Dobre serduszko

             

Niektórzy to naprawdę mają wspaniałe serca i przygotowują dla odwiedzających fruwających

i bardzo zmarzniętych gości prawdziwą stołówkę.

Zresztą sami zobaczcie, jaką wspaniałą stołówkę dla sikorek przygotowała moja koleżanka Ela.

Prosta sprawa, zawiesiła  na  daszku, w woreczku z otworami specjalnie zakupione ziarno.

Sikorki szybko się zwiedziały,gdzie są te smakołyki i…….. przyleciały chętnie do stołówki.

Ale za to Ela ma wspaniały prezent w postaci pięknych zdjęć, które mogła posilającej się

sikorce zrobić. Prawda, że to zdjęcie jest bardzo urokliwe?

Dawniej bywało, że zimą dokarmiałam gołębie, które przylatywały na parapet mojego okna.

Teraz z rozporządzenia właścicieli kamienicy w której mieszkam , na parapecie są rozłożone

specjalne kolce, tak, że żaden ptaszek na parapecie nie usiądzie, a na balkonach mamy założone

kraty, tak że i tam żaden ptak posiedzieć sobie nie może. Szkoda, ale trzeba przyznać, że gołębie

strasznie bałaganiły, więc musiały tego konsekwencje jakieś ponieść.

Ale na plantkach, które są na mojej ulicy, czasami widać rozłożone jedzonko dla ptaszków.

Cóż, trudny to czas dla ptaszków, ale i nie tylko dla nich.

Mróz co prawda nieco zelżał i wczoraj wracałam z pracy z przyjemnością wdychając to mroźne

powietrze, słonko świeciło, ale co najważniejsze nie było tego lodowatego wiatru.

Zresztą zgodnie z prognozą mają to być ostatnie podrygi mroźnej zimy, ale czy to na pewno

prawda?

Na koniec nieco polityki ( a jednak) : znaleźli haka na Błaszczaka?

Okazuje się że ten Prawi i  Sprawiedliwy szef Klubu Pis  też coś tam za uszami chowa, nie całkiem

prawego i nie całkiem sprawiedliwego, czyli jest zamieszany w jakiś sposób w aferę korupcyjną

ZUS-u,  no i teraz to on będzie się musiał tłumaczyć, I bardzo dobrze, niech nie będzie taki

„mądry” krytykując kogokolwiek np.  z PO, bo zawsze miał wspaniałe rady, jak ktoś powinien

postępować, nie zważając, że i jego poczynania nie zawsze zgodne są z prawem ( o

sprawiedliwości tu nie wspomnę). Fałsz zapisany jest zresztą na jego twarzy, wystarczy tylko

dobrze popatrzeć.

No to mi ulżyło, przynajmniej jakiś mały polityczny prztyczek wykonałam, mogę śmiało do pracy iść.

Dzisiaj w Krakowie wielki pogrzeb naszej noblistki, wspaniałej poetki, Wisławy Szymborskiej.

poranne wstawanie

                 

Jak ja nie cierpię wcześnie ramo zimą wstawać, chociaż marudzić nie powinnam, bo teraz, gdy

się przed siódmą rano budzę jest już  jasno, no powiedzmy prawie że jasno, ale żeby dojrzeć

klawiaturkę, niestety przynajmniej jedna żarówkę zapalić trzeba.

Ale jak trzeba wcześnie wstawać, to trzeba, nie ma zmiłuj, bo kto za mnie do pracy pójdzie??

A dzisiaj powinna na mnie jakaś wypłata czekać ( chyba), więc idę radośniej niż zazwyczaj.

Dyskusja pomiędzy  rzecznikiem policji i panem Rutkowskim przybiera coraz bardziej ostre tony,

teraz nawet policja zamierza wnieść pozew przeciwko detektywowi, który zarzucił policji kłamstwo.

 Czyli przedstawienia ciąg dalszy ( wczoraj na przykład odbyła się następna konferencja prasowa

pana Rutkowskiego wraz z ojcem małej Magdy i jego matką)  Wszystko dobrze, ale po co??

Wszyscy, a szczególnie rodzina Madzi, powinni zamilknąć nad tą tragedią, bo to wszystko

zaczyna być mało smaczne, powinni  w swoim własnym rodzinnym gronie omawiać, a

pan Rutkowski? – chwała mu za to co zrobił, ale po co jeszcze podsyca emocje?

