dyskryminacja

 

 

Oglądałam wczoraj ciekawy odcinek Ojca Mateusza, w którym poruszano historię chłopca zarażonego wirusem HIV.,
Chłopiec był przygarnięty przez rodzinę zastępczą, która wiedziała o chorobie chłopca i mimo, że wychowywała i swoje i jeszcze inne „zastępcze” dzieci nie robiła z tego wielkiego problemu. Niestety sprawa wyszła na jaw, gdy chłopak zwierzał się jednemu z kolegów z klasy, z którym się przyjaźnił. W szkole powstała psychoza, najpierw pozostali uczniowie tej klasy, do której uczęszczał zaczęli go potępiać i od niego odsuwać się  z obrzydzeniem, potem ich rodzice podczas zebrania wręcz nakazali eksmisji zarażonego ucznia z tej szkoły I nie docierały do nikogo argumenty, że chłopak był po prostu  nie tworzył zagrożenia dla otoczenia,  rodzice stwierdzili, że skoro szkoła jest płatna to mają prawo wysuwać takie żądania. Co ciekawe, ta szkoła była profilem szkół katolickich, ale nawet to też nie bylo argumentem przeciwko dyskryminacji nic nie winnego temu zagrożenia chłopca, który najprawdopodobniej zaraził się wirusem od swojej własnej matki wiele lat wcześniej. Na szczęście w tej sytuacji większą wyobraźnią i większa empatią wykazali się chłopcy, którzy zrozumieli, jak łatwo jest kogoś skrzywdzić, ich rodzice po kilku dramatycznych sytuacjach, które na wskutek tej sytuacji się  wytworzyły też w końcu zmienili ( aczkolwiek niechętnie i z dużą dozą ostrożności) zdanie.
Więc o czym ten film mówił? Ano o tolerancji wobec drugiej osoby, która nigdy nie będzie taka sama, jak ja, która ma swoje wady, ale również i zalety, o czym należy pamiętać na co dzień. Jedni są bogaci, drudzy mniej, nie należy ich tym dyskryminować, bo ten człowiek nieco biedniejszy też ma swoją dumę i swój honor, może nie koniecznie zazdrości tym bardziej bogatym, ale często czeka na ten grosz, który ma mu spłynąć do kieszeni jako wynagrodzenie. A z tym różnie bywa, na przykład ostatnio wielkie kłopoty z tym mieli robotnicy z gdańskiej stoczni, dostawali wynagrodzenie za swoją pracę w nieregularnych ratach, mimo że solennie swoją pracę wykonywali , wiązało się to dla nich z pokonaniem wielu przeszkód życiowych, z dokonywaniem opłat , ewentualnie zaciągniętych długów no i z wydatkami codziennego życia. Nie każdy może pójść do banku i wyjąć jakieś pieniężne zapasy, aby zapewnić swojej rodzinie godne ( jak ostatnio jest to modne słowo) życie. Często tacy ludzie muszą kombinować, skąd czerpać maja jakieś zasoby, aby przeżyć ten i następny dzień. Na szczęście sprawa gdańskiej stoczni została przynajmniej chwilowo pozytywnie załatwiona,ale pewnie po pewnym czasie znów takie problemy powrócą. Zresztą ta tolerancja drugiego człowieka odnosi się do wszystkich dziedzin naszego życia, nie można z obrzydzeniem odwracać się od osób starych, albo chorych, często szukających naszej pomocnej dłoni Za niedługo znów nadejdzie czas, gdy każdy z nas będzie mógł się wykazać swoją empatią przy  organizowaniu paczek świątecznych dla osób potrzebujących takiej pomocy, czy tylko w tym czasie mamy być wobec drugich życzliwi i szczodrzy? A co z pozostałymi dniami roku?
W polityce też nie można dostrzec żadnych pozytywnych odniesień do drugiego człowieka i to w każdej możliwej politycznej frakcji, zostaliśmy podzieleni i nie tylko nic nie robimy ku temu, żeby tą przeszkodę usunąć, ale wręcz robimy wszystko, aby te podziały się jeszcze pogłębiały.
Za kilka dni mamy referendum – Pis pragnie by, ostatni, ale i najważniejszy bastion  PO padł, wtedy ( wydaje im się tak przynajmniej) mają otwartą drogę do wszechwładzy. Pewno się mylą, bo Warszawa zawsze była ” peowska” i raczej ( mimo wielkich błędów obecnej władzy, ale która władza nie błądzi?) powinna się w takim formacie utrzymać, zobaczymy niebawem co wyniknie z tej referendalnej szopki.
No to moi drodzy Kochajcie się, bo to jest jedno, co może nam przynieść jakieś pozytywy w tym naszym trudnym życiu.
Dzisiaj już piątek, w końcu nadszedł weekend, który cieszy, ma być podobno słoneczny…….