U lekarza

Niewielki korytarzy, kilka siedzących bab ( w tym oczywiście ja) i…polityka. Popatrzyłam na moje współuczestniczki oczekiwania na lekarską  wizytę, jedna miała moherowy kapelusik, druga akurat miała odkrytą głowę, więc nie wiem, czy była moherówką, ale z tekstu ich rozmowy wynikało, że tak : głównie jechały na Ewę Kopacz i na Palikota, a także o tym ” co się u nas w kraju ostatnio wyrabia”, nie wytrzymałam,  przesiadłam się do sąsiedniego korytarzyka, za jakiś czas sprawdziłam, jaka jest sytuacja pod gabinetem a jedna z tych pań uśmiechnęła się do mnie mówiąc: myślałam, że pani przesiadła się z powodu tego o czym rozmawiałyśmy, uśmiechnęłam się do niej miło i powiedziałam: między innymi, po prostu mam inne spojrzenie na tą sprawę Chyba jej się zrobiło głupio, nie wiem tego na pewno, bo już nie miałyśmy okazji wymienić swojego zdania na ten temat, I bardzo dobrze! W końcu nie po to poszłam do lekarza by politykować!.
Uwaga! Cukier zdecydowanie spadł i to sporo spadł, fakt, że jem teraz niesamowite ilości tych przeciwcukrzycowych  tabletek dziennie : rano 3 tabletki w południe 2 tabletki, wieczorem  znów 3 tabletki, ale skutek jest, jeżeli do tego dołączę dietę, a głownie ma ona się składać z zielonej sałaty i kiszonej kapusty to… owszem cukier będę miała genialnie mały, ale ……….wyląduję w wariatkowie bo kto normalny na takiej diecie długo pociągnie????
Nie, ja nie mówię wcale, że muszę jeść schaboszczaki, ale ludzie!!!! kapusta kiszona i sałata????? Toć ja nie królik!!! Jestem osobą jak najbardziej mięsożerną, a tu klops, okazuje się, że wszystkie dobrocie tego świata już sobie przejadłam.
Muszę ten temat dobrze sobie przemyśleć. Grunt, że na razie wizja szpitala i insuliny została na jakiś czas odsunięta, ale właśnie, na jakiś czas, znów muszę za jakieś dwa tygodnie kontrolę sobie zrobić no i przetrwać jakoś ten głodowy reżim, ale na sałatę zdecydowanie się nie zgadzam!!

Halo Poznań, halo Ulka! Czy wiesz, że znów mamy dzisiaj magiczna środę? Co prawda u nas nie jest ona zbyt magiczna, bo jest bardzo mokra, z nieba sypie śnieg, ale bardzo mokry, łapki małej Peppy dzisiaj  po porannym spacerku były bardzo zmarznięte i mokre, uszy też.
Uleczko, posyłam Ci zatem najbardziej promienny z wszystkich moich promiennych uśmiechów i najsłodszy z najsłodszych buziaczek, może w Poznaniu na przekór wszystkim dzisiaj słoneczko wyjdzie zza chmurki?? A nawet jeżeli nie koniecznie będzie to słonko, niech i tak ten dzień będzie dla Ciebie niezwykle miły.
Wszystkim też życzę miłego dnia i dołączam piękny, słoneczny kwiatuszek na pokrzepienie duszy pochmurnej.