To nie on jest „bohaterem dnia”, a ostatnio ciągle go tyle widać w mediach, a to na

konferencjach, a to w Faktach po faktach, czy w programie Lisa.

Zarówno i on jak i przedstawiciel policji powinni powiedzieć : dosyć, teraz zajmujemy się już

tylko sprawą śmierci Madzi,wszystko inne nie jest ważne!!!

Za oknem poranny mróz, teraz około minus 17 stopni, potem mróz ma podobno nieco zelżeć

chociaż nadal na minusie temperatura będzie oscylować.

Jeszcze dwa dni i nasze małopolskie dzieciaczki rozpoczynają zimowe ferie, niech się troszkę

zimą nacieszą, tylko niech wreszcie znikną z miejskiego krajobrazu te śliskie jezdnie i ( co dla mnie

ważniejsze) śliskie chodniki. Mróz też nie koniecznie musi szczypać nasze nosy!!!

Nadal czekam z niecierpliwością na wiosnę.

A na stokach jest sporo śniegu, jazda może być szaleńcza. W TVN pokazują też pięknie

zamarznięte porty – dzisiaj pokazywali moja ukochaną Jastarnię,zamarznięta zatoka, zamarznięty

port, smutno stojące w nim kutry,  wspaniałe sople lodu i te zamarzłe fale, które maja tyle

uroku….. miło takie widoczki pooglądać, zwłaszcza, gdy się siedzi w wygodnym foteli w ciepłym

pokoju.

No to miłego dnia.

Matactwa

                               

A jednak widzę, że nasza policja i prokurator zbyt ulegli wspaniałej magii kłamstw i oszustw już

nie tylko „kochanej mamusi”. ale także o „kochanego tatusia”

Jak wygląda wersja wydarzeń w ich wykonaniu?

Mama  wychodzi z  wózkiem z dzieckiem, tata pomaga ten wózek ze zdrowym i żywym dzieckiem  

znieść na dół, tu się rozstają, bo tata umówił się z kolegą, aby razem sprowadzić drewno ( do

kominka??)

Katarzyna W rusza w trasę, ale nagle przypomina sobie, że wzięła za mało pampersów dla

córki, więc wraca z nią do domu . No i co dalej było? Według jej zeznań rozebrała dziecko, żeby

je wykąpać ( przecież miała odwieźć go do swojej matki!!!) i tu następuje ten smutny wypadek,

 gołe dziecko  wyślizguje się jej z kocyka, upada na próg i okazuje się, że jest nieżywe.

Co robi zrozpaczona matka? Zamiast ratować dziecko ( mogło tylko stracić przytomność),

ubiera to biedne ciałko w ubrania, czapki i wyrusza aby dziecko zakopać( jak psa) w ruinach,

pod kamieniami i pod zeschłymi liśćmi. Jest jeszcze niejasność z logowaniem się jej komórki w

różnych miejscach jej pobytu podczas tych tragicznych godzin, a co ciekawe, z miejsca gdzie

podobno sama zakopała dziecko nie ma śladu po logo jej komórki, tak, jakby jej nie miała

przy sobie, czyli co, zostawiła świadomie ta komórkę w domu, czy to jednak  ktoś inny

tam dziecko umieścił i dlatego najpierw Katarzyna  podała inne miejsce zakopania ciałka

małej Madzi.

A więc same niejasności i co by tu nie mówić, rzeczywiście policja będzie rozpatrywać tą sprawę

jeszcze bardzo, bardzo długo, bo ten, któremu szybko udało się sprawę rozwiązać jest

od śledztwa odsunięty ( no cóż, nawet nie ma uprawnień detektywistycznych), a teraz jeszcze

w dodatku pan Krzysztof Rutkowski ( bo o nim wspomniałam) został przez policję i niektórych

dziennikarzy od czci i wiary osądzony.

Na razie sekcja zwłok nie wykluczyła matczynej wersji ( tępy uraz tyłogłowy), a adwokat

Katarzyny twierdzi, że matka jest niewinna zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci,

a całemu tego zamieszania winna jest….. .nagonka mediów.

Czyli jest dokładnie tak, jak dwa dni temu wieszczył jeden z psychologów, że całą winę

zrzucą na małą Magdę i na media, matka pozostanie niewinna.

Dlaczego mnie to denerwuje? Ano nie lubię, gdy ktoś daje się tak jawnie za nos wodzić,

jak to się daje wodzić  policja, zobaczymy, czy doprowadzą do uniewinnienia mamy Magdy.

