Wstała niedziela….

Kolejna niestety ponura i mokra. Może nie pada w tej chwili, ale jest ogólnie mówiąc mokro.

Nie spałam ostatniej nocy dobrze. Około 1.20 obudził mnie huk i jakiś alarm.

Ostatnio dziwny „sport” na naszej ulicy młodzież uprawia: w środku nocy

dewastuje czyjeś auto. Poprzedniej nocy zniszczyli całkowicie auto jakiegoś sąsiada, tak,

że musieli auto na lawecie wywozić do naprawy. Tej nocy też jakiś dziwny huk mnie obudził,

tak właśnie, jakby auto w coś uderzyło ( albo ktoś uderzył czyms w auto), rozległ się

jakis dziwny głos jakby ściszonego alarmu i potem czyjeś krzyki i kroki ucieczki.

Wyjrzałam przez okno, niby nic podejrzanego nie zobczyłam, może to się odbyło

za rogiem mojej ulicy i dlatego nic nie widziałam? Może tym razem to auto nie zostało

do końca zdewastowane, bo ktoś ich jednak pogonił ( stąd te kroki ucieczki).

W każdym razie to przebudzenie wytrąciło mnie na jakieś dwie godziny ze snu, więc

co prawda potem zasnęłam, ale obudziłam się dopiero koło 9 – tej rano całkiem „zamulona”.

Straszne, co teraz się dzieje, ile chuligaństwa się rozpanoszyło……..

Jestem ciągle jeszcze pod wrazeniem wczorajnszej informacji o Majce, nie mogę się pogodzić,

że nigdy już jej nie zobaczę, nigdy jej nie usłyszę. Przynajmniej tu na naszej ziemii, bo może

jednak tam gdzie Ona poszła i ja po pewnym czasie dojdę i znów się spotkamy w tym

innym, nieziemskim wymiarze??????

Skończył się znów pewien etap w moim życiu, pozostają tylko wspomnienia…….

Życzę miłej niedzieli dla wszystkich, dla mnie znów będzie to dzień pełen refleksji.