Dzisiaj sobie troszkę popracuję, a co, czasami i w sobotę trzeba wyżyć się na rynku pracy.
Wczorajszy, trzymasty dzień miesiąca skończył się małą potyczką słowną ( niepotrzebnie i tak nic nie wskuram), a potem i całkiem miłym i niespodziewanym grillem w rodzinnym kręgu.
Grill co prawda na zewnątrz niezbyt się nam udał, przegonił nas deszcz, ale konsumpcji można też i w domu od biedy dokonać. Ważna jest ta atmosfera, a przy dobrej Sangrii ( z owocami) humory zawsze dopisują.
No dobrze, nie można stale w tył patrzeć, było, minęło i za dzisiaj pora się zabierać.
Temu kto pracuje ( tak jak ja) dzisiaj życzę, aby te zapracowane godziny szybko zleciały i żeby miał czas jeszcze na FUN.
A wszystkim pozostałym poprostu milutkiego weekendu życzę.