a co tam panie w Ameryce???

 

A USA stan gorączkowo – przedwyborczy. Głośno o tym nie tylko w amerykańskich , ale i również ( nie wiedzieć czemu) i w polskich mediach.
To prawda, zawsze zachwycaliśmy się tym, co amerykańskie.Czy to aby nie oznacza naszego kompleksu niższości?????
No ale fakt, ich kampanie kandydatów na prezydenta są niezwykle głośne, kolorowe i bardzo, bardzo medialne. W takiej kampanii bierze udział cała rodzina kandydata, nie tylko małżonki, ale również i dzieci.Wszyscy głośno się cieszą, biją brawo i wprowadzają biorących w wiecu amerykanów w stan prawie że euforii.
Wyobrażacie sobie taką kampanią przed prezydencką w Polsce? Dzieci naszego obecnego prezydenta są raczej za skromni na to, aby w takiej „szopce” brać udział.
Nie oznacza to wcale, że nie popierają swojego Ojca w prezydenckich przebiegach, oni po prostu żyją własnym życiem, ich medialne występy nie potrafią zauroczyć, co ich Ojciec w pełni aprobuje, zostaje mu co najwyżej małżonka, która stara się jak może wspomagać go w tej kampanijnej drodze.
Jak wiadomo, nasz  następny kandydat na prezydenta własnej rodziny nie ma ( prócz kota oczywiście), więc otacza się w czasie kampanii „aniołkami”, które starają się jak mogą złagodzić groźne oblicze swojego Pana i Władcy i ocieplić, osłodzić jego wizerunek, za co w nagrodę są po zakończonej kampanii  kopnięte przez swojego wodza w tyłek , a potem ……odmaszerowują  w zapomnianą dal, w polityczny niebyt, chociaż tyle im obiecywano……
Taka jest niestety polska rzeczywistość, my nawet z tak wielkiej sprawy jak kampania prezydencka nie potrafimy zrobić prawdziwego show.
A może to i dobrze, bo wiele osób denerwuje się tylko, gdy ogląda polityków, którzy obiecują przysłowiowe gruszki na wierzbie, które zaraz po wygranych wyborach gwałtownie do popiołu spadają.

No i proszę, zaczynamy następny weekend. Dzisiaj jesteśmy na parę kroków przed dwudniowym odpoczynkiem.
A kto pamięta jeszcze lata, gdy najpierw wszystkie, a potem przynajmniej jedna sobota w miesiącu  była pracująca?
Całkiem nie tak dawno i  nasza przychodnia w sobotę pracowała, wtedy wypadał mi taki dyżur przynajmniej raz na cztery tygodnie. Na szczęście  i władze naszej przychodni uznały te sobotnie dyżury za bezsensowne, jako, że prócz rejestratorki nikogo więcej w pracy nie było, chociaż pamiętam czasy, gdy również i lekarze w sobotę  u nas urzędowali, ale to już historia.
Pamiętam te wielkie kolejki w sklepach, szczególnie w piątek czy w sobotę rano ( w sobotę sklepy były  otwarte tylko do godz.14-stej), gdy nerwowo  robiło się weekendowe zakupy, czyli łowiło się to co się tylko a półkach akurat pokazało.
A teraz? można iść do byle którego marketu, wziąć wózek i spokojnie przechadzać się wzdłuż bogato wyposażonych w towary półkach, do koloru, do wyboru jest tego towaru na nich..
Jest co prawda kilka takich dni w roku, gdy akurat wypada święto państwowe, czy kościelne, wtedy markety są zamknięte, przy wielkim rozczarowaniu niektórych, uwielbiających wprost odwiedzać te przybytki ludzkiego  dobrobytu.
Wtedy ci bezsilni niedoszli klienci zaciskają ze złości zęby i znajdują sobie szybko  inne zajęcie, aby tylko przeczekać ten czas dla nich niedogodny i w odpowiednim momencie znów na zakupowe tournee  wyruszyć, oni już tak po prostu mają, dzień bez odwiedzin marketów uznają za dzień nieudany.
Ja osobiście wcale nie lubię zakupów, bo łazi człowiek po tym markecie, wszystko mu się podoba, i po ten i po tamten towar sięga, a potem okazuje się, że na końcu fortunę  przy kasie zostawić musi. Ale wielu jest jednak wielbicieli wydawania swojej fortuny, albo przynajmniej oglądania, jak inni tą fortunę wydają. Wystarczy wejść po jakiejkolwiek galerii, tam ludzie jak mrówki przechadzają się tam i z powrotem, to do tego, to do innego butiku zaglądają, gdzieś po drodze przy stoliku przysiadają by coś pysznego przekąsić , albo przynajmniej kawusi się napić.
I tak im się to życie toczy, od zakupów do zakupów.
Teraz nawet wśród młodzieży modne są odwiedziny  w galerii, zamiast na spacer lub wycieczkę krajoznawczą uwielbiają łazić właśnie tam, by tego prawdziwego
i wielkiego świata pooglądać i w tą wielkomiejską  atmosferę się wtopić.

Życzę miłego weekendu po pracowicie spędzonym tygodniu pracy.
Oby tylko pogoda nam dopisała, bo podobno ten weekend będzie………  pogodowo niezbyt ciekawy.
Akurat można będzie na następne zakupy wyruszać!