Tylko niech potem się nie dziwią, że znajdują dzieci w śmietnikach, widać teraz taka

jest moda, że dziecko mimo wszystko trzeba urodzić, nie ważne jest za to, co się potem

z takim maleństwem stanie. Księża i niektórzy politycy zajmują się bowiem tylko problemami

usuwania ciąży, problemy socjalne rodziny niechcianego dziecka już ich całkowicie  nie obchodzą

I nieprawdą jest, że tyle rodziców czeka na adopcję, że można nimi takie niechciane dzieci

obdarzyć. Niestety proces adopcji dziecka jest bardzo utrudniony, wiele dzieci z bidula nigdy

nie doczekało się rodziny zastępczej, właśnie przez rozdmuchane procedury i nadmierną

biurokrację i tym powinni się właśnie zająć i politycy i księża, a nie tylko potępianiem aborcji.

Nie zrozumie mnie źle, nie jestem wcale za aborcją, uważam, że jest to rzecz straszna,

ale to kiedyś właśnie ta osoba stanie przez Bożym Sądem  i sama będzie rozliczała się

ze swoich ziemskich  poczynań. Bóg po to dał nam wolną wolę, abyśmy sami mogli wybierać

naszą ziemską drogę i rozpoznawać czy jest to droga dobra czy droga zła.. Potem tylko będziemy

z naszych wyborów oceniani.

A  w miejscu w którym wyrodna matka zakopała dziecko i przykryła cegłami gromadzą się ludzie z

dziećmi, zapalają znicze i przynoszą całe mnóstwo ślicznych maskotek, laurek z napisami :

Mamo!!!!  czemu mi to zrobiłaś??????

To gdzie jest tu  normalność???

 

i

 

 

słonko na poniedziałek i na cały tydzień.

   

Ponieważ mam dosyć zimy, zamieszczam piękne słoneczne kwiatki, aby przynajmniej ten tydzień

przyjemnie nam się zaczął.

Nadal zapowiadają, że będzie mroźny, chociaż może trochę mniej mroźny, niż poprzedni ????

A co nas dzisiaj czeka? Dzisiaj odbędzie się sekcja zwłok małej Madzi, wszystko się powinno

wyjaśnić, no może prawie wszystko, na razie bardzo pokrętne są zeznania Katarzyny W.

Po pierwsze, kto kąpie dziecko o tej porze dnia i potem jeszcze w w dodatku w zimową porę w

wychodzi po kąpieli z dzieckiem na dwór, Jest też wiele innych zastrzeżeń, na przykład

policjanci nie znaleźli żadnych powierzchownych  śladów na główce Madzi, chociaż możliwy

jest krwiak wewnątrz czaszkowy, są też jakieś niejasności z logowaniem się komórki,

Tu uwaga!!! pamiętaj, że komórka może Cie czasem zdradzić

Zobaczymy, co z tego wszystkiego  się wyjaśni, Wzruszające jest to, że na miejscu, gdzie

ukryte były zwłoki  postawionych jest  wiele, wiele zniczy i różnych maskotek w hołdzie

małej Madzi.

Ale nic jej życia już nie przywróci, słodka dziewczynka ( jak widać było na jej zdjęciach i na

filmowanych nagraniach) jest już niestety Aniołkiem w tym lepszym ( przynajmniej może dla niej?)

świecie.

Już kończę dzisiejszy wpis, pewnie nic lepszego do głowy mi nie przyjdzie, nie mam ostatnio

wyraźnie weny do pisania, może gdy się ociepli moje pomysły na dobre wpisy  powrócą?

O polityce nadal ani słowa, przyznam, że jestem zszokowana, przerażona tym co się dzieje,

nie tak sobie  wyobrażałam prowadzenie sterów rządu, to chyba jakiś zły sen o……???

Spokojnego tygodnia

a w niedzielę?

                 

Słonko świeci już od samego rana, wydaje się, że będzie to piękny, nieco mroźny zimowy dzionek.

No to już, za narty sięgać i jechać gdzieś na zimową górkę, by poszaleć  troszkę na świeżym

powietrzu.

A ja zostaję, dzisiaj nie wychodzę, pewnie nikt mnie nie odwiedzi i będę miała ten swój ulubiony

święty spokój ( chociaż nie leżę pod gruszą).

Właśnie słucham fantastyczny program w Radiu Zet : spotkanie Moniki Olejnik z 

przedstawicielami poszczególnych partii, czyli Siódmy dzień tygodnia.

