72 D D M W D B – Z
No cóż, nie zaprzeczę,nieco sobie pofolgowałam wczoraj, a wszystko przez te imieniny Ani.
Najpierw Solenizantka u rybek ( a prezent przezemie zakupiony,oczywiście od wszystkich – wisiorek bardzo jej się podobał) i jej słodkości ( pieczone przez nieodzowną Babunię), pycha i pierwszy grzech – łakomstwo.
Potem już było gorzej.Imieninowe party u mojej siostry ( też Anny) i łakomstwo totalne, pysznosci z grila,ale na szczęście nie na wszystkie starczyło miejsca, zapełniły go wspaniale grzankli z grilla z masłem czosnkowym), trochę innych łakomstewek też zresztą po drodze było i oczywiście Sangria z owocami…
Ta Sangria + upał i zmęczenie całodniowe+ niewyspanie poprzedniej nocy spowodowało, że już po 21 opuściłam miłe towarzystwo i posżłam sobie …spać.
Oj, a gdzie te czasy, że kondycja starczała mi na biesiadowanie do białego rana??
Dzisiaj obudzilo mnie niesamowite pragnienie ( czyżby kac???) i pól kartonu soczku wypiłam, zamiast porannej kawy.
Ale poranna kawa też była potem, nawet dwie, więc norma przedpołudniowa jest wyczerpana.
Na szczęście dzisiaj piątek i przedemną dwa dni weekendowe.
Ale będę sobie odpoczywała…….