pamiętajcie o ptaszkach

  

 

Ciężka zima jest też bardzo okrutna dla naszych braci mniejszych, szczególnie tych fruwających,

Trzęsą się ze zimna, nie mają przed uporczywym i lodowatym wiatrem gdzie się schować,

no i nie bardzo gdzie pożywienia zdobywać mają.

Jeszcze gorzej mają te biedne łabędzie i dzikie kaczki, które na przykład po Wiśle pływają,

woda zamarza i coraz mniej miejsca do pływania mają i też pokarmu ie mają gdzie szukać.

Co prawda są litościwi ludzie, którzy takie łabędzie i kaczki dokarmiają, ale trzeba przypomnieć,

że większe kawałki wpadające do wody mokną i takie jedzonko nie bardzo się nadaje dla

ptaszków, lepiej je dokarmiać jakimś ziarnem,

Pomóżmy tym naszym braciom mniejszym przetrwać srogie mrozy.

Wczoraj był Dzień Świstaka, tzn w odległej od nas zimowej miejscowości w USA Punxsutawney

świstak Phil właśnie 2 lutego wychodzi ze swojej norki i   gdy zobaczy swój cień

okazuje się, że zima jeszcze będzie trwała co najmniej 6 tygodni.

Tak i niestety było w tym roku,  niestety świstak dojrzał swój cień,czyli można się spodziewać, że 

tak wypatrywana przeze mnie wiosna nieprędko do nas zawita  😦

A podobno Phil nigdy się nie myli.

A propos, kiedyś był cudowny film z Billem Murrayem i z Andie Mac Dowell, typowo miłosna

komedia dotycząca tego dnia świstaka, gdy  te dwie osoby wpadają w pętlę czasową

i dzień 2 lutego powtarza się kilkakrotnie.

Lubię takie filmy, inna komedia o podobnej treści to film pod tytułem 12:01, tam też pewna para,

która dopiero co się poznaje wpada w czasową pętlą i wynikają z tego niezłe kłopoty.

Oczywiście do przewidzenia jest, że oba filmy kończą się pomyślnie, a miłość zwycięża, wszak

to filmowe bajki, bo w realu niestety różnie takie miłosne kłopoty mają zakończenie, nie zawsze

jednak z  happy endem.

Przykładem tego może być historia niby porwania małej Madzi, od początku wiedziałam, że

zeznania mamy tej dziewczynki są co najmniej pokrętne, a gdy okazało się, że nie poddała się

badaniem wariometrem ( ojciec na takie badanie się zgodził) już było wiadomo, że się boi prawdy,

która jest całkiem inna, niż podała pierwotnie. Przyznam, że myślałam inaczej, tzn, że matka

z jakiś powodów oddała swoje dziecko do zagranicznej adopcji, teraz  wolałabym, żeby ta moja

wersja była prawdziwa, że mała i słodka dziewczynka żyje, Teraz czekamy na wyniki poszukiwania

ciałka Madzi i cały czas wierzę, że to nie jest prawda, że ona nie żyje. Niestety ta smutna

 wiadomość pewnie jednak okaże się prawdziwa, chociaż dziwne, że miejsce wskazania ukrycia

przez matkę ciała nie było miejscem prawdziwym. Fakt, dziewczyna jest w szoku,ale może znów

coś kręci?? – czas prawdę okaże.

Co prawda sprawą  nie zajął się wszystko wiedzący  filmowy Ojciec Mateusz, ale doskonały

detektyw Krzysztof Rutkowski, bo cóż, życie czasami  też straszne scenariusze kręci i trzeba

przyznać, że naszemu detektywowi  wspaniale udało się dotrzeć do mrocznego wnętrza mamy

 dziewczynki i tak śledztwo mogło być prowadzone innymi niż dotychczas tropami.

Zaczęłam zimą i kończę zimą – bo coraz ostrzejszy ten mróz i coraz bardziej we znaki się daje.

Brr, strach człowieka ogarnia, zanim z domu wyruszy, na szczęście są taksówki, co tam te parę

groszy,zaoszczędziłam i tak na niepaleniu papierosów, przynajmniej ciepłą i pewną nogą do pracy

dotrę, a potem…już tylko weekend.

Pewnie znów spędzę go z VIPem na dalszej  nauce posługiwania się netem i na….. montowaniu

nowej kamerki na moim dużym komputerze, kamerki, która mi właśnie VIP zakupił, teraz

już zawsze będziemy się mogli przez kamerkę widzieć i rozmawiać tak, jakbyśmy byli koło siebie.

No chyba, że tak, jak czasami bywa VIP o coś tam na mnie się zdenerwuje i wtedy swoją kamerkę

 ” za karę” wyłącza. Ale na szczęście jest to tylko czasami i biorę to na karb nerwowych

pierwszych dni na necie, które jak wiemy są raczej niełatwe, potem popadnie już na pewno tak jak

ja popadłam, w rutynę.

Miłego przed weekendowego dnia