fantazja mnie ponosi…..

 

 

 Ponieważ wyraźnie cierpię na niedosyt nowych odcinków moich ulubionych seriali i z wielkim niepokojem czekam na dalsze losy moich ulubionych bohaterów, a będzie się jednak sporo działo, bo oczywiście seriale przed swoim końcem zawsze kończą się wielką niewiadomą, co będzie dalej, więc puściłam wodze mojej fantazji i ułożyłam swoiste misz masz z udziałem niektórych znanych mi serialowych postaci (troszkę w czasie się cofnęłam czasami, przyznaję).

W Klinice Elmed doktora Pawła Lubicza wybuchła bomba.
Pożar objął całą Klinikę, część chorych została ewakuowana przez ekipę karetki doktora Wiktora Banacha i ekipę karetki doktora Artura Góry do Szpitala w Leśnej Górze, gdzie chorzy zostaną oddani w niezwykle fachową opiekę doktora Trettera, doktor Consolidy, Adama i pozostałego personelu szpitala. Po drodze niestety jedna z karetek, prowadzona przez Adama Wszołka miała lekką stłuczkę, więc została powołana dodatkowo jeszcze ekipa z doktor Anną Reiter, w której opiekę nad chorymi prócz lekarki objęła Martyna Kubicka. Martyna bardzo przejęła się losem starszej kobiety, którą została gwałtownie na skutek wybuchu wypisana tuż po zabiegu operacyjnym ostrego brzucha. W drugiej karetce Piotr i Wiktor reanimują umierającą dziewczynę, która doznała ostrego wylewu na wskutek odniesionych ran. Karetki szybko, na sygnale, muszą dowieźć chorych do Leśnej Góry i znów wrócić po pozostałych rannych, a których selekcją zagrożenia zajmuje się lekko ranny doktor Lubicz, oraz doktor Koziełło, którzy wraz z Grażynką  Lubicz i jeszcze dwoma pielęgniarkami decydują, w jakiej kolejności  poszkodowani zostaną przewiezieni  do Szpitala.
Bardziej ciężkie przypadki będą helikopterem przewożeni do szpitala „Copernicus”  w Toruniu, gdzie doktor Jasiński, doktor Szymańska- Keller pod czujnym okiem akurat obecnego w tej placówce doktora Krzysztofa Florczyka będą dokonywać przeszczepów urwanych wybuchem kończyn.
Tym czasem do Kliniki przyjeżdża ekipa  śledcza pod dowództwem porucznika Borewicza i zaczyna przeprowadzać intensywne śledztwo.
Oczywiście zabójca zdążył  ulotnić się już z Przychodni, a ślad prowadzi  do  Sandomierza, gdzie jadący na rowerze Ojciec Mateusz  Żmigrodzki zauważa podejrzane dwie osoby. Szybko ze swoimi spostrzeżeniami dzieli się z porucznikiem Możejką, który wraz z aspirantem Noculem zaczynają iść śladami bandyty , które to ślady pierwsze zauważyły gosposia Natalia Borowik i Babcia, mieszkanka Plebani.
Tym czasem do Warszawy został oddelegowany też Komisarz Piotr Górski,  który wraz z psem, komisarzem Alexem również podejmują całkiem nowe tropy.
Okazuje się, że bandyta był tylko przejazdem w Stolicy, przyjechał tu z Wilkowyj, skąd musiał ociekać przed gniewem proboszcza Kozioła, któremu w pijanym widzie, po wypiciu z Hadziukiem na sławetnej ławeczce przed sklepem monopolowym,  w większej ilości wina marki Mamrot, zniszczył cały ogród i wszystkie rośliny, które ksiądz uprawiał pod folią, co zauważyła oczywiście gospodyni księdza, bystra  Michałowa.
Procenty w krwi bandyty tak jeszcze buzowały, że zdesperowany wyjął z torby bombę zrobioną przez zdolnego syna Solejuka, który się takimi wynalazkami parał.  Nie, żeby od razu chciał całą Plebanię i wieś Wielkowyje w powietrze wysadzić, ale uwielbiał ów młodzieniaszek  majsterkować i wymyślać rożne dziwne urządzenia, tym razem padło na bombę, która dziwnym trafem, przez nieuwagę młodego Solejuka , wpadła w ręce wielkowyjskiego pijaczka.
Tym czasem bandyta niespostrzeżenie wsiada w autobus, którym udaje się do Grabiny.
Tam ukrył się w lasku, niedaleko dworku Anny, w szopie, w której kiedyś zamelinował się Rafał Gołębiewski.
Akurat Franek Zarzycki w tym samym czasie w lesie robił zasadzkę na kłusowników, zakładających wnyki i zaciekawił się podejrzanymi odgłosami dochodzącymi z szopy. Wcisnął   numer komórkowy swojej dziewczyny Natalki Mostowiakównej, która była policjantką i przekazał, aby podesłać obławę na zaczajonego bandytę. Pierwsza przyjechała Natalka wraz z aspirantem Staszkiem i Janem Morawskim, a tuż za nimi zjawił się Jakub Karski, a po nim również i Tomek Chodakowski, który właśnie na skutek dobrze przeprowadzonej terapii przez doktora  House, odzyskał po nieudanym na niego zamachu  nie tylko świadomość, ale i pełnie zdrowia,ku wielkiej uciesze oczywiście jego żony Asi.
Cała akcja w lesie pod dowództwem Tomka przebiegła sprawnie i po krótkim czasie bandyta został ujęty i osadzony w więzieniu w jednej celi z Kramerem, który kiedyś był bankierem oszustem i dopiero udana akcja Va Bank, przeprowadzona przez Kwintę i Duńczyka umieściła oszusta Kramera w Kryminale.

