Pamięci pani Wisławy Szymborskiej

 Szymborska Wisława

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć – tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.


Dobre serduszko

             

Niektórzy to naprawdę mają wspaniałe serca i przygotowują dla odwiedzających fruwających

i bardzo zmarzniętych gości prawdziwą stołówkę.

Zresztą sami zobaczcie, jaką wspaniałą stołówkę dla sikorek przygotowała moja koleżanka Ela.

Prosta sprawa, zawiesiła  na  daszku, w woreczku z otworami specjalnie zakupione ziarno.

Sikorki szybko się zwiedziały,gdzie są te smakołyki i…….. przyleciały chętnie do stołówki.

Ale za to Ela ma wspaniały prezent w postaci pięknych zdjęć, które mogła posilającej się

sikorce zrobić. Prawda, że to zdjęcie jest bardzo urokliwe?

Dawniej bywało, że zimą dokarmiałam gołębie, które przylatywały na parapet mojego okna.

Teraz z rozporządzenia właścicieli kamienicy w której mieszkam , na parapecie są rozłożone

specjalne kolce, tak, że żaden ptaszek na parapecie nie usiądzie, a na balkonach mamy założone

kraty, tak że i tam żaden ptak posiedzieć sobie nie może. Szkoda, ale trzeba przyznać, że gołębie

strasznie bałaganiły, więc musiały tego konsekwencje jakieś ponieść.

Ale na plantkach, które są na mojej ulicy, czasami widać rozłożone jedzonko dla ptaszków.

Cóż, trudny to czas dla ptaszków, ale i nie tylko dla nich.

Mróz co prawda nieco zelżał i wczoraj wracałam z pracy z przyjemnością wdychając to mroźne

powietrze, słonko świeciło, ale co najważniejsze nie było tego lodowatego wiatru.

Zresztą zgodnie z prognozą mają to być ostatnie podrygi mroźnej zimy, ale czy to na pewno

prawda?

Na koniec nieco polityki ( a jednak) : znaleźli haka na Błaszczaka?

Okazuje się że ten Prawi i  Sprawiedliwy szef Klubu Pis  też coś tam za uszami chowa, nie całkiem

prawego i nie całkiem sprawiedliwego, czyli jest zamieszany w jakiś sposób w aferę korupcyjną

ZUS-u,  no i teraz to on będzie się musiał tłumaczyć, I bardzo dobrze, niech nie będzie taki

„mądry” krytykując kogokolwiek np.  z PO, bo zawsze miał wspaniałe rady, jak ktoś powinien

postępować, nie zważając, że i jego poczynania nie zawsze zgodne są z prawem ( o

sprawiedliwości tu nie wspomnę). Fałsz zapisany jest zresztą na jego twarzy, wystarczy tylko

dobrze popatrzeć.

No to mi ulżyło, przynajmniej jakiś mały polityczny prztyczek wykonałam, mogę śmiało do pracy iść.

Dzisiaj w Krakowie wielki pogrzeb naszej noblistki, wspaniałej poetki, Wisławy Szymborskiej.