jestem złą kobietą !

 

Wczoraj mój kochany i niezawodny VIP poszedł do sklepu z oprzyrządowaniem papierosowo – elektronicznym i kupił mi nowego elektrona na miejsce tego przeze mnie zgubionego, muszę mieć w zapasie dwa takie  papierosy, bo gdy jeden się wyładuje i jest podłączony akurat do komputera, drugi sobie spokojnie mogę palić.
Co prawda Magda podarowała mi dwa swoje  nieużywane przez nią elektroniczne  papierosy, ale były jakieś zepsute, Wiec poprosiłam VIP-a, aby przy okazji jego wizyty w Tesco zorientował się, czy jest tam stoisko z takimi papierosami, owszem było, więc mi taki kupił ( pieniądze zwróciłam, bo przecież nie mogę go na taki wydatek naciągać, w końcu kochajmy się jak bracia, liczmy się jak  żydzi) i mi przyniósł. A ja godzinę wcześniej byłam dla niego taka nie miła 😦
Wyszedł  na wierzch po prostu  mój wredny charakter, ale co poradzić, że nie byłam pozytywnie od rana nastawiona? Czasami tak właśnie w sobotę bywa, że budzę się z muchami w nosie. Po porannym telefonie godzinkę sobie podrzemałam i muchy z nosa na szczęście  odfrunęły.  i bardzo dobrze, bo było bardzo miło,  słuchaliśmy piosenek z  naszej młodości ( nagrał swoje ulubione na pendrive i je przyniósł), wróciły miłe wspomnienia…..
Tak właśnie zastanawialiśmy się, czy dzisiejsza młodzież zna przeboje z tamtych lat, na prawdę były miłe dla ucha, takie spokojne, a nie te dzisiejsze łubu dubu,które odbijają się w mojej głowie niczym wbijane kołki w sam środek mózgu. Wiem coś na ten temat, bo odkąd Monika kupiła ten sprzęt nagłaśniający, cierpię ciągle na migreny, ileż tego huku zza ściany można bezkarnie słuchać??
Oglądam często program „Jaka to melodia” i  naprawdę mało jest osób znających stare przeboje. A może tylko ja tak sentymentalnie do tego podchodzę?
Oglądałam między innymi piosenki z filmu Rio bravo, wspaniały western z Deanem Martinem i Ricky Nelsonem. Od razu sobie przypomniałam historię sprzed laty, gdy  mój bratanek Łukasz, jako dziecko był wielbicielem westernów. Kiedyś podkusiło mnie licho i powiedziałam mu, że za chwilę w telewizji będzie western, a po nim następny, a gdy się ten skończy znów będzie kilka następnych, biedne dziecko ucieszyło się i czekało na te swoje ulubione westerny, a gdy zobaczył, że to nie prawda, był okropnie zawiedziony. Już po wielu, wielu latach z uśmiechem na twarzy wypomniał mi, że nigdy mi nie zapomni, jak go wtedy oszukałam. Ot, miał to być tylko taki  niewinny ciociny żart, tylko dziecko na tym żarcie nie koniecznie do końca się poznało. Dobrze, że w końcu mi wybaczył i nadal ( chyba) mnie lubi, ale w końcu czy ma inne wyjście???.

Mamy dzisiaj lekko prósząca śniegiem niedzielę. Rano weszłam do kuchni i…….. matko jedyna, na ziemi leżał pojemnik z solą, cała sól się rozsypała, ale będzie draka, awantura na całego, muszę się gdzieś zamelinować w pokoju i przeczekać. A swoją drogą ciekawe, która panienka urzędowała skoro świt w kuchni i tą sól rozsypała, bo gdy wczoraj kładłam się spać niczego takiego w kuchni nie było .
No to ja czekam na awanturę a Wam miłej niedzieli życzę 🙂