Tak więc wszystko skończyło się jak w bajce, oszustów spotkał zasłużony los, długiego i ponurego odsiadywania kary, a wszyscy pozostali bohaterowie, którzy brali udział w tych brawurowych akcjach zostali zaproszeni do Pensjonatu Pod Różą , gdzie właściciele Iwa i Ksawery Kraińscy urządzili wielkie przyjęcie z okazji niespodziewanego powrotu z USA Ewy Drawskiej, którą znów połączyły silne uczucia z Bartkiem Bachledą, ku wielkiej uciesze Lucyny Skorupowej, Anieli Gut i oczywiście  i matki Ewy – Barbary Drawskiej.

I ja tam byłam, miód i wino piłam, a co uwidziałam, tutaj opisałam 🙂 🙂 🙂
………………

Zawsze taka odskocznia, chociażby złej i brudnej polityki, czy suchych  komunikatów o pogodzie  to dobra zabawa,  a wszystko, co zabawne, nie prowadzi do nudy.
I o to właśnie chodzi, szczególnie w poniedziałek, gdy się ma przed sobą cały tydzień, no bez przesady, że cały, bo jutro znów mamy święto, dzień wolny od pracy.
Wczorajsza niedzielne popołudniu spędziłam bardzo miło w Modlnicy, na pysznym  świątecznym obiadku ugotowanym przez Elę, oczywiście obowiązkowo musiał być i urodzinowy tort, więc jak na tę porę roku przystało, był to tort bezowy z bitą śmietaną i świeżymi owocami : malinami, jagodami i z truskawkami.
Tort był pyszny,  ale ile kalorii za to przy tym człowiek podłapał, ho ho.
A ponieważ po obiedzie słonko nawet zaświeciło, posiedzieliśmy chwilkę na tarasie i piłeczką bawiliśmy się z urocza sunią Sisi,
A wczorajszy wieczór już spędziłam w domku, na mojej farmie, gdzie sadziłam, zbierałam, karmiłam drób (i pawia Maćku też!!!!),oraz inne zwierzątka   i wyrabiałam różne, oczywiście wirtualne produkty. Ale i tak tym wszystkim bardzo się zmęczyłam, co by było, gdybym tak  przyszło mi pracować na prawdziwej fermie???

Życzę wszystkim dobrego poniedziałku, wspaniałego jutrzejszego odpoczynku (no, chyba pogoda nam jutro dopisze) i całkiem mile spędzonego całego tygodnia