Czyli nieco polityki  do swoich uszów dopuszczam, ale staram się nie ustosunkowywać, w każdym

razie można generalnie powiedzieć, że jest to  przysłowiowe huzia na Józia, wszyscy przeciwko

premierowi, bo to jest łatwe, ciekawe jak postępowaliby owi polityce, gdyby któryś

z nich był premierem, wiadomo, punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia.

Ale podejrzewam, że w chwili obecnej Donald Tusk gorzko żałuje, że te wybory jednak wygrał!!

Tak samo zastanawiam się, dlaczego jest taka ogólna krytyka poczynań Krzysztofa Rutkowskiego.

Fakt, że zastosował niezbyt czyste zagranie podczas rozmowy z mamą Madzi, po prostu

zablefował, ale to doprowadziło do rozwiązania zagadki, potrafił wykazać kłamstwo oskarżonej

już teraz Katarzyny W. Bardzo to policji nie spodobało się, bowiem Rutkowski przy okazji

wyjawił, że jego śledztwo zostało zamknięte w granicach 15 tysięcy, policja wydała na to

o wiele większą sumę, około 100 tysięcy i jeszcze do końca sprawy nie rozwiązała, za to dostała

gotowe rozwiązanie właśnie od Rutkowskiego i to jest cała prawda!!!

Czyli potwierdziło się powiedzenie, że jeżeli nie wiadomo o co chodzi,  to chodzi o pieniądze.

Życzę miłego niedzielnego odpoczynku, przy filiżance wspaniałej kawy , zapraszam 🙂

P.S. co ja dobrego zrobiłam?, mam następnego cenzora, który już o ósmej rano  groźnie pyta,

a gdzie jest wpis w blogu???

Muszę zdecydowanie wcześniej wstawać !

Taki sobie sobotni wpis

           

O niczym właściwie, bo i tematu mi dzisiaj raczej braknie, cóż ostatnio jak widać nie zajmuję

się polityką, to i pisać mogę o  ptaszkach tylko.

Chociaż jest, jest temat, ale bardzo smutny.

Ponownie napiszę o sprawie malutkiej Madzi ze Sosnowca, straszne rzeczy się tam dzieją, a raczej

działy. Wczoraj rano wiadomości mnie zamroziły, mama dziecka przyznała się, że nikt dziecka

nie porwał, tylko dziecko na wskutek fatalnego ponoć upadku na próg pokoju(???) doznało

urazów głowy io zmarło. Czy to jest cała prawda? Już dwa dni szukają ciałka dzieciątka w miejscu,

które matka Madzi podało i nic, żadnego śladu, coraz bardziej sprawa denerwuje sporą część

społeczeństwa, które przejęło się zniknięciem dziecka, a teraz czują się po prostu oszukani.

Cała złość, cały gniew obraca się przeciwko matce małej, która przez dwa tygodnie kłamała,

podawała nieprawdziwą wersję i trzeba przyznać, ze opanowała w tym niezłym przedstawieniu

wspaniałą tragiczną  rolę,  skoro potrafiła wzbudzić litość nawet wśród detektywów.

Dzisiaj odnaleziono zwłoki tej biednej, małej dziewczynki i jeżeli ktokolwiek powinien wzbudzać

tutaj litość, to właśnie jest nią mała Madzia, której półroczne życie zostało brutalnie przerwane.

Bardzo, bardzo smutna i tragiczna sprawa. Jednak okazuje się, że miałam od początku świetną

intuicję ( jak zawsze zresztą) i od samego początku nie wierzyłam w wersję porwania i od

początku ta matka nie wzbudzała we mnie  żadnego współczucia.

Nawet jeżeli prawdą jest, że dziecko wymsknęło się jej z kocyka i uderzyło się w głowę,

jeżeli to rzeczywiście miałoby być przyczyną śmierci Madzi, jaka to matka jest z owej Katarzyny,

która po pierwsze nie uczyniła nic, by dziecko ratować, już nie mówiąc, że porzuciła swoje

własne dzieciątko jak psa pod murem. O H Y D A !!!!!!!! Zresztą nawet w tym mataczyła

pokazując najpierw całkiem inne miejsce ukrycia zwłok, znów narażała na poszukiwanie całą ekipę.

