarsz.

Trzymajcie się jakoś pośród tych burz i piorunów, niestety wszystkiemu winny bardzo

dziwaczny ostatnio panujący klimat.

 

A frank trzęsie światem

 

Trzeba oszczędzać, nie ma totamto.

Obojętnie, czy masz kredyt we frankach, czy nie masz, oszczędzać musisz, na przyszłość.

Tylko jaka przyszłość mnie czeka?

Ano czeka, przecież kiedyś przestanę być całkiem wydolna, pracować nie będe, będę musiała

ograniczać swoje wydatki do minimum ( suchy chleb i woda mineralna?), aby opłacić

tą marną resztkę zdrowia, która mi pozostała. A zdrowie niestety kosztuje, lekarstwa są

drogie, nie da się ukryć. Ale narazie mnie na nie stać, nawet  nie mogę sobie wyobrazić, że

kiedyś tak nie będzie.

Teraz oszczędzam, potem będę oszczędzać, a na końcu i tak nic z tego mieć nie będę.

Totalna głupota, potem będą nademną cztery deski które też wieczne nie są, bo szybko sęe

rozlecą.

I jak to wszystko ma się do tych marzeń, które kilka dni temu z Magdą  snułyśmy?

Jeden wniosek : życie jest bardzo cięzkie i to nawet obojętnie, czy przy władzy jest PO czy

PIS, czy jakaś inna formacja, która i tak cudów nie zrobi.

I obojętnie, czy oszczędzasz, czy jesteś rozrzutna, przynajmniej ktoś kto ma

jakiś życiowy polot i żyje chwilą przez moment jest szczęśliwy.

To tak jak w tym kawale, w którym przychodzi facet do ekskuzywnej restauracji, zamawia

same drogie dania i co chwilę mówi :za chwile się zacznie, za chwilę się zacznie, a gdy kelner

go pyta na myśli nieodpowiada do momentu, aż dostaje rachunek i wtedy właśnie z ulgą

w głosie mówi : właśnie sie zaczęło.

Ale co pojadł i popił to jego, nikt tego mu już nie odbierze.

A przeciętnemu zjadaczowi chleba ( nie licząc potomków Rockefellera) zawsze właśnie

się zaczyna, zawsze ma pod górkę, obojętnie czy kupuje ser za 3 zł czy za 30 zł.

Pewnie, najlepiej jest się nie zadłużać w bankach, które jak te drapieżne tygrysy

tylko czekają na  łatwy łup w postaci klienta, który jeszcze nie wie nawet, w jak wielką

kabałę się szykuje, biorąc kredyt.

Ale z drugiej strony życie na kredyt jest przecież teraz  domeną osób nowoczesnych,

popatrzcie na kraje zachodnie, tam wszyscy od sprzątaczki po potentata żyją na kredyt

już od lat, Więc dlaczego taki straszny wisus franka – smoka  nad Polskę teraz

przypłynął?????

Spokojnie, to tylko moje dywagacje, bo przecież nie może być tak źle, żeby nie mogło

być jeszcze gorzej.

I z tą madrością pozostawiam was w słoneczną, ciepłą środę.

P.S. Dzisiaj trzynastego lipca…….  hmmmmmm…….

a ja dzisiaj pracuję rano

 

 

Dzisiaj wtorek, czyli jak w każdy wtorek idę na poranną zmianę.

I bardzo dobrze, tyle wolnego potem dnia przedemną.

A plany? nie mam narazie żadnych, takie całkiem nieoczekiwane rozwiązania są najlepsze.

W spotach pisowczyki  sobie radę jednak nie dali, po prostu skopiowali amerykańskie

wyborcze skopie i myślą, że głupi Polak kupi.

Otóż nie kupi panie Hofman, to nie panu Tuskowi dziękujemy, to tej całej pisowskiej

głupocie i ciemnocie dziękujemy, jesteście w polityce daleko, daleko za murzynami, a

macie aspiracje do rządzenia, ha ha ha ha.Nareszcie Polska na forum Europy zaczęła

zbierać plusy, nie oddamy władzy ciemnogrodowi, aby cofnąć się do XVIII wieku, aby znów

wszyscy z Polski się śmiali.

Wcale nie uśmiecha mi się z szabelką na Moskwę szarżować,gdy Wielki Mały Wódz rozkaże.

To nie jest pieśń o małym rycerzu, to jest bajka o ciemnym małym i małostkowym

rycerzyku, któremu marzy się być wielkim, tylko mu się. to nie udaje.

Samo ujadanie i czarowanie rzeczywistości to za mało!!!

To nie sztuka włożyć dobry garnitur i ładny krawat i miny durne do ludu robić panie

Hofman, trzeba być po prostu nowoczesnym, a wasz Guru to typowy okaz ciemnoty i

zacofania, gdybyś panie Hofman kochał własną Ojczyznę, nie optowałbyś za tym, kto

chce Polskę na  krawędź katastrofy sprowadzić.

To tyle moojego politycznego protestyu na dzisiaj.

Za bardzo kocham Polskę, aby przyłożyć chociażby kawałek palca do jej politycznej

ruiny.

No top co napisałam, to napisałam, mogę się do pracy po malutku znierać.

Pogoda nijaka, szaro – buro, pewnie zaraz  obiecywane na dzisiaj słonko gdzieś tam się

pojawi.

No to cześć.

P.S. A frank znów w górę skoczył, kiedy tak nasa złotówka wzrośnie, że będzie na giełdzie

niepokój siać?

czasami nudna niedziela może być fajna

 

Zapowiadała się całkiem nudnie i wręcz sennie, a tu nagle…dzyń, dzyń dzwonek do drzwi.

