minął dzionek

I całkiem nieźle mi  minął.

Mimo całodniowej pracy nie jestem zmęczona, napewno wpływ miała zmiana pogody, nareszcie można odetchnać całą piersią, a ja to już naprawdę mam czym oddychać ! ( nie chwaląc się wcale, bo i nie ma czym).

Poza tym muszę pamiętać o zażywaniu tego lekarstwa przeciwbólowego, czasami zapominam i wtedy odrazu samopoczucie siada mi kompletnie. Cóż, w pewnym wieku, gdy kobieta budzi się rano i nic ją nie boli, znaczy, że nie żyje….

A dzisiaj profilaktycznie podwójnie go zażyłam i stąd pewnie i  poprawa u mnie znaczna.

Poza tym potrafiłam się dzisiaj samodowartościować, co jest takie ważne, zobaczyłam, że nie tylko ja błędy popełniam i walczyłam (dzielnie) w związku z tym z niesprawiedliwoscią społeczną :-).

TFU !!!

Ciekawe, na jak długo tego optymizmu mi pozostanie……

Poza tym znów mam awans w blogowaniu, skoczyłam o całe 70 miejsc w górę.

Ciekawe, idę łeb w łeb z trzydziestką, albo obie awansujemy, albo obie na łeb i szyję spadamy, ale zawsze jesteśmy w punktacji niedaleko siebie, tym razem ja jestem o kilka oczek gorsza od niej.

Ale wcale Jej tego nie zazdroszczę, bynajmniej, fajna jest taka rywalizacja.

Tu przesyłam specjalne pozdrowienia dla mojej "rywalki", całkiem przyjazne pozdrowienia i nawet dołączam całuska.  

nieco lepiej….

 

                                                 74 D D M  W  D  B – Z

 

Na szczęście humorek nieco mi się poprawił, chyba poprostu poprostu dobrze się wyspałam.

Może rację ma Magda, że nie za bardzo należy się przejmować, co kto o Tobie mówi, bo niestety ludzie opowiadają straszne rzeczy, uwielbiają wieszać psy na drugiej osobie, nie patrząc na własne niedociągnięcia.

Stąd pewnie to sławne powiedzienie: Widzisz włos w czyimś oku, a w swoim belki nie widzisz.

No cóż, nikt doskonały nie jest, co nie znaczy, że jednak trzeba mieć się na baczności…

Przyjęłam do wiadomości niektóre wskazówki, ba, nawet je wdrażam w życie, ale nie dajmy się  tak do końca zwariować…….

Jedno jest jednak prawdziwe : poprostu mój organizm już jest bardzo zmęczony tą pracą na okrągło cały dzień, a do urlopu ( niestety) wciąż jeszcze tak daleko.

Do tego przyznaję, że te upały kompletnie mnie wykończyły, na szczęście zapowiada się kilka dni odsapu od tropiku.

Reasumując: jest nieco lepiej, co nie znaczy, że wspaniale,niestety…..

Ale życiowa maszyna ciągle sunie na przód, więc ja razem z nią wyruszam w następny dzień wiedząc, że zawsze przecież mogę sobie powiedzieć, STOP, gdy już naprawdę całkowicie z tych sił opadnę.

Cześć.

P.S A dzisiaj szłabym z życzeniami imieninowymi do mojego Brata, niestety…..