poranek zaczyna się o 4.30

 

Dzisiaj znów bardzo wcześnie rozpoczęłam dzionek. Pewnie popołudniu mnie nieco zmorzy sen, na razie działa  wspomagacz energii, czyli poranna kawa.

Nie chcę dzisiaj pisać o polityce, to wszystko co ostatnio dzieje się wokół cmentarzy, gdzie przeprowadzają ekshumacje zwłok ofiar katastrofy smoleńskie,j doprowadza mnie do całkowitego zniesmaczenia, Już dwukrotnie o tym pisałam, więc tylko powiem jeszcze jedno: cała postawa partii Pis jest po prostu chora. I tyle na ten temat.

Wczoraj przyszła do nas wiadomość o śmierci małego Dawidka, wielkiego  fana futbolu. Miał  tylko 14 lat, los bardzo go skrzywdził, chorował na rdzeniowy zanik mięśni. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego życie dogasa, ale nie poddawał się, poprzez komputer komunikował się z innymi fanami i spełniał  tym swoje marzenia. Jego największym marzeniem było spotkanie z hiszpańskim piłkarzem Ikerem Casillasem,  W tym celu wraz ze swoją mamą  pokonał bardzo trudną dla niego wyprawę do Hiszpanii, niestety los pokrzyżował Dawidowe plany i nie spotkał się tam ze swoim idolem. Ale dzięki odbywającym się w Polsce  Euro 2012 i dzięki temu, że hiszpańska drużyna zamieszkała niedaleko niego na Kaszubach, doszło jednak do tego spotkania i szczęście dziecka zostało spełnione.
Niestety choroba bardzo szybko posuwała się naprzód i wczoraj Dawid odszedł na zawsze. Żal zawsze gdy odchodzi ktoś na zawsze od nas, a szczególnie przykro, gdy dotyczy to dziecka. Miał wspaniałą matkę, która opiekowała się nim naprawdę bardzo troskliwie i starała się  umilić mu ten ciężki los.
I chwała jej za to, chociaż też na pewno bardzo przeżywała chorobę swojego syna, potrafiła wskrzesić sobie jeszcze tą siłę, aby dziecku zapewnić radosne,  mimo strasznej choroby dni.

Żegnaj wspaniały młody Kibicu, może tam z góry będziesz mógł lepiej przypatrywać się wszystkim piłkarskim rozgrywkom, a może los pozwoli i Tobie kopać ulubioną swoją piłkę………

I jak tu  można porównać  tą wspaniałą matkę z innymi np z Katarzyną W, czy z ostatnio nagłaśnianą sprawą rodziny zastępczej z Pucka która zabiła dwoje dzieci, straszna historia, normalnemu człowiekowi nie mieszcząca się w głowie. Jak można własnemu czy adoptowanemu dziecku sprawiać takie piekło na ziemi.????

Dzisiaj poranna zmiana, więc pomału już zbieram się do pracy. Podobno pogoda ma dzisiaj wydatnie się pogorszyć, ma padać, co akurat czuję w swoich kościach,
Najgorsze, że ten lewy bark znów zaczyna dokuczać, jeszcze nie na tyle, żeby budził mnie w nocy, ale daje o sobie niestety znać.

No to miłego środkowego dnia tygodnia
Szczególnie pozdrawiam dzisiaj Ulkę, ciekawe, czy jeszcze czyta moje wpisy w blogu??