Ech, to już minęło czterdzieści lat od dnia, gdy stałam we Władysławowie pod budką telefoniczną (a takie tylko wtedy bywały, gdyż nikt o telefonach komórkowych jeszcze nie słyszał) i czekałam na wiadomość : Ania urodziła Syna !! Świętowaliśmy wtedy narodziny Maćka razem z Jego Rodzeństwem, Magdą i Marcinem i cieszyliśmy się, że rodzina nam się powiększyła. Poszliśmy potem w trójkę na specjalne urodzinowe lody i na toast wypity lemoniadą.
To już naprawdę tyle czasu minęło?, a to było tak, jakby wczoraj. Pamiętam, dzień, w którym po raz pierwszy po naszym powrocie z wakacji do Krakowa Ciebie zobaczyłam, taką małą kruszynkę w niebieskim kocyku w kratkę i pamiętam te następne dni, gdy już nieco starszego, ubranego w różowe ubranko woziłam Ciebie na spacer. Jak ja lubiłam te spacery, jaka byłam dumna, tak, jakbyś był moim synem, a nie siostrzeńcem……..
A potem, gdy już podrosłeś, zmuszałeś mnie, abym pisała Ci zadania z języka polskiego, bo twierdziłeś, że nikt tak wspaniale nie pisze zadań jak ja.
I zawsze dawałam się nabierać, nawet gdy musiałam czytać tę okropną lekturę „Medaliony” i potem ją streszczać.
Ale zawsze bardzo Cię kochałam ( i kocham nadal) i wiedziałam, że i Ty również takim samym uczuciem mnie obdarzasz.
Życzę Ci dzisiaj Maćku wiele, wiele szczęścia i radości, jakie na co dzień dostajesz od swojej bardzo kochającej Cię żony i naprawdę wspaniałych córek. Niech Ci się wiedzie w interesach, a przede wszystkim w zdrowiu, abyś długie, długie lata mógł cieszyć się wspaniałym, bezstresowym życiem.
I uważaj na siebie, nie szalej tak na tym swoim motorze, bo każdy Twój dalszy wyjazd na nim przyprawia mnie o ból głowy i palpitację serca.
Wiem, że jesteś doskonałym kierowcą, ale dodatkowa porcja uwagi nigdy nie zaszkodzi.
Nie wiem, czego jeszcze mogłabym Ci jeszcze życzyć, Ty to sam wiesz najlepiej, więc pod wszystkimi Twoimi marzeniami, życzeniami podpisuję się obiema rekami.
Po prostu: BĄDŹ SZCZĘŚLIWY !!!!!!!!!
1 sierpnia to data szczególna dla Polaków. Wspominamy dzisiaj heroizm bohaterów powstania warszawskiego, którzy podjęli się tej nierównej i skazanej właściwie z góry na upadek walki w obronie swojego kraju. Nie jest najważniejsze to, że to powstanie nie było zbyt dobrze przygotowane, było zrywem patriotyzmu, głownie młodych ludzi, którzy szli na rzeź, często świadomie, z hasłem na ustach : WOLNA POLSKA.
Jakże aktualne jest teraz to hasło, które również na ustach młodzieży dzisiaj wykwita: WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA.
Tym bardziej, że nie mamy obcego wroga, złe intencje są pośród nas, Polaków. I to jest chyba w dniu dzisiejszym najbardziej bolesne, że niby wszyscy walczymy o tę wolność, ale niektórzy całkiem inaczej ją rozumieją, starają ją sobie przywłaszczyć na zawsze.
Nie może być na to pozwolenia i to bardzo jasno dzisiaj musimy sobie powiedzieć, zarówno ci, którzy chcą przemieniać rzeczywistość według swoich wydumanych modeli i ci, którzy chcą normalności. Wiele złych słów padło z każdej strony, trudno podsumować, która strona jest bardziej nienawistna, ale może własnie dzisiaj przyjdzie ten moment na opamiętanie się, na zrozumienie, że droga konfliktów nigdzie nas nie zaprowadzi.
Wczoraj przeczytałam u siebie komentarz od kogoś, kto się podpisał fg2002:
„Ale wystarczyło złodziei władzy pozbawić a wszystkie krzywe rosną. Uczciwość popłaca.”
Sadzę, że napisał to młody człowiek, nawet bardzo młody, który nie rozróżnia dzisiejszej rzeczywistości, który nie widzi, że nowa władza też nas okrada, wystarczy popatrzeć na stanowiska, na pensje, na premie, którymi się obdarzają nawzajem. Czy ten, kto napisał ten komentarz naprawdę nie widzi, że go nadal okradają? Po co powtarza puste frazesy, które są zwykłymi kłamstwami, pomówieniami?
Bo na pewno poprzedni rząd miał wiele za uszami, ale jest jedno pewne, nigdy nie okradł nas z naszej wolności. Myślę, że ten młody człowiek rozważy dzisiaj moje słowa i przestanie ulegać antypeowskiej propagandzie
No to wkroczyliśmy dzisiaj w nowy miesiąc, w nowe wyzwania. Jeszcze przed nami wciąż wakacje i to najbliższe dni zapowiadają jako bardzo, bardzo upalne. I oby tak było. Co prawda skwar w mieście przeszkadza, ale tylu jest wczasowiczów, którzy cieszą się z takiej pięknej słonecznej pogody……
Musze przyznać, że w tym moim nowym mieszkaniu jakoś ten skwar daje się przetrzymać. Zdecydowanie jest lepiej, niż, w moim dawnym mieszkaniu, gdy słońce operowało przez cały dzień prosto w okna świecąc i duchotę przynosząc.
Od strony pokoju mam jak wiadomo Park, a więc drzewa skutecznie tłumią nadmiar słonka.
Mam otwarte okna na przestrzał, a w kuchni od strony podwórka, na którym jest sporo drzew i krzewów lekki wiaterek skutecznie chłodzi rozpalone ciało.
No w każdym bądź razie jak dotąd jeszcze nie musiałam używać wentylatorka, chociaż już kilka takich bardzo gorących nocy było.
Jeżeli w pokoju będzie mi za gorąco, przeniosę się na kanapę do kuchni i tam będę sobie mogła spać przy otwartym balkonie.
Zawsze jest jakieś wyjście…….
No to przepięknego, gorącego i bardzo słonecznego wtorku Wszystkim życzę
