Ściagnęli haracz

Dzisiaj był u mnie z wizytą ( wcale nie kurtuazyjną tylko) pan Krzysiu –  mój agent ubezpieczeniowy.


No i znów kilka setek z kieszeni wyfrunęło.


Ale za to mam ubezpieczone moje mieszkanie wraz z odpowiedzialnością cywilną ( ha, mogę kogoś np. unieszkodliwić i nie będę za to płaciła, oczywiście tylko niechcąco).


Ubezpieczona też jestem ja sama, osobiście, od wszelakich wypadków losowych, ba, nawet od zawału i udaru mózgu, z zabezpieczeniem leczenia w razie jakiegoś wypadku ( nawet wtedy za pobyt w szpitalu będą mi płacili 100 zł dziennie). Ale lepiej jednak, żeby nic się nie stało.


Co prawda strzeżonego Pan Bóg strzeże, ale lepiej, żebyśmy wszyscy zdrowi byli………


 

L A T O ? ? ? ?

 

  

NO WŁASNIE, JAKĄ TO MY MAMY PORĘ ROKU?????

Bo wczoraj to właściwie były wszystkie cztery, z czego najmniej było zdecydowanie lata : deszcz  i wiatr jak w jesieni, po chwili słońce wiosenne, czasami przygrzewalo jak letnie, a w Zakopanem podobno nawet śnieg padał .

Możnaby powiedzieć, że teraz  rok dzielimy na dwa okresy : na śnieżny i nieśniezny ( chociaż jak powyzej pisałam w tym drugim niespodzianki też w postaci  mokrego i zomnego białego, latającego puszku bywają).

A ja jestem juz okropnie zmęczona tymi potyczkami na plemionach, a atakują mnie na kilku na raz kontach ( no ja czasem też gdzieś uderzam), co z dodatkowo zimną wojną w całkiem realnym świecie tworzy całkiem nerwowo- wybuchową mieszankę.

No tak, perspektywy przedemną raczej marne, bo dzieciaki dopiero co na wakacje wyjechały zostawiwszy mi ten świat walk pod opieką, na szczęście odpadły mi dwa światy, które  Wika i Daria "sprzedaly" swojemu ojcu pod opiekę.Ale zeby mi nie było całkiem smutno  obie mnie obdarowały pozostałymi czterema.

I jak tu nie zwariować?

Pewnie i sny będę miała koszmarne, juz nawet zastanawiałam się, czy nie rzucić to wszystko w cholerę (…. miła kobito, a na co ci to…) ,ale rodzina to rzecz święta, obietnica też, więc…..nie mam wyjścia ( mawet awaryjnego)

No, wszystkie wioski już "obleciane" – matko zajęło mi to aż trzy kwadranse, blog napisany, kawa wypita, więc pędzę do pracy.

Acha, miłego dnia, ciekawe co on przyniesie????