Wtorek jest takim nijakim dniem, szczególnie gdy i pogoda jest nijaka.
Ani ciepło, ani zimno, słonka więcej nie ma, niż jest, lekki wiaterek wieje i temperatura też tylko osiąga 17 stopni……
Dobrze, że nie jestem na żadnych wakacjach, bo pewnie byłoby mi smuto, a tak…….jest jak jest.
Rano tylko przybyło mi „obowiązków” na mojej internetowej fermie, tracę tam około godzinę, czasami i więcej, muszę przerobić to, co na noc zasiałam, czyli zrobić dywan, albo upiec chleb, czasami wyrabiam kiełbasy, potem znów sieję wolne pola, zbieram miód i….muszę uciekać, bo coś czuję, że pomału zaczynam się od tej gry uzależniać, a to nie jest zdrowe dla mojego umysłu.
Na razie myślę już o mojej rocznicy przeprowadzki, tak, tak, w przyszłym tygodniu już, a dokładnie 2 września, minie rok od mojego zamieszkania w moim kochanym małym gniazdku. Jaka jestem tu szczęśliwa, niczego więcej do życia mi nie potrzeba, naprawdę. A pamiętacie ile obaw wtedy miałam???
Zupełnie niepotrzebnie, teraz mam nareszcie swoje miejsce na ziemi, sama, ale szczęśliwa i o to przecież chodzi. Z tejże to okazji spodziewam się miłych gości, przyjdzie do mnie Diana z Rodzicami i z Ksawerym.
Właściwie to już dawno nie miałam żadnych gości i dlatego się cieszę i już sobie układam menu na tę okazję. Będą….. o, pst, to tajemnica!!!
Ale nie, nie robię żadnego wytwornego obiadu z tej okazji, raczej będzie to miły podwieczorek. No, ale na rozpracowanie planu uroczystości pozostało mi jeszcze kilka dni, na razie mam tylko jego mgliste zarysy.
Człowiek zawsze na coś ciekawego czeka, czeka, że coś się wydarzy, coś, co rozjaśni szarość dnia, tę ponurą renomę każdego dzionka podobnego do siebie. Jak mawiała kiedyś moja ulubiona bohaterka z Nocy i Dni – Barbara Niechcic, życie składa się z nocy i dni, ale czasami bywają niedziele.
Własnie te niedziele to FUN, to coś, co człowieka mobilizuje do działania. Mogą to być jakieś wizyty, albo spotkania z kimś na kawce, czy na obiedzie w restauracji. Te drugie raczej bardziej modne są w innych Landach, u nas tylko w pewnym młodym (co tu mówić), albo w biznesowym towarzystwie.
Spotykają się ludzie w restauracji i przy pysznym jedzonku omawiają swoje służbowe sprawy.
A co ja miałabym niby omawiać z kimś na takim obiedzie? jak robić zdjęcia rentgenowskie???
Nie jestem bizneswomen i nie mam aż takich dalekosiężnych planów, które musiałabym z kimś omawiać. Ewentualnie mogłabym gdzieś „skoczyć” towarzysko, ale……… no własnie z kim??? Magda Italiana jakoś o Krakowie zapomniała, chociaż ostatnio nawet ujawniła się w komentarzach na moim blogu, znaczy się czyta. Własnie z nią lubię sobie przy pysznym jedzonku (oczywiście dietetycznym) porozmawiać, może jednak i tej jesieni w Krakowie się pojawi????????
A inni znajomi? Różnie to bywa, wszyscy tacy zalatani jakoś, na nic czasu nie mają, a jeżeli już idą do restauracji, to w swoim doborowym towarzystwie, takie jest życie. Jednak muszę bardzie energicznie zabrać się za te spotkania w Kole Emerytów, widzę po moich koleżankach, po Uli i po Basi, że bardzo z takich spotkań są zadowolone.
Nie muszę przecież nigdzie jeździć z nimi na dalekie wojaże (jakoś mnie podróże nie pociągają), ale raz przy jakiejś kawce gdzieś na mieście się spotkać i pogadać, czemu nie???
A i dotychczasowe moje znajomości zostały ostatnio całkowicie zatracone, V.I.P, już przestał być tym SUPER IMPORTANT MANEM, tak bywa……
Klimat zdecydowanie się zmienia……..
Ale nie będę się wcale tym przejmowała, kto jest dla mnie ważny bardziej, czy mniej, to nie tylko przecież ode mnie zależy.
A przecież i tak nie jestem nieszczęśliwa w samotności. Tylko czasami mi się marzy gdzieś tam wyskoczyć…..
Dzisiaj jest nijaki dzień, wtorek, jak już pisałam, ale jutro będzie ciekawiej, bo znów w moim blogu urośnie nowa róża dla….
A jednak udanego dnia życzę.