co jest niezrozumiałe, czy to rzeczywiście kierowała nią trauma po wypadku małej Madzi, czy

wyrachowanie zimnej, bezwzględnej morderczyni????. Czas pokaże,

Śmierć  jest zawsze okrutna dla najbliższych, wczoraj zmarł w Krakowie  znany lekarz..wspaniały

internista, kardiolog dr Andrzej Szczeklik, prawdziwy lekarz z powołania.Kiedyś  ratował mojego

brata……

Smutny ten mój dzisiejszy wpis,……. przepraszam

pamiętajcie o ptaszkach

  

 

Ciężka zima jest też bardzo okrutna dla naszych braci mniejszych, szczególnie tych fruwających,

Trzęsą się ze zimna, nie mają przed uporczywym i lodowatym wiatrem gdzie się schować,

no i nie bardzo gdzie pożywienia zdobywać mają.

Jeszcze gorzej mają te biedne łabędzie i dzikie kaczki, które na przykład po Wiśle pływają,

woda zamarza i coraz mniej miejsca do pływania mają i też pokarmu ie mają gdzie szukać.

Co prawda są litościwi ludzie, którzy takie łabędzie i kaczki dokarmiają, ale trzeba przypomnieć,

że większe kawałki wpadające do wody mokną i takie jedzonko nie bardzo się nadaje dla

ptaszków, lepiej je dokarmiać jakimś ziarnem,

Pomóżmy tym naszym braciom mniejszym przetrwać srogie mrozy.

Wczoraj był Dzień Świstaka, tzn w odległej od nas zimowej miejscowości w USA Punxsutawney

świstak Phil właśnie 2 lutego wychodzi ze swojej norki i   gdy zobaczy swój cień

okazuje się, że zima jeszcze będzie trwała co najmniej 6 tygodni.

Tak i niestety było w tym roku,  niestety świstak dojrzał swój cień,czyli można się spodziewać, że 

tak wypatrywana przeze mnie wiosna nieprędko do nas zawita  😦

A podobno Phil nigdy się nie myli.

A propos, kiedyś był cudowny film z Billem Murrayem i z Andie Mac Dowell, typowo miłosna

komedia dotycząca tego dnia świstaka, gdy  te dwie osoby wpadają w pętlę czasową

i dzień 2 lutego powtarza się kilkakrotnie.

Lubię takie filmy, inna komedia o podobnej treści to film pod tytułem 12:01, tam też pewna para,

która dopiero co się poznaje wpada w czasową pętlą i wynikają z tego niezłe kłopoty.

Oczywiście do przewidzenia jest, że oba filmy kończą się pomyślnie, a miłość zwycięża, wszak

to filmowe bajki, bo w realu niestety różnie takie miłosne kłopoty mają zakończenie, nie zawsze

jednak z  happy endem.

Przykładem tego może być historia niby porwania małej Madzi, od początku wiedziałam, że

zeznania mamy tej dziewczynki są co najmniej pokrętne, a gdy okazało się, że nie poddała się

badaniem wariometrem ( ojciec na takie badanie się zgodził) już było wiadomo, że się boi prawdy,

która jest całkiem inna, niż podała pierwotnie. Przyznam, że myślałam inaczej, tzn, że matka

z jakiś powodów oddała swoje dziecko do zagranicznej adopcji, teraz  wolałabym, żeby ta moja

wersja była prawdziwa, że mała i słodka dziewczynka żyje, Teraz czekamy na wyniki poszukiwania

ciałka Madzi i cały czas wierzę, że to nie jest prawda, że ona nie żyje. Niestety ta smutna

 wiadomość pewnie jednak okaże się prawdziwa, chociaż dziwne, że miejsce wskazania ukrycia

przez matkę ciała nie było miejscem prawdziwym. Fakt, dziewczyna jest w szoku,ale może znów

coś kręci?? – czas prawdę okaże.

Co prawda sprawą  nie zajął się wszystko wiedzący  filmowy Ojciec Mateusz, ale doskonały

detektyw Krzysztof Rutkowski, bo cóż, życie czasami  też straszne scenariusze kręci i trzeba

przyznać, że naszemu detektywowi  wspaniale udało się dotrzeć do mrocznego wnętrza mamy

 dziewczynki i tak śledztwo mogło być prowadzone innymi niż dotychczas tropami.

Zaczęłam zimą i kończę zimą – bo coraz ostrzejszy ten mróz i coraz bardziej we znaki się daje.

Brr, strach człowieka ogarnia, zanim z domu wyruszy, na szczęście są taksówki, co tam te parę

groszy,zaoszczędziłam i tak na niepaleniu papierosów, przynajmniej ciepłą i pewną nogą do pracy

dotrę, a potem…już tylko weekend.

