Tak sobie od rana myślę, jak to życie szybko upływa, jak za szybko przemijamy……..
Niektórzy pozostawiają po sobie ślad, o innych mówi się przez jakiś czas, ale na pewno w sercach ich najbliższych pozostają.
Moje rozmyślania na pewno związane są z wczorajsza smutną wiadomością o śmierci Grzegorza Miecugowa.
Każdy z nas wiedział, że był kiedyś bardzo chory, nie każdemu przychodziło do głowy, że nawrót jego choroby będzie taki tragicznie szybki w skutkach.
Wydaje się, że dopiero co jego specyficzny uśmiech gościł na naszych ekranach, ale już go nie ma, odszedł w grono tych wspaniałych, którzy ostatnio od nas odeszli.
Przykry był ten cały rok, z dziennikarzy odeszła nieodżałowana Maria Czubaszek, teraz Grzegorz Miecugow, odeszło kilku wspaniałych aktorów, między innymi niezapomniana Danuta Szaflarska, Witold Pyrkosz, czy wielcy wirtuozi naszej kultury Wojciech Młynarski, czy Zbigniew Wodecki.
Bez nich pozostaje taka pustka, bo są takie miejsca w naszych sercach, które tak trudno jest kimś innym zastąpić.
Oni byli, przeminęli, ale zawsze w pamięci pozostają…..w utworach, w książkach, w myślach…….
Przykre jest tylko, że tyle wstrętnych, podłych hejtów związanych ze śmiercią Grzegorza Miecugowa zostało zamieszczone w komentarzach na niektórych forach, szczególnie tych prawicowych, czy na stronach Face Booku, szczególnie ludzi, związanych z dzisiejszą władzą.
Dziwne jest to, że ci ludzie nazywają siebie prawdziwymi, jedynymi słusznymi katolikami, a tyle nienawiści w te swoje hejtt wlewają.
Czy ich „BÓG” (specjalnie w cudzysłów to słowo ujmuję) życzy komuś śmierci, czy ich „BÓG” pozwala na takie słowa „dobrze że już zdechł’?
Bo mój Bóg nie zgadza się na nienawiść, na zawiść, na zemstę, na życzenie komuś śmierci…….
Czyżbyśmy wierzyli w dwóch różnych Bogów????
Jak można modlić się do Boga, wyznawać Jego wiarę, łamiąc wszelakie przykazanie, które dał On ludziom po to, aby przestrzegali Jego dekalogu, tablice z 10 nakazami otrzymał Mojżesz na gorze Synaj, jako wskazówkę, aby w przyszłości otrzymać życie wieczne.
Właśnie, życie wieczne, ale tym , którym szerzą nienawiść, złorzeczą , czy w inny sposób łamią nadane przykazania chyba wydaje się, że życie trwa tylko tu i teraz, że już nie będzie żadnego „Tam”, skoro nie czują tej Bożej Bojaźni.
Tylko dlaczego nazywają siebie prawdziwymi katolikami??????
Ale nie do mnie należy ich ocena, kiedyś staną przed Sądem Najwyższego i wtedy…….. będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Ale przecież jeszcze tu na ziemi wciąż mają szanse na to, by się nawrócili, by porzucili te szkodliwe działania. by zaczęli kochać ludzi.To wcale nie jest takie trudne, wystarczy poskromić w sobie złość i nienawiść.
Bo ciągle aktualne jest to mądre stwierdzenie : Kochajmy ludzi, oni tak szybko odchodzą……..
Pan Grzegorz odszedł stanowczo za wcześnie. Miał dopiero 61 lat, miał tyle pomysłów na życie, tylu ludzi chciał jeszcze nauczyć prawdziwego życia, tyle nam wszystkim chciał jeszcze powiedzieć…..
WIELKI ŻAL !!!!
A tak swoją drogą pomyślałam sobie, że może najwyższa pora rzucić palenie? Pan Grzegorz był namiętnym palaczem. Co prawda w ostatnich latach jego życia udało mu się rzucić ten nałóg, a jednak, chyba było to troszkę za późno. Podstępny rak zjadał jego płuca i mimo, że wydawało się, że opanował tę straszną chorobę, choroba o nim nie zapomniała.
Ewa, pomyśl troszkę, może……..
Jaka będzie ta dzisiejsza niedziela? Słoneczna, czy burzowa?
Dzisiaj nad ranem niewielka burza nad Krakowem już przeszła, teraz świeci słonko, może jednak całkowicie „spacerkowo” się wypogodzi????
Życzę spokojnego niedzielnego odpoczynku
