i wszystko jasne

 

 

Dzisiaj znów mamy środę. Z różyczkami w rękach witam Cię  tutaj serdecznie Ulu, bo już przecież dzisiaj widziałyśmy się skoro świt na Facebooku, gdzie wspólnie wypiłyśmy pyszną, niestety tylko wirtualną kawę. Ale mam nadzieję, że doczekam dnia, gdy wypijemy u mnie w Krakowie całkiem realną kawkę, poprawimy piwkiem z sokiem imbirowym i …..już się nie mogę doczekać.
W każdym bądź razie moje zaproszenie dla Ciebie do Krakowa nadal jest aktualne, nawet bardzo aktualne. Ja wiem, że to są kilometry, które nas dzielą, ale co to dla Ciebie, takiego globtrotera, ta odległość znaczy? Tyle prawie co nic. Więc zaśpiewaj sobie piosenkę Maryli Rodowicz: Remedium, weź  do ręki zielony kamień, wsiądź do pociągu, nie, nie byle jakiego, tylko tego, który jedzie do Krakowa i…przyjeżdżaj, Czekam. Na razie posyłam Ci całuski z Krakowa, niestety dzisiaj promyczków pełnych słonka nie mogę Ci podesłać, bo ich po prostu nie ma, słonko się schowało za gęste chmury, a drzewa wiatrem zimnem  i grozą wieją.
Ale podobno znów lato ma powrócić i niech powraca, bo przecież na Twój następny wrześniowy już wyjazd musi być ciepło i pogodnie. Wszystkiego dobrego na każdy następny dzień Ci życzę i do następnej środy  Ulu.

Pis przygotowuje się do wyborów samorządowych i teraz mami emerytów 500 plus. Kupili już matki z dziećmi (a już siada pomału ten pomysł, bo przecież chcą wprowadzić wielkie ograniczenia w wypłatach), teraz „kupują” biednych emerytów. No oczywiście nie wszystkich, tylko niektórych, tych, którzy  podobno rzeczywiście pomocy potrzebują, ale najpierw obiecywali, że to 500 plus będzie wypłacane co miesiąc, teraz okazuje się, że taka wypłata będzie dokonywana tylko raz w roku.
No to czekaj teraz biedny emerycie sobie te 12 miesięcy i…albo otrzymasz wypłatę, albo nie, bo kto wie, co jeszcze rządowi do głowy strzeli, zwłaszcza po wyborach samorządowych, potem już nie będą musieli o was przecież pamiętać. Ech, łatwo się za czyjeś pieniądze coś obiecywać, prawda?

Nie podoba mi się to, co IPN robi z Wałęsą. Jakim jest on człowiekiem, wszyscy wiemy, po prostu nieco niestabilny nerwowo, wybuchowy, ale…. nie da się ukryć, że to własnie on był bohaterem lat 80- tych, to za nim poszły tłumy, w które potrafił wlać nadzieję i to on doprowadził do upadku komunizmu. Wie o tym cały świat, który pewnie teraz dziwi się tym, co się w Polsce  wyprawia. A może już świat niczemu się nie dziwi? Wie, że teraz przy rządach są ludzie nikczemni, zawistni, przepełnieni nienawiścią i chęcią zemsty. Ci, którzy teraz udają bohaterów tamtych lat, chociaż wtedy ze strachu pod łóżkami siedzieli i głowy z domu nie wystawiali. Wstyd na cały  świat, ale świat ich rozliczy i historia tez kiedyś ich rozliczy.
Jeżeli nawet kiedykolwiek Wałęsa podpisał jakikolwiek papierek, o niczym to jeszcze nie świadczy. Jakie to były czasy wie ten, kto wtedy miał podobnie jak on małe dzieci, które musiał w pewnym sensie zabezpieczyć przed grożącym im niebezpieczeństwem. Papierek, podpis, nie jest ważny, jeżeli nie niesie za sobą podłych knowań, a tych nikt nigdy Wałęsie nie udowodnił. Co prawda w pewnym środowisku, szczególnie tym prawicowym, opowiada się plotki o zdradach, które rzekomo miał Wałęsa popełniać, donosząc na swoich kolegów. Niestety nikt tego mu nie udowodnił i nie udowodni, bo jest to wierutne kłamstwo, wyssane z palca, tylko na potrzeby ludzi podłych, chcących dla partykularnych interesów wykorzystać takie  nieprawdziwe wiadomości.
Nie pomówienia, a dowody powinny obowiązywać chyba w państwie prawa. Bo powiedzieć o kimś cokolwiek umie każdy, nie każdy jednak umie udowodnić, że ma rację, że jest to prawda, szczególnie gdy nią się ona nie okazuje.
Na pewno Wałęsa miał dobre intencje, a że nie wszystko wyszło mu tak, jak potrzeba wynika gównie z tego, że często otaczał się nieodpowiednimi osobami, którzy teraz jak te robaki wyciągają z błota swoje głowy i chcą udawać bohaterów, którym nigdy nie byli, bo żyli tylko w cieniu tego prawdziwego bohatera.
I to jest bardzo smutna, nawet powiedziałabym tragiczna część naszej polskiej historii.
Bardzo dziwnych czasów doczekaliśmy się, myślałam, że zło się już nie wróci, myliłam się, wróciło i to jeszcze w gorszym wymiarze, o wiele silniejszym i o wiele bardziej brutalnym, podłym.

A jest takie powiedzenie : obyś ciekawych czasów się doczekał. Okazuje się, że nie koniecznie…….

Ucieszyła mnie wczoraj wiadomość w komentarzu od Magdy Italiana, Jednak całkiem niedługo się spotkamy w Krakowie. Co prawda na to spotkanie muszę poczekać do października, ale cieszyć już,  teraz się zaczynam.
Serdecznie Cię Madziu pozdrawiam, Kraków i ja czekamy na Ciebie.

Jak już pisałam, znów zimno się zrobiło, tak jakoś nieprzyjemnie, czemu ta temperatura tak od razu musi przeskakiwać z bardzo wysokich, na niskie i nieprzyjemne? Nie mogłaby tak troszkę wypośrodkować?

No to fajnej środy mimo wszystko życzę