
O niczym właściwie, bo i tematu mi dzisiaj raczej braknie, cóż ostatnio jak widać nie zajmuję
się polityką, to i pisać mogę o ptaszkach tylko.
Chociaż jest, jest temat, ale bardzo smutny.
Ponownie napiszę o sprawie malutkiej Madzi ze Sosnowca, straszne rzeczy się tam dzieją, a raczej
działy. Wczoraj rano wiadomości mnie zamroziły, mama dziecka przyznała się, że nikt dziecka
nie porwał, tylko dziecko na wskutek fatalnego ponoć upadku na próg pokoju(???) doznało
urazów głowy io zmarło. Czy to jest cała prawda? Już dwa dni szukają ciałka dzieciątka w miejscu,
które matka Madzi podało i nic, żadnego śladu, coraz bardziej sprawa denerwuje sporą część
społeczeństwa, które przejęło się zniknięciem dziecka, a teraz czują się po prostu oszukani.
Cała złość, cały gniew obraca się przeciwko matce małej, która przez dwa tygodnie kłamała,
podawała nieprawdziwą wersję i trzeba przyznać, ze opanowała w tym niezłym przedstawieniu
wspaniałą tragiczną rolę, skoro potrafiła wzbudzić litość nawet wśród detektywów.
Dzisiaj odnaleziono zwłoki tej biednej, małej dziewczynki i jeżeli ktokolwiek powinien wzbudzać
tutaj litość, to właśnie jest nią mała Madzia, której półroczne życie zostało brutalnie przerwane.
Bardzo, bardzo smutna i tragiczna sprawa. Jednak okazuje się, że miałam od początku świetną
intuicję ( jak zawsze zresztą) i od samego początku nie wierzyłam w wersję porwania i od
początku ta matka nie wzbudzała we mnie żadnego współczucia.
Nawet jeżeli prawdą jest, że dziecko wymsknęło się jej z kocyka i uderzyło się w głowę,
jeżeli to rzeczywiście miałoby być przyczyną śmierci Madzi, jaka to matka jest z owej Katarzyny,
która po pierwsze nie uczyniła nic, by dziecko ratować, już nie mówiąc, że porzuciła swoje
własne dzieciątko jak psa pod murem. O H Y D A !!!!!!!! Zresztą nawet w tym mataczyła
pokazując najpierw całkiem inne miejsce ukrycia zwłok, znów narażała na poszukiwanie całą ekipę.
co jest niezrozumiałe, czy to rzeczywiście kierowała nią trauma po wypadku małej Madzi, czy
wyrachowanie zimnej, bezwzględnej morderczyni????. Czas pokaże,
Śmierć jest zawsze okrutna dla najbliższych, wczoraj zmarł w Krakowie znany lekarz..wspaniały
internista, kardiolog dr Andrzej Szczeklik, prawdziwy lekarz z powołania.Kiedyś ratował mojego
brata……
Smutny ten mój dzisiejszy wpis,……. przepraszam