Niezbyt przyjemny dzień

 

Mimo, że to poniedziałek ( a jaki poniedziałek taki cały tydzień ??? ) nie był to przyjemny dzionek.
Po przyjściu do pracy dowiedziałam się smutnej wiadomości o śmierci mojej koleżanki po fachu, Bożenki.
Bożenkę znałam od dawna ( pracowała jeszcze w Szpitalu Uniwersyteckim z moim bratem, gdzie nie raz wpadałam ), co prawda nie była moją bliską koleżanką, ale wiadomość ta zasmuciła mnie. Ostatnio pracowałyśmy niby w tej samej, naszej rodzinnej firmie, ale na dwóch różnych placówkach, nie tak dawno Bożenka nawet robiła mi mammografię. Jaka była Bożenka?  Była bardzo uśmiechniętą i wesołą kobietą, miała fantastyczne podejście do życia, takie mało konfliktowe, z tego co widziałam wszyscy ją bardzo lubili. Jak dziś pamiętam, gdy siedziałyśmy razem w kuchni w pracowni na Smoleńsk i ona paliła te wstrętne papierosy ( ja wtedy też jej w tym okropnym obrzędzie zresztą towarzyszyła) Miała raka płuc, dowiedzieliśmy się o tym pod koniec listopada ( już nie była na naszym ostatnim  firmowym wigilijnym spotkaniu), niestety choroba przyjęła bardzo agresywną postać (  liczne przerzuty) i wczoraj Bożenka odeszła od nas na zawsze.
Czy te przeklęte papierosy nie przyczyniły się do jej choroby? Na pewno, dlatego ostrzegam tych palących te świństwa ( muszę ograniczyć też tego elektrona!!!).
Bożenka mogła jeszcze żyć, miała zaledwie 54 lata, na pewno była potrzebna swojej córce i swojemu synowi, ale także i nam ze swoim wielkim życiowym optymizmem.
Żegnaj Bożenko, na pewno zasilisz teraz ” niebiańską pracownię rtg” mojego brata, który też zawsze Ciebie bardzo lubił !!!! A może i tam kiedyś  my też znów się spotkamy?????

Po tej smutnej wiadomości naszła na mnie dziwna nostalgia i zaczęłam przeglądać na komputerze Magdy wgrane tam stare zdjęcia naszej rodziny, począwszy od lat czterdziestych aż po dzisiaj. Oczywiście najbardziej interesowały mnie lata pięćdziesiąte, bo fajnie jest zobaczyć siebie jako małą dziewczynkę.
Nawet umyśliłam sobie, że prześlę mailem niektóre wybrane zdjęcia na moją pocztę, ale niestety, nie wiedzieć czemu nie doszło ani jedno zdjęcie, chociaż wysyłałam ich kilka : i małą Ewusię i małą Anię i małego Krzysia. Muszę koniecznie kiedyś powtórzyć tę operację, może wtedy umieszczę na blogu starą historie rodu rodziny W.?
Ale przyznam szczerze, że byłam bardzo zawiedziona, że te wysłane przez zemnie zdjęcia nie dotarły na moją pocztę.

Zwieńczeniem tego niezbyt szczęśliwego dnia była  pewna rozmowa na skype, która też dla mnie nie była  zbyt przyjemna, ale może to ja tak histerycznie ją odczytywałam, wyprowadzona przejściami  i przemyśleniami z wczorajszego dnia? A może mój rozmówca też miał swój gorszy dzień????

Na szczęście poniedziałek już minął, a za oknem wstał piękny i słoneczny dzień z przewidywaną temperaturą na dzisiaj 30 stopni ( przecież wciąż jeszcze mamy lato!!!), dzisiaj już będzie dobrze!!!! Przynajmniej taką mam nadzieję !!!!

No to życzę wszystkim przyjemnego dnia.