deszczowa piosenka

Tralala tralala ale wcale mi do śmiechu nie było, jak mnie ta okropna ulewa na szosie dopadła – ściana deszczu.

Nie dość, że z góry padało, to jeszcze auta  niemiłosiernie chlapały, brr, zupełnie przemoczona do firmy wlazłam.Niestety nic no przebrania nie mam i muszę suszyć ubranie na sobie.

Niezbyt przyjemne siedzieć w mokrej spódnicy….

Dla polepszenia humorku kawał:

Kobieta zgłasza się na posterunku  i mówi:

– zróbcie coś, ten facet cały czas za mną chodzi krok w krok, chyba jest pijany

Policjant popatrzył na kobietę i odpowiedział

– też tak myślę. 

 

 

wzloty i upadki

Dzisiaj mam 546 miejsce w rankingu blogowym – znowu upadek 😦

Samo życie, raz wzlotym raz upadki…..

Po wczorajszej burzy zrobiło się pochmurnie i chłodniej za oknem.

Wczorajszy zaduch popołudniowy był nie do zniesienia, wiadomo było, że zakończy się burzą,

A ta przychodziła i odchodziła wielokrotnie, nie mogłam nastawić nawet sobie wieczorem prania, bałam się, że w nocy znów powróci.

Dzięki burzy poszłam wcześniej spać, zresztą i tak byłam skonana po wczorajszej bieganinie, upale.

Po tamtej burzy, która kiedyś  spalila mi telewizor, telefon i uszkodziła mi komputer teraz już nauczona smutnym doświadcczeniem odrazu wyłączam wszelakie elektryczne urządzenia.

Zrobiło się cicho – telewizor wyłączony, kopmuter wyłączony, nic tylko spać !!!

Dzisiaj mam zapewniony poranny spacer po wsi, niestety dwaj moi osobiści kierowczy dostali urlop.

Całkowite niedopatrzenie kadrowe, muszę wyciągnąć z tego jakieś konsekwencje 🙂

Ale póki co muszę wyruszać w szeroki świat samotnie. Cześć. Miłego dnia.