A w tę środę przy bukiecie róż wypijemy razem z Ulką pyszną, poranną porę. Albo i nie wypijemy, bo coś mi się zdaje, że ostatnio Uleczka pisała, że znów w daleki świat się wybiera.
Cóż, przyjdzie mi z tą kawką nieco poczekać, cierpliwości muszę tylko dzisiaj nabrać, ale i tak wiem, że nawet jeżeli dzisiaj nie pozostawi tutaj żadnego komentarza, to i tak mój blog przeczyta.
Słoneczka chyba Ci Uleczku życzyć nie muszę, bo jest go teraz w Polsce pod dostatkiem, ale życzę Ci miłej przyjemnego wietrzyku, który ochłodzi rozgrzane ciało i doda Ci chociaż na chwilkę troszeczkę ochłody.
Cóż, zawiało u nas aż z Sahary rozgrzanym powietrzem, dobrze, że chociaż piachem nie sypie.
Wszystkiego dobrego Uleczko na te super letnie dni, bo jeszcze kilka jest ich przed nami.
Dzisiaj znów wstałam o 4 rano. Bo co mam robić, skoro tu strzyka, tam rwie i nie da się już dłużej w łóżku wytrzymać? Trzeba w takim wypadku rozpoczynać nowy dzień, oczywiście od kawusi i lektury. Dzisiaj czytałam wspomnienia pewnej pani, która opisuje losy swojej matki – prawie siedemdziesięcioletniej „staruszki”.
Przyznam, że zagotowałam się z oburzenia. Przecież jestem w podobnym wieku i wcale nie czuję się nieużyteczną staruszką .
Przecież pracuję jeszcze zawodowo, a wszystkie nowinki techniczne jak telefon komórkowy, czy komputer nie są dla mnie żadnym problemem. Wręcz przeciwnie, serfuję sobie całkiem swobodnie po internecie i to na rożnych portalach i całkiem dobrze daję sobie z tym radę.
Już nie wspominając o tym, że namiętnie gram w całkiem młodzieżowa grę Pokemony i też całkiem mi to dobrze idzie, osiągnęłam już 34 level.
A ostatnio, po przeprowadzonych zmianach w tej grze mam koło siebie wieżę , na której wałczę z całkiem dobrymi skutkami. Nie pozwolę, żeby żadna inna, niż niebieska drużyna nie opanowała ten Gym. Drżyjcie przeciwnicy, czyli „czerwoni” i „żółci:, bo gdy tylko zobaczę, że inny kolor niż niebieski jest widoczny na moim Gymie, natychmiast przystępuję do akcji i walczę tak długo, aż ten Gym odzyskam. Czasami nie jest to wcale łatwo i sporo takich walk muszę przeprowadzić, żeby Gym odzyskać, ale jestem tak zaciekła w tej walce, że doprowadzam wreszcie do pozytywnego dla mnie skutku i……jestem wtedy z siebie bardzo dumna, a i dodatkowych punktów w grze też wtedy sporo nabieram.
No więc, czy mogę powiedzieć, że już jestem starą i zniedołężniałą kobietą?
Nigdy się nie poddam.Zresztą Ulka też na ten temat coś wie, bo co prawda nie gra podobnie jak ja w żadną taką grę, ale i w internecie tez istnieje, już nie mówiąc, że prowadzi bardzo intensywnie sportowe i zdrowe życie.
W sumie każdy wiek ma swoje dobre i złe strony. Młodość też wcale wbrew pozorom nie bywa taka różowa. Walka o naukę, potem o pracę, niezbyt udane związki, rozwody, kłopoty z dziećmi i z mieszkaniem, o tym wszystkim też czytam w tych „swoich” gazetach i…….
No i dochodzę do wniosku, że wcale mi tak źle na tym świecie nie jest. Każdy ma szczęście na miarę swoich możliwości.
I to własnie powinno się w życiu liczyć.
Dzisiaj zapowiada się kolejny super gorący sierpniowy dzień.
Nie będzie lekko, nie ma czym oddychać, człowiek zlany potem……..
SAHARA. istna SAHARA !!!
Ale trzeba jakoś przetrwać. Trzeba tylko zwolnić tempo i… nie zapominać o sporych ilościach wypitych płynów, to w tej chwili jest najwazniejsze.
Brrr, a co robić, gdy się nie za bardzo lubi się pić wodę mineralną??/
Życzę powodzenia na dzisiejszą gorącą środę
