Smutno mi Boże…

A czemu? Smutno i już.

 

Może dlatego, że za oknem pochmurno?
Może dlatego, że dziwna nostalgia mnie dzisiaj  naszła?
Może dlatego, że wspominam 1 września sprzed 38 lat, gdy wraz z tatą byłam na pewnym weselu i to był przedostatni dzień życia mojego taty, nazajutrz już
nie żył?
No to zaszyję się w swoje miękkie poduszki i będę poddawała się swojemu smuteczkowi, bo co innego w taki łzawy dzień można robić?
No tak, są tacy, co dzisiaj na weselu też tańcować będą, więc tylko zaśpiewam:

Ja wam powiadała  Magdzielo
nie chodź na wesele z kądzielą
bo tam na weselu tańcują
to ci kądziołeczkę zepsują.

Kadziołeczkę, jak kądziołeczkę, ale nóżkę nieco nadwyrężona można sobie jeszcze bardziej uszkodzić.
Ale co tam, od czegoś to wesele jest, prawda?
Na pewno od picia gorzałki, smakowania weselnych potraw  i od tańcowania!!!!
Ale ja tam  wcale zazdrosna nie jestem, ani trochę  🙂

P.S. Specjalnie o rocznicy wybuchu II wojny światowej nie wspominam, przecież to wszyscy wiedzą i na okrągło w dniu dzisiejszym o tej rocznicy w TV, w radiu i na forach internetowych słuchać, oglądać i czytać będą.