A za drzwiami stoi… nie nie Bardo Ważna osoba, ale Magda.

To było naprawdę wspaniałe popołudnie, siedziałyśmy przed komputerem i…

śpiewałymy ( w myśli raczej, bo żadna z nas wspaniałym głosem raczej nie grzeszy):

GDYBYM BYŁ BOGATY …..TRALALA …. TRALALA ….TRALALA.

Pytacie dlaczego?

Bo obydwie odbywałyśmy wirtualne wycieczki do ciepłych krajów i zamieszkiwałyśmy

oczywiście w super exlusywnym hotelu ( najmniej cztery i pół gwiazdki, inne nas nie

intreresowały) z wyżywieniem oczywiście all inclusive, bo jakże tam być i nie popijać

wspaniałych eksluzywnych alkoholowych drinków i n ie zakąszać ich lodami ciastami i bardzo

soczystymi owocami..

Ale najważniejsze oczywiscie były te drinki, w niektórych ośrodkach już podawano je o 9 rano,

w innych (niestety) czekać trzeba było a do 10.30 – okropność.

A potem, leżąc na leżaczku pokrytym obowiązkowo  wspaniałmy hotelowym miękkim żółtym

ręczniczkiem leniwie popijamy zimnego pysznego drinka i oddajemy się błogiemu lenistwu,

od czasu do czasu mocząc swoje ciało w ciepłym, przeźroczystym morzu.

Można jeszcze ewentualnie jakąś przekąskę po śniadaniu przegryźć,, aby o 14 udać się

na uroczystym, wspaniały obiad z owocami, deserami, lodami i Bóg wie z czym jeszcze.

A po obiadku znów leniwe drinkowanie na wygodnym leżaczku aż do kolacji, po której dopiero

zaczynają się letnie szaleństwa w dyskotekach aż prawie do białego rana.

Na takich marzeniach najpierw, a potem na poważniejszych też i rozmowach ( niech nie sądzą

wszyscy, że jesteśmy całkowicie próżne) spotkał nas wieczór i….niestety nie drink, ale

pożegnanie było nieuniknione,wszak na drugi dzień  trzeba już przestać marzyć, a należy

realnie popatrzeć na życie.

No i przyszedł poniedziałek, gorący, właściwie to duszny ( a gdzie mój drink?) i zaraz do

pracy trzeba będzie się zbierać…………….

Dziwicie się pewnie, że nic o polityce nie wspomniałam?

Bo już moje rece całkowicie opadły po niedzielnej wizycie w Częstochowie Prezesa

i Ojca Profesora. Przykro mi tylko, że to święte miejsce w tak brudny sposób do polityki

został wykorzystany.

Wczoraj przeczytałam taki komentarz : Gdyby Był Bóg, poraził by  wszystkich tam

zebranych moherowów piorunem.

Do czasu, przyjdzie pora, że porazi, może nie realnym, ale politycznym. Już mam nadzieję, że

październiku.

A tak między nami, to czemu Kaczyński obraża się, że nazywamy ich moherowcami?

Przecież sam Ojciec Profesor Dyrektor kazał wszystkim uczestnikom tej pielgrzymki

ubrać moherową biało- czerwoną czapeczkę, no to są w końcu MOHERAMI, CZY NIE???

Według mnie są, bo takla czapeczka jednak bardzo uwiera i proces myślowy jest

wtedy bardzo ograniczony 🙂 We wszystko łatwiej wtedy uwierzyć, nawet w to, że Kaczyński

chce zmienić Polskę na demokratyczną HA  HA  HA   HA

SZUJA,SZCZUR

Już miałam dzisiejszy wpis opuscić, ale nie mogę.

Pan Kurski wraz z rodziną wyjeżdzaja na stałę z Poslki.

Nie mam nic przeciwko nawet gotowa jestem im pomachać na drogę tylko niech

juz nie wracają a pan Kurski  oddam mandat skoro Polska mu śmierdzi.

Wstrętny szczur ucieka z tonacego okrętu i w dodatku manipuluje twierdząc,ze

powodem emigracji jest polityczny moobing na jego żonie.

Na ile mozna się jeszcze zeszmacić panie Kurski?

Opowiadać bajeczki, a defacto widzieć, że juz tu w Polsce nie ma pan nic do roboty.

SZUJA!!!!  SZCZUR!!!!

bardzo spokojna sobota

 

Dlaczego sobota jest miłym dniem, szczególnie, gdy „ukochana” rodzinka jest out?

Jaka cisza, nic ( prócz muchy) nie bzyczy, nie ma telefonów ani tych uporczywych

dzwonków do drzwi.

Można spać, grać, nic nie robić, wszystko do wyboru.

Ale pewnie nie wiele jeszcze takich sobót szczęśliwych przedemną.

Jeżeli nawet  zakorzeniona rodzinka nie powróci jeszcze z wakacji, to napewno młodzież

wraz z licznymio znajomymi dom nachodzić będzie ( o różnych porach dnia i nocy), więc na

nudę  i na  nadmiar szczęśliwych spokojnych chwil wtedy narzekać nie mogę.

A narazie co, robie sobie wspaniałą kolacyjkę: młode ziemniaki z koperkiem i z kwaśnym

mlekiem.

Tak, prawdziwym kwaśnym mlekiem, które zakupiłam w Almie, nie kefir, nie jogurt, tylko

kwaśne mleko.

I jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, nawet cześć polityczną dzisiaj odpuszczam sobie.