Matactwa

                               

A jednak widzę, że nasza policja i prokurator zbyt ulegli wspaniałej magii kłamstw i oszustw już

nie tylko „kochanej mamusi”. ale także o „kochanego tatusia”

Jak wygląda wersja wydarzeń w ich wykonaniu?

Mama  wychodzi z  wózkiem z dzieckiem, tata pomaga ten wózek ze zdrowym i żywym dzieckiem  

znieść na dół, tu się rozstają, bo tata umówił się z kolegą, aby razem sprowadzić drewno ( do

kominka??)

Katarzyna W rusza w trasę, ale nagle przypomina sobie, że wzięła za mało pampersów dla

córki, więc wraca z nią do domu . No i co dalej było? Według jej zeznań rozebrała dziecko, żeby

je wykąpać ( przecież miała odwieźć go do swojej matki!!!) i tu następuje ten smutny wypadek,

 gołe dziecko  wyślizguje się jej z kocyka, upada na próg i okazuje się, że jest nieżywe.

Co robi zrozpaczona matka? Zamiast ratować dziecko ( mogło tylko stracić przytomność),

ubiera to biedne ciałko w ubrania, czapki i wyrusza aby dziecko zakopać( jak psa) w ruinach,

pod kamieniami i pod zeschłymi liśćmi. Jest jeszcze niejasność z logowaniem się jej komórki w

różnych miejscach jej pobytu podczas tych tragicznych godzin, a co ciekawe, z miejsca gdzie

podobno sama zakopała dziecko nie ma śladu po logo jej komórki, tak, jakby jej nie miała

przy sobie, czyli co, zostawiła świadomie ta komórkę w domu, czy to jednak  ktoś inny

tam dziecko umieścił i dlatego najpierw Katarzyna  podała inne miejsce zakopania ciałka

małej Madzi.

A więc same niejasności i co by tu nie mówić, rzeczywiście policja będzie rozpatrywać tą sprawę

jeszcze bardzo, bardzo długo, bo ten, któremu szybko udało się sprawę rozwiązać jest

od śledztwa odsunięty ( no cóż, nawet nie ma uprawnień detektywistycznych), a teraz jeszcze

w dodatku pan Krzysztof Rutkowski ( bo o nim wspomniałam) został przez policję i niektórych

dziennikarzy od czci i wiary osądzony.

Na razie sekcja zwłok nie wykluczyła matczynej wersji ( tępy uraz tyłogłowy), a adwokat

Katarzyny twierdzi, że matka jest niewinna zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci,

a całemu tego zamieszania winna jest….. .nagonka mediów.

Czyli jest dokładnie tak, jak dwa dni temu wieszczył jeden z psychologów, że całą winę

zrzucą na małą Magdę i na media, matka pozostanie niewinna.

Dlaczego mnie to denerwuje? Ano nie lubię, gdy ktoś daje się tak jawnie za nos wodzić,

jak to się daje wodzić  policja, zobaczymy, czy doprowadzą do uniewinnienia mamy Magdy.

Tylko niech potem się nie dziwią, że znajdują dzieci w śmietnikach, widać teraz taka

jest moda, że dziecko mimo wszystko trzeba urodzić, nie ważne jest za to, co się potem

z takim maleństwem stanie. Księża i niektórzy politycy zajmują się bowiem tylko problemami

usuwania ciąży, problemy socjalne rodziny niechcianego dziecka już ich całkowicie  nie obchodzą

I nieprawdą jest, że tyle rodziców czeka na adopcję, że można nimi takie niechciane dzieci

obdarzyć. Niestety proces adopcji dziecka jest bardzo utrudniony, wiele dzieci z bidula nigdy

nie doczekało się rodziny zastępczej, właśnie przez rozdmuchane procedury i nadmierną

biurokrację i tym powinni się właśnie zająć i politycy i księża, a nie tylko potępianiem aborcji.

Nie zrozumie mnie źle, nie jestem wcale za aborcją, uważam, że jest to rzecz straszna,

ale to kiedyś właśnie ta osoba stanie przez Bożym Sądem  i sama będzie rozliczała się

ze swoich ziemskich  poczynań. Bóg po to dał nam wolną wolę, abyśmy sami mogli wybierać

naszą ziemską drogę i rozpoznawać czy jest to droga dobra czy droga zła.. Potem tylko będziemy

z naszych wyborów oceniani.

A  w miejscu w którym wyrodna matka zakopała dziecko i przykryła cegłami gromadzą się ludzie z

dziećmi, zapalają znicze i przynoszą całe mnóstwo ślicznych maskotek, laurek z napisami :

Mamo!!!!  czemu mi to zrobiłaś??????

To gdzie jest tu  normalność???

 

i