asceza?

Heh !  Już mamy połowę tygodnia, a dopiero poniedziałek był.

Dzisiaj nie bardzo mam o czym pisać, jestem nieco załamana pomiarem mojego

cukru, który po dłuuuuuuuuuuuuuuuuuugiej przerwie dzisiaj dokonałam.

Nie przyznam się nawet do cyfry, którą na wyświetlaczu zobaczyłam.

Ale powiem tylko, że włosy stanęły mi dęba, a wynik był nie całkiem dobry, a nawet wręcz

przerażający.

Jakie wnioski??? A tylko jedne mogą być: dieta, tabletki i asceza.

W sumie jest Wielki Post, więc asceza jest nawet na miejscu.

Gorzej z tym przestrzeganiem diety, ale niestety muszę…….

Znów zapuściłam to, co tak ładnie już prowadziam…………

ciemny chleb ( 2 kromki dziennie), gotowane mięsko i tak trzymać aż do świąt.

Przez święta daje sobie małą dyspenzę i potem znów dieta.

Ech, jakie ciężkie jest to życie……..

Tyle cżłowiek musi się namęczyć, odmówić niektórych przyjemności, zanim i tak

w końcu umrze!!!!