Dziś są Darki urodziny


 

 

 

Dzisiaj wspominam ten dzień sprzed 21 lat, gdy o świcie Maciek odwiózł Elżbietę do szpitala, a kilka godzin później dowiedzieliśmy się, że na świat przyszła dziewczynka, moja kochana Kruszynka, Daria, którą kilka dni potem mogłam już w domu się cieszyć.Taka malutka, bezbronna, a tyle było w Niej miłości.
Uwielbiałam usypiać ją w wózeczku  kołysząc i śpiewając kołysanki, te wszystkie, które kiedyś w dzieciństwie śpiewał mi mój brat, gdy Rodzice gdzieś wieczorem wychodzili.
Zaraz po urodzeniu Darki postanowiłam, że rzucę palenie papierosów i każdego 11 dnia miesiąca kupię Jej jakiś drobiazg, a to śpioszki, czy bluzeczkę, albo jakąś fajną zabawkę. I tak było, przez całe 5 lat nie paliłam wtedy papierosów, niestety potem znów po nie sięgnęłam, tylko po jednego i…. tak już zostało. Pamiętam, jak Daria skomentowała to kiedyś ze smutkiem : Ciocia już mnie nie kocha, bo zaczęła palić papierosy.
Kocham Cię nadal, bardzo Cię kocham Darka, szkoda, że nałóg jest niestety silniejszy ode mnie. Jestem z Ciebie bardzo dumna, że swoją mądrością, nauką osiągnęłaś już tak wiele, że poszłaś w ślady swojej Babci Ani i studiujesz medycynę, mam nadzieję, że nie tylko, że ją skończysz, ale Twój zapał wystarczy na to, żeby osiągnąć jeszcze więcej, na przykład tytuł profesora, czego Ci szczerze dzisiaj życzę.
Ale przede wszystkim życzę Ci, abyś była szczęśliwa, spełniona i znała swoją drogę w życiu, z której nigdy nie zejdziesz na bok.No i oczywiście czekam na ten moment, gdy zaopiekujesz się moim zdrowiem, wiem, że wtedy wszystkie bóle, które mnie napadają (szczególnie w nocy) pójdą w zapomnienie.

WSZYSTKIEGO  NAJLEPSZEGO W DNIU URODZIN DARIA 

 

 

 

Dzisiaj zapowiada się następny bardzo gorący sierpniowy dzień.
W Krakowie temperatura może osiągnąć nawet 36-37 stopni Celsjusza.
Okropny upał.

Wczoraj, pomna wszelakich przestróg, wyszłam z domu dopiero popołudniu, około 16. Kupiłam sobie chleb w Awitexie i usiadłam na skwerku, oczywiście na ławeczce w cieniu. Było nawet całkiem przyjemnie, bo i wiał bardzo leciusieńki wietrzyk, przynajmniej było czym oddychać.
Najgorsze, że przyczepił się do mnie jakiś obwieś i koniecznie chciał sobie koło mnie na ławce usiąść. A przecież tyle wokoło było pustych ławek. Gdy spytał się grzecznie, czy może się dosiąść zdecydowanie i z gniewem powiedziałam NIE! 
Dziwadło ze mnie, ale jakoś nie mam ochoty do zawierania żadnych ławkowo – parkowych znajomości, po prostu ich się boję.Zresztą dobrze mi jest w pojedynkę i nikogo do szczęścia nie potrzebuję. Napawam się domową ciszą i….dziwaczeję sobie pomału, a co, nie wolno?????
Jednak bardzo mi tego parku brakuje, bo skwerek to jednak nie to samo, co park, ale cóż zrobić, jakoś już niecały ten rok muszę wytrzymać.
Dzisiaj też pewno dopiero w popołudniowych godzinach gdzieś się wypuszczę na malutki spacerek, właściwie to dużego wyboru nie mam.
Mogłabym właściwie podjechać autobusem jeden przystanek do Parku Jordana. Na wycieczki piesze niestety się nie piszę, bo okropnie bolą mnie ostatnio i kolana i stopy i……ach, szkoda już nawet pisać. Dzisiaj o 2 w nocy musiałam wstawać, by zażyć Nimesil, bo nie dało się z bólu spać- bolały mnie wszystkie kosteczki i w stopach i w kolanach, biodrach, nawet ręce, o kręgosłupie nawet nie wspomnę.
Obawiam się, że ból będzie już moim permanentnym towarzyszem życia, od świtu, po następny świt.

O polityce tylko tyle wspomnę, że na wczorajszej  następnie hucznie urządzonej za nasze pieniądze miesięcznicy, bo przecież tak liczna obstawa policyjna  i Straży Miejskiej, a równie również i nie wiedzieć po co udziału Straży Pożarnej ( paliło się gdzieś????) i jeszcze pewnie nie wiadomo ilu detektywów, pan prezes przyrzekł, że w ósmą rocznicę katastrofy odbędzie się już ostatnia miesięcznica, o ile oczywiście do tego czasu powstaną pomniki pod Pałacem Prezydenta, co najmniej 2-3, a może i więcej. Niech tak się nie rozpędzają z tymi pomnikami, bo potem zabraknie miejsce na pomnik dla Prezesa  Tysiąclecia i drugi dla jego….kota.


Kot jak najbardziej jest zasłużony, bo to właśnie on dzielnie  odpierał ataki manifestacji pod domem Kaczyńskiego miesiąc temu.
Może nawet medal jemu dadzą. Temu Kotu !!!!! 
Na pewno oczko temu kotu, jak ongiś temu misiu, nie będzie wypadało 🙂

Zostawmy politykę, zostawmy kota i cieszmy się piękną pogodą.
Życzę miłego weekendu