jakoś

 

 

Jakoś nie mam dzisiaj nastroju do blogowania.
Beznadzieja, wszystko ostatnio idzie nie po moich myślach.
Niby nic złego się nie dzieje, ale…..
Nie ważne, przecie dopiero co pisałam kilka dni temu, że zawsze jest jakieś jutro.
I to jutro musi być lepsze.
A jak kobieta może sobie humor poprawić?
Ano tylko przez jakieś zakupy, albo…od wizyty u fryzjera.
To pierwsze do niczego nie jest mi potrzebne, wiec pozostaje…….. fryzjer.
I to jest moje zadanie na jutro, lub najdalej na pojutrze.
Ale jak na razie mamy niedzielę. Nareszcie nie gorącą, bo trzeba od kanikuły troszkę odpocząć.
Zresztą podobno Sahara od nas zdecydowanie się odsunęła.
I bardzo dobrze, tyle ostatnich jeżdżących na sygnałach karetek słyszałam……. Ludzie po prostu nie wytrzymują takiej kanikuły, szczególnie w rozgrzanych murach miasta jest ona nie do wytrzymania.
Nie można znów zdjęcia w blogu zamieścić, nie ważne, przeżyję

Bez Face Booka chyba też, bo znów rozesłałam wirusy i parę osób mnie już zablokowało

I słusznie, po co im taka byle jaka zawirusowana  znajoma???

Cześć, może rzeczywiście jutro będzie lepiej??????