okropnie długi dzień

To był okropnie długi, gorący i pracowity dzień.

Do domu wróciłam dopiero tuż przed 22-stą  ( a wyszłam 0 7.30 rano).

Ale jakoś przetrwałam, wypijajac hektolitry wody mineralnej i siedząc przy stale pracującym wiatraczku, bo takowy w pracy posiadam, ba, nawet dostałam całkiem nowiutki.

Wszystko przez pamptopy, nie wytrzymały gorąca i się pozawieszały, wszystko musiałam wpisywać " na piechotę" – mam nadzieję, że wiele błędow nie zrobiłam?????

No coż

 

                 7 6 D D M W D B – Z

 

No cóż, następnym dniem tygodnia w kalendarzu jest poniedziałek…..

A więc znów wszystko od początku…..

Dzisiaj u rybek będzie nieco trudniej ( dla mnie), bowiem zostałam sama na gospodarstwe aż przez trzy dni i gdy tam przyjdę około 14-stej pewnie nie będę wiedziała, za co się najpierw zabrać.

Ale przecież zdążyłam odpocząć przez te dwa i pól dnia, nieprawdaż??

Więc już nie mam co tak bardzo narzekać……..

Byleby te upały tak nie doskwierały tak okropnie….

No i do mojego urlopu coraz blizej… (optymistka jestem, ale jakoś na duchu trzeba się podnosić)

Pozostało mi tylko życzyć wszystkim miłego odpoczynku ( tym urlopowiczom) a nam, ludziom pracy, wytrwania przez dzisiejszy dzień i cały pracowity tydzień.