
BOCIANY
Nie wypatrujcie bocianów, bo to ptaki cwane,
wymościłeś im gniazdo na powitanie,
żeby ci domek od złego chroniły,
a one marne niecnoty ,
dzieci ci podrzuciły…
następna fraszka Pana Kawusi.
Oj, Panie Kawusia, mnie już na szczęście to ” niebezpieczeństwo ” nie grozi he,he.
Wczoraj aparat zastrajkował.
W piątek dopiero będzie serwis, więc mam przed sobą 2 dni laby od pracy.
To znaczy dokładnie jeszcze nie wiem, ale……co bym tam miała niby robić?
I jeszcze jedna ciekawostka: dostałam kuszące zaproszenie od Reader’s Digest
do wzięcia udziału w konkursie – loterii.
Nagroda główna to…bagatelka 570 000 zł i zaproszenie na 3 dni do Warszawy.
A w programie przejazd ekskluzywną limuzyną z miejsca zamieszkania do samej
Stolicy, 3 dniowy pobyt w pięcio gwiazdkowym hotelu z 2 osobami towarzyszącymi,
z pełnym wyżywieniem na ich koszt i zwiedzanie Stolicy.
Zbyt piękne, żeby było prawdziwe……..
Ale zgłoszenie wyślę, co mi tam.
Nawet wiem kogo ze sobą zabiorę…..Magdusię i Ważną Osobę!!!!
Ba, nawet obydwoje moich potencjalnych współtowarzyszy wyrazili swoją aprobatę.
No to wygrywam i jedziemy.
Pomarzyć zawsze można………..
Ale by była heca, gdyby się to sprawdziło.
Ale kciuków nie trzymajcie bo… rzadko kiedy wygrywam
O przepraszam, raz w jakiejś zdrapce wygrałam 24 godzinną podróż do Pragi.
Wróciłam okropnie wymęczona, bo nie dość, że jechałam tam i z powrotem niewygodnym
autokarem, w nocy, to w dodatku program wycieczki był tak ułożony, że dostalismy
przewodnika na 2 godziny i w tym czasie musieliśmy zwiedzać starą Pragę
W praktyce to wyglądało tak, że ciągle rozglądałam się, gdzie jest ta moja grupa,
która mknęła za przewodnikiem lotem prawie błyskawicy, zanim do nich dotarłam,
oni już wyruszali w następny etap zwiedzania. W dodatku było tam tak wiele innych
grup, nawet polskich,a ja swojej za dobrze nie znałam ( bo niby skąd, skoro
spędziłam z nimi tylko noc w autobusie), więc na koniec już mi się myliło, za kim
właściwie mam gonić.
W końcu umęczona tym bieganiem poprosiłam przewodnika, żeby nieco zwolnił, bo ja
przyjechałam zwiedzać Pragę, a nie robić po niej maratonowe biegi.
Nic nie pomogło, pan miał za mało czasu,a chciał sie wykazać , że jest dobrym
przewodnikiem.
Za to potem wywieźli nas na tą drugą, nowoczesną część Pragi i pozostawili
samopas na conajmniej 10 godzin, do starej części było za daleko, żebym sama
tam wróciła, nie znam przecież Pragi, mogłabym się zgubić, więc poniewierałam
się po tej nowej części Pragi ( tam nie było co zwiedzać) i przeklinałam ta wycieczkę.
Jeszcze miałam małą przygodę w McDonaldzie, gdzie pozłam umyć ręce, bo zaciął
się kran z wodą i nie mogłam go zamknąć, okropnie się tym zdenerwowałam, a to potem
okazało się , że woda puszczana jest na fotomokórkę, wystarczyło tylko odejść,
ona sama po chwili się wyłączała.
No i czekała mnie powrotna całonocna droga do domu autokarem, koszmar, wróciłam
zmęczona i połamana od niewygodnego siedzenia , tak, że można w sumie powiedzieć,
że użyłam na tej wycieczce jak pies w studni.
Ale to juz było i nie wróci więcej, teraz najwyżej co limuzyną mnie powiozą…..
Dosyć tych podróżniczych dewagacj, pora do rzeczywistości wrócić i na wszelki
wypadek zgłoszenie do Rieade’s Digest wysłać.
Czasami los warto kusić………