przed 35 laty

Rano, około 7.15 przyszedł do mojego pokoju mój Tatuś i w bezdechu powiedział:

Nie moge oddychać, to już koniec, ja nie będe żył.

Zrobił się wielki ruch, ktoś dzwonił po pogotowie, ktoś poleciał po mojego brata,

który mieszkał na sąsiedniej ulicy, potem była reanimacja, Tatę zabrano do

szpitala… niestety, zawał był bardzo rozległy, nie udało się Go uratować.

Gdy wróciłam do domu, na popielniczce tkwił jeszcze niedopalony przez Niego papieros.

Też uwielbiał papierosy, tak jak ja.

I mimo, że to był juz trzeci jego zawał ( w tym samym roku przebył dwa mniejsze),

mimo, że był lekarzem, nie potrafił od tej trucizny odejść.

Wiem, jak to jest bardzo trudne.

Im dalej od momentu rzucenia papierosa, tym bardziej kusi……

Ale szkoda zdrowia,

Pieniędzy zreszta też.

Niquitin znów jest w używaniu……dobrze, że jest coś takiego jak ta tabletka…..

 

Reklama