
Koniec lenistwa, dzisiaj juz normalny dzień pracy.
Trzeba to do świadomości wprowadzić i dzielnie przyjąć na siebie wyzwanie.
Wszak za 3 dni znów święto mamy : Święto Trzech Króli.
Dawniej był to normalny dzień pracy, zeszłego roku ( ha ,ha jak to śmiesznie brzmi, że
rok 2010 już jest przeszły) posłowie przegłosowali dzień 6 stycznia dniem wolnym
od pracy.
Teraz żaden leniuch nie może się wyłgać od obowiązkowej mszy św w tym dniu swoją
pracą
Nie ma zmiłuj sie – chcesz świętować – idź do kościoła!!!
Basia wspomniała w komentarzach jeszcze o wierszu i japońcach.
Ten wiersz doskonale pamiętam, bo nauczyła go mnie moja Mamusia;
Byli żyli tri japońcy Jach, Jachcy-Drach, Jachcy- Drachcy-Drachy-Droń
Były żyły tri japonki : Cipci, Cipci – Dripci , Cipci-Dripci- Lampampoń
Ożenił się Jach na Cipci, Jachcy – Drach na Cipci-Dripci
Jachcy-Drachcy- Drachcy- Droń na Cipci- Dripci- Lampampoń
U Jach i Cipici – Szach , u Jachcy- Drach i Cipci- Dripci- Szach Mach.
u Jachcy-Drachcy- Drachcy- Droń i Cipci- Dripcy- Lampampoń – Szachmach-Szachmoń.
A cała sztuka polega na tym, żeby ten wiersz powiedzieć jednym tchem, bez wydechu- to
jest sztuka, ale można to wykonać !!!!!
Ot takie znów wspomnienia z okazji Nowego Roku mnie naszły, ale miło wiedzieć, że
i następne pokolenia znać je będą.
Teraz raz jeszcze widzę, jak bardzo mój Brat podobny był do mojego Taty, podobnie
rodzinne sentymenty przekazywali swoim Dzieciom. Bo i okazało się, że Monika też
świetnie te wiersze pamięta…….
To jest bardzo ważne, świadczy to właśnie o ciągłości naszej rodziny, kolejno
odchodzimy, ale te sentymenty właśnie nadal w rodzinie pozostają i są następnemu
pokoleniu przekazywane, to jest tak, jakby przodkowie wciąż w nas żyli.
Ale, ale, jednak wczoraj dopiero świętowałam porządnie Nowy Rok.
Przyszła do mnie Bardzo Ważna Osoba z szampanem, pomarańczami i pierniczkami,
i mogłam sobie nareszcie porządnie Nowy Rok uczcić ( o północy w Sylwestra piłam…..
wodę mineralną – całkiem oryginalnie, prawda??)
A dzisiaj jestem niewyspana, uparłam się, że będę oglądała drugą część Koncertu
Noworocznego z Wiednia ( pierwszą część tranmitowała dwójka w Nowy Rok).
Trzeba przyznać, że jestem nieco zawiedziona, tym razem program był tak dobrany
przez Dyrygenta, że grali same raczej mniej znane utwory, dopiero pod koniec
oczywiście był prezentowany obowiązkowy walc „Nad pięknym, modrym Dunajem”
z obowiązkowym oczywiście pokazem tańców w wykonaniu Baletu Wielkiej Opery
Wiedeńskiej i tradycyjny marsz Radetzkiego, w którym publiczność bierze udział klaskaniem
w dłoni podczas specjalnie dla nich wydzielonych sekwencji utworu.
Zawsze staram się słuchać tego koncertu, bo jest to niewątpliwie wielka uroczystość
artystyczna, no cóż, dzisiaj niestety odkupiłam to wielkim niewyspaniem.
A do pracy iść trzeba, pacjenci zarejestrowani, więc kawusie ze dwie
sobie wypiję i będzie O.K.
Pozdrawiam wszystkich pracusiów, którzy dzisiaj też podzielają mój los, a także
tych większych i mniejszych leniuszków, którzy do pracy iść nie muszą, ale na pewno
i tak na dzień dzisiejszy jakąś robotę dla siebie wynajdą.
P O W O D Z E N I A W D N I U D Z I S I E J S Z Y M
I nie tylko dzisiejszym 🙂