Pewnie znów spędzę go z VIPem na dalszej  nauce posługiwania się netem i na….. montowaniu

nowej kamerki na moim dużym komputerze, kamerki, która mi właśnie VIP zakupił, teraz

już zawsze będziemy się mogli przez kamerkę widzieć i rozmawiać tak, jakbyśmy byli koło siebie.

No chyba, że tak, jak czasami bywa VIP o coś tam na mnie się zdenerwuje i wtedy swoją kamerkę

 ” za karę” wyłącza. Ale na szczęście jest to tylko czasami i biorę to na karb nerwowych

pierwszych dni na necie, które jak wiemy są raczej niełatwe, potem popadnie już na pewno tak jak

ja popadłam, w rutynę.

Miłego przed weekendowego dnia

 


śnieżny piesek

                        

 Czyli jednak nie wszystkim zima przeszkadza, Ten piesek jest najwyraźniej zadowolony, że

po śniegu pohasać sobie może, mimo, że marzną nieco łapki.

Panie Kawusia, pełna podziwu dziękuję za zimowe wiersze.

Wczoraj odeszła od nas nasza Wielka Poetka, noblistka, Wisława Szymborska.

 Zawsze skromna, zawsze uśmiechnięta. pozostawiła po sobie piękne wiersze.

Niech odpoczywa w spokoju po bardzo ciekawym i  pracowitym życiu.

A co dzisiaj?

Polityką już się nie zajmuję, mam przesyt, przynajmniej chwilowo, może aż do następnych

wyborów?

 A może ten mróz już tak zamroził moje wrażliwe serce (???), że przestałam myśleć o innych,

myślę tylko o najważniejszej osobie, czyli o  sobie ??

Dzisiaj znów  zaliczę powrót do przeszłości, o ile moja koleżanka Marysia, z którą ongiś pracowałam

na Azorach dotrze do naszej przychodni. Kiedy tam razem pracowałyśmy, w Pracowni RTG ho, ho

ile to  czasu minęło…………….

W tej przychodni pracowałam od 1972 do 1984 roku, potem przeniosłam się do Szpitala

Kolejowego. Czyli kwiat mojej młodości właściwie przypadał na okres pracy na Azorach, będzie

teraz pewnie co powspominać.

Mróz nadal trzyma ostro, więc trzymajcie się cieplutko, wiosna kiedyś nadejdzie……..

Ślady zimy

         

To ONA – ZIMA

Dla mnie to całkiem nieproszony gość.

Otula wszystkie nosy w ciepłe szale, sypie śniegiem, który zamarza i śliskie jezdnie i chodniki czyni,

 no to jak ją kochać?

Dzisiaj niespostrzeżenie nadszedł luty, dosypał nam w nocy śniegiem i przez okna widzę

te nieodśnieżone chodniki i jezdnie ( a Zenki jeszcze śpią) i ślizgających się przechodniów, wolno

jeżdżące samochody, może do mojego popołudniowego wyjścia do pracy coś na lepiej się zmieni?

Ale na pociechę, najprawdopodobniej zniosą nam wizy do USA. Fajnie, będziemy mogli spędzać

na przykład zimowy czas na ciepłej Florydzie, będziemy mogli pławić się w ciepłym oceanie

i spacerować z kijkami po plaży tak jak dzisiaj tam spaceruje nasz były prezydent Wałęsa po plaży

w Miami  , zresztą można samemu zobaczyć oto link http://lechwalesa.blip.pl/

Widać jego  zadowoloną minę, tylko… no cóż nie jest to przyjemne oglądać jego rozpiętą

koszulę, spod której wydobywa się dosyć spory brzuszek, Adonisem na pewno on nie jest i chwalić

się nie bardzo ma czym ,ale…co kto lubi, wszak to jego prywatny blog.

Ja jednak wolę zamieszczać na swoim blogu piękne kwiaty, czy widoczki, np taki jak ten zimowy,

przez koleżankę Elę uchwycony.

Właśnie, coś ostatnio całkowicie mój zapał do robienia zdjęć wyraźnie opadł, inna sprawa,

że nie bardzo mam gdzie te zdjęcia teraz robić, może gdy przyjdzie wiosna coś się w tej materii

zmieni, bo szkoda, żeby aparat bezczynnie sobie leżał.

Miłej środy, mimo zdecydowanie  zimowej oprawy życzę