Wiosna zimą

 

 

I tym razem wcale nie za sprawą aury i słoneczka, ale za sprawą Roberta Biedronia, który wczoraj na swojej Konwencji Założycielskiej podał nazwę swojej nowo powstającej partii, właśnie „WIOSNA”
A CO Z TEGO WYNIKNIE?
Ano, zobaczymy, bo Konwencja odbywała się w iście amerykańskim stylu i przez to na pewno  mogła być chwytliwa.
Program, który ogłosił być bardzo szeroki, aczkolwiek nie obejmował wszystkich problemów, może tych najważniejszych, a mianowicie naszego miejsca w Europie i naszego stanowiska wobec Unii Europejskiej.
Już wiadomo, że jego partia oczywiście będzie samotnie brała udział w wyborach parlamentarnych do Unii Europejskiej, ale równocześnie jeżeli Biedroń taki mandat dostanie, natychmiast go odda, ponieważ jego marzeniem jest start do Parlamentu Polskiego i to od razu z wielką przewagą głosów, tak, by zapewniły mu one nawet funkcję premiera Polski.
No nie wiem, czy tak w odosobnieniu od innych partii uda mu się zdobyć tyle głosów, żeby takie stanowisko otrzymać.
Niewątpliwie jego formacja najprawdopodobniej przejdzie próg wyborczy, ale raczej nie będzie on takli wysoki, jakby mógł go zadowolić.
A co to w praktyce oznacza?

Niestety nic dobrego, bo najprawdopodobniej przez niewstąpienie w szeroką Koalicję, od której teraz wręcz się odżegnuje, odbierze potrzebne głosy własnie nie Pisowi, a zawiązującej się Koalicji, co może niestety doprowadzić do tego, że Pis znów wygra wybory i co gorsze, wygra je z wielka przewagą, pozwalającą im na całkowicie samodzielną władzę, czyli dopiero wtedy pokaże Polakom, że ich powinnością będzie ciche siedzenie w kącie, bez jakiegokolwiek prawa sprzeciwu, które to prawo natychmiast będzie brutalnie wprowadzane w życie i surowo egzekwowane.
Czyli jednym słowem samouwielbienie Biedronia, który może chce dobrze, ale niestety będzie nieskuteczne, doprowadzi do powstania prawdziwie oligarchicznych autokratycznych rządów Pisu i to na długi niestety czas, bo po tych wyborach, niestety ciemno to widzę, opozycja już się nie podniesie.
Dlatego z wielką uwagą oglądałam wczoraj całą konwencję Wiosny i coraz bardziej moje poglądy zaczynały być ambiwalentne.

Raz jeszcze powtarzam, wiele z postulatów Biedronia były według mnie  naprawdę pozytywne, chociaż do końca nie wyjaśnione, chociażby w jaki sposób miały być  przeprowadzane i opłacane .
Pożyjemy, zobaczymy, jakaś zmiana nastąpić, tylko czy na lepsze?
Może w innej sytuacji politycznej niż obecna, taka osoba jak Biedroń byłaby wspaniałym premierem, ale w tej chwili jego grę pojmuję jako igranie z ogniem, niestety…… 

Zaczynamy nowy tydzień.Znów trochę na biało powiało,(rym niezamierzony), ale na razie nie ma wybitnie zimowych podmuchów, a i w domku mam w miarę cieplutko.
We wczorajszej Polityce przeczytałam bardzo ciekawy artykuł a propos nietypowych zmian klimatycznych, które ostatnio dotknęły niesamowitymi upałami Australię, a równocześnie w tym samym czasie niebywałe mrozy w USA, zwłaszcza w Chucago, gdzie temperatura spadła poniżej 40 stopni.

„Powodem tak nagłego i ostrego ataku zimy w środkowych i północnych stanach USA jest niskociśnieniowy wir polarny, który zwykle krąży sobie spokojnie nad Arktyką, ponieważ trzyma go w ryzach tzw. prąd strumieniowy. Prąd strumieniowy z kolei to stały i wąski strumień bardzo szybko przemieszczającego się powietrza z zachodu na wschód, niemal poziomy, pędzący z prędkością ponad 100 km/godz. na wysokości 10–12 km nad powierzchnią ziemi. To wyraźny pierścień stanowiący barierę dla chłodnych mas arktycznych, które nie mogą przedostawać się niżej, na średnie szerokości geograficzne. Istnieją dwa główne prądy strumieniowe w okolicach polarnych obu półkul i dwa mniejsze po obu stronach równika, tzw. międzyzwrotnikowe.

Globalne ocieplenie Ziemi, w tym obszarów okołobiegunowych, szczególnie Arktyki, spowodowało jednak, że różnica ciśnień między Arktyką a niższymi szerokościami zmniejsza się. To z kolei osłabia północny okołobiegunowy prąd strumieniowy, który zamiast być zwartym pierścieniem, zaczyna falować (a nawet mogą się tworzyć w nim luki). I właśnie to falowanie przenosi na południe bardzo zimne masy polarnego wiru arktycznego. Stąd na pograniczu USA i Kanady pojawiło się tak zimne powietrze, które potem może przesuwać się jeszcze dalej na południe.


Co ciekawe, gigantyczne upały w Australii i lodowe powietrze w USA są objawami podobnego zjawiska atmosferycznego, które przynosi nagłe zaburzenia pogodowe, w tym ekstremalne wartości temperatury. Oba ukazują zaburzenia w cyrkulacji atmosfery. Normalnie cyrkulacja ta jest cyrkulacją strefową, a więc przebiega mniej więcej tak, jak układają się linie podziału stref klimatycznych – w przybliżeniu zgodnie z liniami równoleżników. Wynika to z obrotu Ziemi i kilku praw rządzących fizyką atmosfery. Wtedy pogoda zachowuje się spokojnie, nie ma nagłych i ekstremalnych zmian. Jednak ocieplenie wywołuje zaburzenia w atmosferycznej cyrkulacji i dochodzi w niej do lokalnych nagłych cyrkulacji południkowych. Te bywają katastrofalne. Dlatego bardzo zimne masy polarnego wiru arktycznego mogą nagle zejść aż do Chicago, podobnie gorące powietrze równikowe, na skutek konwergencji pasatów, nie płynie dalej spokojnie nad równikiem, lecz przesuwa się południkowo, niosąc bardzo wysokie temperatury. Na przykład do Australii. Zmiany Klimatyczne  Ziemi wpływają przede wszystkim na cyrkulację atmosfery. To jej zaburzenia pieką teraz Australię i mrożą Amerykę.

Nie jest wykluczone, że tegoroczna fala zimna dotrze znad północnego bieguna także i do nas.”

Pozwoliłam sobie na przytoczenie większej części tego artykułu, ale uważam, że jest on nie tylko ciekawy, więc warty zainteresowania, ale także i rozważania tego, w jaki sposób my jesteśmy za te klimatyczne zmiany odpowiedzialni.
Tyle w ostatnich latach mówi się o ekologi, ale wciąż ten problem nie jest do końca rozwiązany, co niestety może doprowadzić do jakiegoś prawdziwego nieszczęścia.
Nie chcę nikogo straszyć, ale wszyscy musimy się mieć jednak na baczności.

To powodzenia na dzisiaj i na bieżący tydzień, niech przebiega on bez żadnych zawirowań, spokojnie i statecznie dla pracujących i wesoło i mobilnie dla tych, którzy jeszcze są na feriach i innych  śnieżnych szaleństwach.