smutne wieści

Wczoraj spędziłam bardzo miło popołudnie w Modlnicy, zjadłam pyszny obiadek, pyszny podwieczorek, pobawiłam się z psem i kotem.
Niestety po powrocie dostałam telefon z bardzo smutną wiadomością: zmarł mój były Szef ze Szpitala Kolejowego. Bardzo go lubiłam, bo to był dobry i pogodny człowiek, nie pamiętam, czy kiedykolwiek widziałam go rozzłoszczonego, zawsze nas techników traktował familijnie. Po przejściu na emeryturę odszedł z naszego szpitala, ale wiem, że jeszcze potem pracował w jakiejś radiologicznej przychodni i oczywiście czasem nas odwiedzał, no tak, pracował w tym Szpitalu bardzo długo, był młodym radiologiem, gdy mój Ojciec był Kierownikiem Pracowni Rtg, potem, po śmierci mojego Taty to on objął kierownictwo pracowni rtg.
Jeszcze wtedy tam nie pracowałam, ale pamiętam jak serdecznie przywitał mnie przy przyjęciu  do pracy w szpitalu kilka lat później.
Smutno mi, znów zakończył się jakiś etap mojego życia, coś się skończyło, znów ktoś sympatyczny odszedł od nas, pozostawiając po sobie miłe wspomnienia.
Pamiętam jak się ucieszył, gdy po moim powrocie z jakiś wakacji przyniosłam do pracy emblemat z napisem” Kochaj Szefa swego, bo możesz mieć jeszcze gorszego”. Bardzo mu się to spodobało. Gorszego Szefa nie miałam co prawda, ale ten był naprawdę EXTRA.
Żegnaj Doktorze, tak jak zawsze pamiętałam o moim pierwszym w życiu Szefie, tak będę też i zawsze pamiętała o Tobie.