wesoło mi….

Po miłym obiedzie dwie pary wstają od stołu.Panie idą do kuchni przygotować kawę, a mężczyźni idą do pokoju gościnnego.

Jeden mówi do drugiego:

– myślę, że to wspaniałe, że cały czas mówisz do żony "słoneczko", "dzióbku", "cukiereczku".

A na to gospodarz:

– Prawdę mówiąc cztery lata temu zapomniałem, jak ona ma na imię.

HA HA HA.

Dzisiaj miałam sporo pracy w przychodni – narobilam całe mnóstwo zdjęć, aż bolą mnie nogi.

Ale za to zdjęli ze mie obowiązek rejestrowania,w tym zastępuje mnie mila pani Ala.

Przynajmniej nie muszę  teraz latać przez cały korytarz z rentgenia do rejestracji, aby odebrać telefon.

Ciekawe, jak to się będzie miało do wypłaty piewszego… o przepraszam szóstego.

Ano zobaczymy, czy na chlebuś tu teraz zarobię……..

moje żale

Niektórzy to mają wakacje, odpoczynek, a ja muszę do pracy zasuwać.I najgorsze jest to, że nie mam przed soba żadnych perspektyw, żadnych planów urlopowych, a może by juz wypadało mieć?

Dwa dni odpoczynku to jednak troszkę za mało.

Nawet na wsi spokojnej.

Nawet jak się ma koło siebie miłych ludzi i czas miło np. na grilowaniu się spędza.

To wciąż za mało.

Ale cóż, ktoś pracuje, by wypoczywać mógł ktoś.

To idę do tej pracy już, papa

I tradycyjnie miłego tygodnia życzę ( poniedziałku też)

PS. A 23 lata temu też 2 lipca był poniedziałek, pamiętam, bo wtedy po raz pierwszy szłam do pracy do Szpitala Kolejowego.

No patrz,a Szpital już 2 lata nie istnieje……..

A często przejeżdżam obok i tak bardzo mi żal…jakbym jeszcze słyszała ten szpitalny gwar.

ECH, szkoda gadać……. to tylko już HISTORIA!!!!  😦